Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
166 postów 8686 komentarzy

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Technologie solarne w przemyśle

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Drogie;), nieopłacalne;), zaawansowane;), pracochłonne;) i strasznie trudne w utrzymaniu;), czyli... ten straszny efekt szklarniowy zaprzęgnięty do roboty:), w dodatku g*nianej;). Przemysłowo.

Czytam sobie właśnie kwietniowy numer "Przeglądu Komunalnego" (majowy i czerwcowy "Przegląd Geologiczny" leżą w kolejce i też o nich napiszę, ale później; na razie mam kwiecień - hihi). Tamże artykuł Katarzyny Trojanowskiej pt. "Przewrócić, by wysuszyć", będący kontynuacją tematu solarnych suszarni osadów ściekowych.

Najpierw krótko skąd się biorą osady ściekowe (bo nie każdy musi to wiedzieć, kto wie, może opuścić ten akapit). Otóż większość z nas dysponuje łazienką z wanną/przysznicem i toaletą. Do tego zlew kuchenny, w który idą rozmaite pomyje. Większość z nas cieszy się, że "ma kanalizację" - wygoda i porządek. Fajnie. Z tej więszkości duża ilość nas ma jeszcze lepsze samopoczucie, bo nasza kanalizacja jest podpięta do oczyszczalni ścieków. Oczyszczalnia - wiadomo jest po to, żeby jacyś ludzie w dole rzeki nie pili naszych ścieków i żeby jakąś rybę dało się czasem spotkać. No dobra, ale skąd osady, wszak poza tym co z toalety, to nasze ścieki są w zasadzie przezroczyste i takie z wyglądu prawie jak woda? Otóż ta woda (woda zanieczyszczona) zawiera rozpuszczone w sobie różne substancje. Ich wpuszczenie do środowiska "na ostro", czyli na żywioł, zrujnowałoby środowisko, czego doświadcza każdy, kto mieszka nad potoczkiem w uroczej wiosce - tamże często potoczki (pomimo kanalizacji i oczyszczalni) przypominają ścieki. Ale zostawmy potoczki i "oszczędnych" autochtonów. Wróćmy do ścieków. Te substancje się w oczyszczalni usuwa. Jasne, po to ona istnieje. A jak się je usuwa, skoro nawet ich nie widać?? W oczyszczalni (oprócz procesów fizycznych, np. cedzenia jak na sitku) i chemicznych (strącanie osadów - tak z grubsza biorąc) żyją sobie miłe i pożyteczne zwierzątka:) (osobiście bardzo je lubię), czyli bakterie osadu ściekowego. One się żywią tym, co jest rozpuszczone w ściekach. Żrą z apetytem i zadowoleniem a my z zadowoleniem obserwujemy oczyszczanie się wody. Potem zwierzątka zdychają z przeżarcia;) (w uproszczeniu) i ta "zdechlina", to jest właśnie osad ściekowy, który trzeba usunąć. - Tak najprościej można przedstawić proces oczyszczania ścieków. (Na marginesie: jak chcesz istotnie zmniejszyć ilość powstającego osadu ściekowego, to tłustą patelnię przetrzyj kawałkiem odpadowego papieru lub ręcznika kuchennego a dopiero POTEM myj ją detergentem. Parę osób będzie Ci za to wdzięcznych.)

Osad ściekowy, jak z tego wynika, jest bardzo mokry (no, bo te bakterie żyją "w wodzie", oczyszczają wodę a same też są takie "ciapciate"). Tę "ciapę" trzeba zatem najpierw odsączyć a potem jeszcze osuszyć, żeby dało się z nią cokolwiek zrobić (choćby wywieźć). Ile energii pożera suszenie, wie każdy, kto elektrycznie usiłował suszyć grzyby lub owoce. Ile czasu trwa suszenie bez podgrzewania, to też Czytelnik zna z doświadczenia. Jest tylko jeden problem: osady ściekowe maja taką naturę, że za cholerę nie chcą się dać wysuszyć. (Pomijam omówienie powodów tego zjawiska, proszę przyjąć na słowo, że tak właśnie jest.) Skutkiem tego, ich suszenie jest jeszcze bardziej czaso- i energochłonne niż grzybów, ziół czy owoców. Proszę sobie to wyobrazić... (i jeszcze przemnożyć przez toooony osadów ściekowych wymagajacych przeróbki, w tym coraz częściej suszenia).

W tym miejscu wkracza technologia. Są różne sposoby odwadniania i suszenia osadów. Odwadnianie też w tym poście pominę, bo nie każdy ma obowiązek pasjonować się prasami filtracyjnymi i koagulacją:). Suszenie jest następnym etapem przeróbki osadów ściekowych, coraz częściej wymaganym i po prostu niezbędnym żeby dało się toto przechowywać, a potem zastosować, żeby miało mniejszą objętość i nie tak łatwo zagniwało itp.

Istnieje szereg sposobów suszenia osadów ściekowych. Operacja, jak się rzekło wyżej, jest dosyć kosztowna i w pewien sposób trudna.

Teraz dygresja: na swoim blogu, w jednej dyskusji "cyborg" w rozpaczy zakrzyknął coś, co powinno być oczywiste: chcemy się grzać? To bierzmy to, co AKURAT grzeje!

Cyborga pewnie nie słuchali;), ale na to samo wpadli jacyś ludzie i wymyślili solarne (słoneczne) suszarnie osadów ściekowych. Ta niezwykle nowatorska;), innowacyjna;) i nowoczesna;) technologia składa się ze szklarni:) z betonowym dnem (z drenażem) i urządzeń towarzyszących: przewracarka do osadu (tak jak kompost - trzeba osad czasem przerzucić) i wentylatory (czasem trzeba je włączyć, by usunąć nadmiar pary, gdy wentylacja grawitacyjna z jakichś powodów "nie daje rady".

W szklarni, jak nawet najbardziej zagubiony leming wie:), powstaje efekt cieplarniany:). Wewnątrz szklarni robi się ciepło. Ogrodnicy stosują to w swoich celach a komunalnicy zastosowali do suszenia osadów - słońce świeci, nagrzewa im szklarnię z osadem i mają ciepło za free i bezobsługowe:). Ciepło powoduje parowanie wody, w efekcie osad suszy się sam. Proste jak parasol. To działa nawet jak "nie ma słońca". Mam na myśli oczywiście warunki dzienne:) - nawet jak są chmury, to Słońce i tak świeci i swoją robotę odwala - to zjawisko zna każdy, kto w zimowy, pochmuny dzień wsiadał do auta stojącego na otwartym terenie - w środku jest znacząco cieplej niż na zewnątrz!

Banalne, prawda? A ilu lat trzeba było głupim ludziom, by wrócili do podstaw? Do grzania się w słońcu?:)

Teraz nieco konkretów. (Nie pisałabym o tym, gdyby to była mrzonka na etapie projektów.) Na oczyszczalniach w Żarach i Kozienicach (jeśli jakiś Czytelnik przypadkiem jest stamtąd, to prosiłabym o zainteresowanie się tematem) działają już takie suszarnie. Działają cały rok, bez ogrzewania dodatkowego, proces suszenia oparty jest wyłącznie na energii słonecznej.

Autorka artykułu, który omawiam stwierdza "Taniej już się nie da"  (suszyć tego draństwa) i wylicza inne zalety (praktyczne! Słowo "ekologia" tam nie pada!) suszarni słonecznych.

"Suszarnie solarne są najprostszym i najtańszym sposobem na redukcję masy osadów powstających na mniejszych i średniej wielkości oczyszczalniach ścieków, tj. takich, które produkują od ok. 200 do nawet 6 tys. ton odwodnionych mechanicznie osadów w ciągu roku.

Bardzo dobrze sprawdzają się w polskich warunkach klimatycznych, nawet gdy nie stosuje sie w nich dodatkowych systemów grzewczych."

"Suszarnie solarne wymagają wyłącznie zasilania energią elektryczną, a jej zużycie jest nie większe niż 30 - 35 kWh na każda tonę odparowanej wody. Przy obecnych cenach daje to bezpośredni koszt na poziomie 10-15 zł w przeliczeniu na tonę suszonych osadów.

Dokładne opomiarowanie trzech hal suszarniczych w Żarach wykazało, że sumaryczne zużycie energii elektrycznej suszarni słonecznej za pierwsze półrocze 2010 r. nie przekroczyło wartości łącznego zużycia prądu całej oczyszczalni za okres zaledwie dwóch dni(!). Należy zatem stwierdzić, że eksploatacja suszarni solarnych nie wpływa w jakikolwiek znaczący sposób na bezpośrednie koszty pracy oczyszczalni ścieków. Do obsługi trzech hal w Żarach nie trzeba było zatrudniać żadnych dodatkowych osób.

Obiekt ten suszy osady odwadniane o początkowej zawartości suchej masy na poziomie 18% do ok. 60-70% zimą i 80-85% latem. Podczas suszenia tracone jest 70-75% pierwotnej masy.(Odparowana woda - dop. mój.) Zysk dla użytkownika jest zatem oczywisty.

Suszarnie słoneczne mogą przyjmować prawie każdy rodzaj osadów, nawet te słabo ustabilizowane i o gorszym stopniu odwodnienia. Warunkiem jest jednak odpowiedni dobór urządzeń mechanicznych i powierzchni hal suszarniczych."

Wystarczyłoby już tyle i nie wymaga to nawet komentarza. Ale Autorka, po omówieniu przewracarek i zasad suszenia, "dowala";) podsumowaniem:

"Suszarnie słoneczne pracują na wielu kontynentach świata, a liczba eksploatowanych instalacji ciągle rośnie. Świadczy to jednoznacznie o tym, że są to obiekty przyjazne zarówno użytkownikom, jak i środowisku. Nie emitują uciążliwych odorów, są tanie, proste i niezawodne w eksploatacji, a ponadto zmniejszają trzy- bądź czterokrotnie masę i zmieniają własności użytkowe osadów, a tym samym ułatwiają znalezienie ich ostatecznych odbiorców. W efekcie koszty, jakie ponosi oczyszczalnia ścieków tytułem ich wywozu i ostatecznej utylizacji, znacząco spadają.

Należy pamiętać, że przepisy zakazujące deponowania odpadów zawierających więcej niż 5% węgla organicznego, do których należą także osady ściekowe, wchodzą w życie już 1 stycznia 2013r. (Uwaga, uwaga! Samorządy śpią a ludzie o tym nie wiedzą! - dop. mój.) Wysuszonymi osadami coraz bardziej interesuje się przemysł cementowy i energetyczny, gdyż wyemitowany w wyniku ich spalania dwutlenek węgla został również w Polsce uznany za neutralny (tj. zwolniony od naliczania opłat emisyjnych)(a poza tym osad ściekowy MA swoją wartość opałową - dop. mój). Susz z suszarni solarnych jest też - ze względu na swoje dobre właściwości nawozowe - chętnie odbierany przez szkółki leśne oraz plantatorów roślin energetycznych i przemysłowych.

Wszystkie te powody upoważniają do stwierdzenia, że decyzja o budowie i wyłączeniu suszenia osadów energią słoneczną w ciąg technologiczny oczyszczalni ścieków jest decyzją jak najbardziej uzasadnioną, z punktu widzenia zarówno ekonomii, jak i zasad poszanowania energii i środowiska."

(A lemingi i tak będą przeciw prostym i tanim rozwiązaniom "słonecznym" i będą się rzucać w przepaść wielkich, centralnych siłowi, najlepiej oczywiście jądrowych - precz z elastycznością i niezależnością energetyczną! Precz z oszczędnościami kasy i jednorazowych surowców kopalnych oraz środowiska! Precz!)

KOMENTARZE

  • @kropka
    Świetny post ! :-)
  • Bardzo ciekawe
    ale według mojej wiedzy bakterii nie można nazwać zwierzętami.
    Pozdrawiam
  • Oszczędności.
    "A lemingi i tak będą przeciw prostym i tanim rozwiązaniom "słonecznym" i będą się rzucać w przepaść wielkich, centalnych siłowi, najlepiej oczywiście jądrowych - precz z elastycznością i niezależnością energetyczną! Precz z oszczędnościami kasy i jednorazowych surowców kopalnych oraz środowiska! Precz!"

    System naszego państwa nie jest nastawiono na oszczędność, efektywność i realizowanie dobra wspólnego, lecz na obsługę i maksymalizowanie korzyści kast uprzywilejowanych. Wszelkie większe inwestycje są przez to znacznie droższe niż na Zachodzie, .że wspomnę tylko Stadion Narodowy, czy autostrady. Dlatego o jakichkolwiek oszczędnościach, w naszych warunkach ustrojowych, nie ma co myśleć. Na efektywne wykorzystanie naszych zasobów naturalnych, z tego samego względu, też nie ma co liczyć. Chociaż Polska jest bogata w zasobynaturalne, to bez radykalnej zmiany systemu państwa, na norweski cud gospodarczy nie mamy co liczyć.

    "ciapciate" - hahaha - ładne (gwiazdki).
    Pozdrawiam.
  • Ale ja mam wątpliości
    gdyż osady zawierają nie tylko grzeczne i martwe bakterie ale też nie mało chemii (środki czystości, kosmetyki itp) kondensowanej w osadzie po odparowaniu. W piecu o bardzo wysokiej temperaturze spalania (plazmowym?) proszę bardzo, ale do użyźniania gleby, chociażby w szkółce leśnej? Po kilku latach ta chemia przedostanie się do naszych organizmów.
    Pozdrawiam
  • @koolart i Dziadek Wojtek
    Organikę w dużej ilości bakterie żrą, przerabiając na biomasę swych organizmów (białka, ckury). Tak więc w wyjściowym osadzie z tego co wiem nie oznacza się np. detergentów. Na tym (oprócz innych spraw) polega urok biologicznego oczyszczania ścieków - że na wylocie nie ma substancji, kóre były na wlocie. Zagrożeniem są więc metale ciężkie ale tych z kolei w ściekach komunalnych nie powinno być zbyt wiele. Innym problemem są substancje organiczne występujące w małych stężeniach np. leki (antybiotyki! hormony!). Z tymi "biologia" sobie nie radzi. To wszystko wskazuje na potrzebę dużej ostrożności przy nawożeniu osadami (patrz dalej). (Ale już na ziemię doniczkową do roślin ozdobnych, to mnie szkoda torfu - im bezpiecznie możemy dać przerobiony osad ściekowy.)

    Jeszcze jedna uwaga: fragment o szkółkach był cytatem z P. Trojanowskiej. Jeśli pytasz o moje osobiste poglądy, to ja uważam, że osady do nawożenia to ostateczność i kazdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie (+ badania, analizy ekologiczne itp.). Nie jest to coś, co bym polecała do stosowania powszechnego i bezkrytycznie. Z tym trzeba na prawdę ostrożnie (czyt. zasadniczo w rolnictwie - raczej nie; dopuszczalne gł. tam, gdzie już nie zaszkodzimy a możemy tylko pomóc - patrz rekultuywacja kopalni siarki w Jeziórku i hałdy na Śląsku).
    Znacznie rozsądniej jest osady zhydrolizować (doprowadzić do postaci "nieorganicznej", tj. odpornej na zagniwanie, poniżej tych amgicznych 5 %), od bidy można je (nieźle) spalać na złożu fluidalnym. Od kilkuanstu lat istnieje taka spalarnia w Gdańsku-Dębogórzu i nie słyszałam, by były z nią problemy.

    Dziadku - oczywiście, że nie zwierzęta:). Ale czy bakterie jako takie zodłałyby wzbudzić w Czytelnikach jakieś cieplejsze uczucia?:) "Zwierzątka" prędzej:). A bez tych istot, nasze własne g* by nas zalało i przysypało;). No i zależało mi na tym, by do osób nie interesujących się tematem, trafiło przekonanie, że oczyszczanie ścieków to proces biologiczny - możliwy dzięki procesom życiowym pewnych organizmów.
  • @bez kropki
    Źle ujęte. Nie "Organikę w dużej ilości bakterie żrą", tylko "Większość związków organicznych bakterie (i in. organizmy) rozkładają a następnie żrą" - tak jest bliżej prawdy.
  • @cyborg59
    :) Ale ja Cię zacytowałam pozytywnie, więc czkawkę masz nie od tego:).
    Z kompostowaniem jest inny kłopot - Owszem, kompostowac wolno. Nie wiem tylko (muszę sprawdzić a chwilowo nie mam czasu, gdybym się jednak ociągałą, to przypomnij mi proszę!) czy kompost "obliczony" na przeróbkę odpadów można będzie składować. Wieść gminna niesie, że nie. Ale muszę sprawdzić, co ustawa (tak, ustawa - tu możesz nie stawiać pytajnika).
    I tak, jedną z intencji ustawodawcy było, by nie marnować nośników energii porzez ich wyrzucenie na składowiska - właśnie tak, jak piszesz.
    Zasadniczym powodem było jednak to, że substancje mające ileś tam % węgla (organiczne) sa podatne na zagniwanie, nie dość, że śmierdzą, to jeszcze mogą truć, a te "bezwęglowe" są stabilne biologicznie (czyli jeden problem mniej).
    Poza tym decydenci chcieli ograniczyć emisję CH4 (jako gazu "cieplarnianego" nieuchronnie powstającego w wyniku fermentacji na składowiskach "organiki") - Chodzi więc o to, by organikę wykorzystać (wydytkać do cna) przed ostatecznym złożeniem odpadów na składowisku.
  • @ All
    A tak mi się jeszcze czknęło tematem. Sięgnęłam do jeszcze starszych PK. W numerze 12(171)/2005 (Uwaga! To 6 lat temu! Podane tamże ceny zależy więc stosownie zwiększyć!) „stoi jak byk” np. to:
    „do wysuszenia 1 m3 osadu o zawartości 30% suchej masy potrzeba (…) ok. 110Nm3 biogazu lub 60 kg oleju opałowego, natomiast do wysuszenia 1m3 osadu zawierającego 20% suchej masy (…) ok. 128 Nm3 biogazu lub 70 kg oleju opałowego. (Czyli już wiemy ile paliw zaoszczędza nam Słońce a dodatkowo osad w Żarach był trochę bardziej uwodniony, czyli jego suszenie zużyłoby trochę więcej energii – dop. mój.) Przy wykorzystaniu biogazu dostępnego w oczyszczalni koszt wysuszenia 1 m3 osadu zawierającego 25% suchej masy wynosi 50-60 zł. W przypadku suszenia z zastosowaniem oleju opałowego koszt wysuszenia osadu o zawartości suchej masy 25% to 80-100 zł.”

    W innym miejscu (cały czas cytuję artykuł „Suszenie osadów”, dr inż.. Zbigniew Heinrich) np. uzasadnienie potrzeby suszenia:
    „Suszenie jest kluczowym procesem w utylizacji osadów ściekowych. W wyniku suszenia masa i objętość mechanicznie odwodnionego osadu maleją kilkakrotnie. Wysuszony termicznie osad (uwaga: to inna metoda, nie solarna, ale solarna tez potrafi podgrzać osad a do tego dochodzi samorzutne kompostowanie, tak więc pewne porównanie można jednak robić – dop. mój) jest pozbawiony pasożytów i w znacznym stopniu – bakterii. Stąd też, jeżeli nie zawiera metali ciężkich w ilościach ponadnormatywnych (tu bym jednak była ostrożna – gleby mamy „niezaśmiecone” metalami, metale nie ulegają biodegradacji, więc ja bym gleby raczej chroniła przed osadami niż nimi nawoziła – dop. mój), może być wykorzystywany rolniczo lub jako źródło energii. Wysuszony osad stanowi paliwo w spalarniach osadów oraz w cementowniach i kotłowniach, a po dalszych procesach może być zamieniony w gaz, olej lub węgiel. Procesy utylizacji ułatwia fakt, że taki osad może być magazynowany bez ograniczeń i łatwo transportowany.”
    Mamy więc kolejne, potencjalne źródło materiałów pędnych.
  • @bez kropki
    "Ale czy bakterie jako takie zodłałyby wzbudzić w Czytelnikach jakieś cieplejsze uczucia?"
    Lubię zsiadłe mleko, barszcz, chleb na zakwasie, kiszone ogórki etc. Żywię ciepłe uczucia do bakterii :)
    Pozdrawiam
  • @Dziadek Wojtek
    "Lubię zsiadłe mleko, barszcz, chleb na zakwasie, kiszone ogórki etc. Żywię ciepłe uczucia do bakterii :)" - Postawa warta propagowania. I pod względem dietetycznym, i emocjonalnym:).
    Oprócz w/w bakterii (kwasu mlekowego?) ja lubię jeszcze tajemnicze (dla mnie) stwory, które ongiś uratowały moje młode a były to bakteriofagi.:)
    Tak więc z niektórymi "bakcylami" na prawdę warto się zaprzyjaźnić:).
  • Konsystencja
    Bardzo ciekawy temat :)
    A tak na marginesie czytając Twój pouczający post o suszeniu i utylizacji odpadów ściekowych , przypomniał mi się pewien dowcip o Hitlerze.
    Niemcy co by o nich nie mówić, to naród praktyczny i oszczędny, więc nie powinno dziwić , że podobno około 1940 r. Hitler zainteresował się ludzkimi odchodami, a dokładniej mówiąc, możliwością ich przerobu i ponownego użycia. Zaproponował więc Heinrichowi Himmlerowi, żeby ten opracował technologię przerobu gówna na masło. Po pół roku pyta Himmlera czy są już jakieś postępy w pracach. Jawohl mein Fuhrer - odpowiada Himmler. Po wielu doświadczeniach udało nam się stworzyć produkt przypominający konsystencją masło, musimy jeszcze tylko popracować nad kolorem, zapachem i smakiem.
    Pozdrawiam
    NIEPOPRAWNY INACZEJ
  • @tańczący z widłami
    A jakby się wziął za osady ściekowe , to by mu wyszło! (Serio... No, w każdym razie teroetycznie jest to możliwe.)
    Jak widać temat osadów ściekowych może być i pasjonujący;), i nawet dowcipny;)).
    I dzięki za odwiedziny - wieki Cię nie było!
  • @tańczący z widłami
    PS. A książki dziecku podarłeś? Pisałam o tym pod tytułem rewolucji w podręcznikach:) - Podrzyj!:)
  • @cyborg59
    Te bakterie to klasyfikują różnie (raz uczą tak, a raz odwrotnie). Jeszcze gorzej jest z grzybami - one mają osobne królestwo, czy nie? Różnie o tym mówią. Do tego riketsje i wirusy - tu nie dość, że trwa(?) spór o taksomomię, ale jeszcze o to, czy są żywe. Mnie uczono, że nie.
    Podsumowując: ja bym te spory zostawiła biologom a sama poświęciła się konsumpcji małosolnych:) (sezon w pełni!). Popić je można jogurtem lub kefirem (echhh te grzybki!) :) a na koniec umyć graty i niech te zwierzęta-niezwierzęta przerobią to na osad ściekowy:) - Mnie tyle do szczęścia wystarczy:). Lubię proste rozwiązania:). A osady niech nam suszą w "instalacjach solarnych" (czyli banalnych szklarniach) a potem przerabiają na diesla:). To już będzie full wypas:).
  • @cyborg59
    PS. A jak mowa o wpływie czegoś tam na faunę jelitową, zwaną florą jelitową:), to bakteriofagi rządzą, znoszą wszystkie złe wpływy, normalizują leczą i upiększają:).
  • @bez kropki
    Z zainteresowaniem czytam niemal wszystkie Twoje posty, nie zawsze niestety mam możliwość je skomentować.
    Tak szczerze, to książek dziecku nie podarłem. Powyrywałem za to z nich połowę kartek :) Dzieciak ma lżejszy tornister a ja śpię spokojniej ;)
    Pozdrawiam serdecznie.
  • @tańczący z widłami i cyborg
    Uśmialim się całą rodziną. W sumie jakby tak losowo powyrywac połowę kartek z tych komiksów zwanych tu podręcznikami, to by dzieci uszczerbku na wiedzy nie poniosły;).
    Dzięki za odwiedziny.

    Cyborgu: nie wiem czy lambda, czy co - nie były mi przedstawiane:). Wiem tylko, że żrą wszystko, co nie jest zdrową i żywą tkanką układu pokarmowego (albo skóry, albo co tam ma leczyć dany gatunek) - no żrą jak rekiny a ameba (tak, tak, TA ameba) dostaje ataku serca na sam widok:). Przy okazji fagi załatwiają parę inncyh chorób i spraw. Istni komandosi ochrony immunologicznej:) a Big Farma(?) oczywiście blokuje rozwój tej dziedziny:(. Ale to całkiem inne tematy. W kazdym razie biotechnologie to fajne rzeczy są:). - Czemu pewno nie zaprzeczysz za parę dni, jak skorzystasz z zawartości gara:). Smacznego!:)
  • @cyborg59
    PS. A co do mordowania E. coli, to się nawet usiłowałam przebić z pytaniem, czy można by tę zgagę pogonić fagiem. Niestety nie udało się. Fagi nie mają "piaru":(.
  • @cyborg59
    Gdy chodziłem do szkoły podstawowej, a były to lata 60te, uczono mnie, że bakterie należą do królestwa roślin. Następnie stwierdzono, że stanowią oddzielne królestwo. Później to się jeszcze kilkakrotnie zmieniało aż się pogubiłem. Nie przypominam jednak sobie, żeby kiedykolwiek były zaliczane do królestwa zwierząt. Znane jest określenie "flora bakteryjna" ale nie słyszałem "fauna bakteryjna".
    Pozdrawiam
  • @bez kropki
    "Podsumowując: ja bym te spory zostawiła biologom a sama poświęciła się konsumpcji małosolnych:) (sezon w pełni!). Popić je można jogurtem lub kefirem (echhh te grzybki!)"
    Zgadzam się, A jeśli chodzi o popijanie to i drożdże mogą się przydać.
    Pozdrawiam
  • @Dziadek Wojtek
    :)
  • @bez kropki
    Interesujący materiał. Wielkie dzięki ;) O wielu rzeczach nie wiedziałem.

    Pozdrawiam :)
  • @Hrabia Ups-Gafa i cyborg59
    Dzięki za miłe słowa.
    Do rzeczy być może niewiedzianych dodam jeszcze i to, że ogóreczkom dobrze robi maleńki dodatek świeżego pieprzu tureckiego do tego płynu, w którym się kiszą. Taki mają potem smak, że JEJ!:) (A co!? Zielarstwo i biotechnologia górą! - hihi)
  • @bez kropki
    Wypróbuję ;) Jak będą gotowe, to powiem, czy były dobre ;)))

    Ślę ukłony :)
  • @Dziadek Wojtek
    Bakterie to jak najbardziej zwierzęta, czego dowodem jest ten wierszyk: http://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=b&nazwa=8 - oraz te maskotki: http://www.takapaka.pl/Produkt/357/gigantyczne_mikroby
  • @cyborg59
    W czasach mojej młodości "wysrol" był w Krakowie a nie w Szczecinie. Teraz nazywa się to chyba "Uniwersytet Rolniczy"
    Pozdrawiam.
  • @GPS.65
    A Kopernik była kobietą.
    Pozdrawiam
  • @cyborg59
    Patrz Pan ile mamy uniwersytetów!
  • @cyborg59
    Tak, pieerz turecki (kilka paseczków ostrym nożem odciętych z papryczki na gar) można dodać w każdej chwili.

    A co do fagów i E. coli, to mam takie same skojarzenia... Nóz się w kieszeni otwiera i, doprawdy, można snuć przeróżne teorie (te profesory w tym Hamburgu n.b. ponoć jednej z lepszych placówek światowych o tym nie wiedzą?! Nie wierzę! Toż prosty konował na Krymie i WETERYNARZ na zapadłej wsi na Ukrainie o tym wiedział!!! A oni nie?! To chyba kpiny.)
    A nawet w Polsce mamy (ponoć genialny) instytut jakiś "od fagów", ale ten istytut ma kaganiec - wolno im(?) zajmować się tylko chorobami skóry. (A fagami leczy się i zapalenie płuc, i początkowe stadia raka jelita! Amebę wspomniałam wyżej). W dodatku nie mogą przyjmować "jak leci", tylko pacjentów, którym nie pomagają już antybiotyki i sterydy. Czujecie to?! Zamiast zacząć od fagów i nie niszczyć ludziom zdrowia, to fagi wkraczają na końcu! Dla mnie osobiśćie to draństwo. Osoba, która za to odpowiada naraża się (u mnie, w razieujawnienia) na dużą przykrość osobistą (eifemizm, bo nie lubię złoczyńców, którzy znęcają się nad ludźmi).

    A Wysrol w Krakowie pamiętam z dziecińśtwa. Wraz z owieczkami z kamienia. Owieczki cudne:). Nazwa takoż. I może dlatego, że tak ładna, to się upowszechniła?:)
  • @Dziadek Wojtek
    A nad środowiskiem naukowym Szczecina proszę nie pastwić się zbytnoi:), bo to chyba tamże działa ten jakiś porfesor z dr Gronwaldem i zespołem? Ci ludzie opracowali test pozwalający zbadać genetyczną podatność na iileś tam rodzajów nowotworów. Robi se człek badania (z krwi) i wie, czy ma predyspozycje, czy nie. Tj. czy powinien podlegać częstszym badaniom profilaktycznym, czy standardowym - takie były ich założenia.
    Osobiście dr Gronwalda spotkałam ze dwa razy w życiu, ale to wystarczyło, by gościa polubić:) - W temat jest wżarty jak rdza w Poloneza, lubi ludzi, ma podejście do pacjentów a wiedzą przewyzsza chyba Google:). - "Sami nie wiecie, co posiadacie".
  • @bez kropki
    Nie mam zamiaru pastwić się nad nikim a już szczególnie nad środowiskiem naukowym. Po prostu śmieszy mnie nazywanie wszystkich uczelni uniwersytetami. Nie sądzę żeby prestiż polskiej nauki na tym zyskiwał. A o osiągnięciach trzeba pisać. Sam popełniłem kilka notek o polskiej astronomii - mam astronomów wśród znajomych.
    http://dziadekwojtek.nowyekran.pl/post/16701,jak-umieraja-gwiazdy
    http://dziadekwojtek.nowyekran.pl/post/15310,o-pewnym-projekcie-polskich-astronomow
    http://dziadekwojtek.nowyekran.pl/post/14870,ciekawe-odkrycie-astronomiczne
    Pozdrawiam.
  • @cyborg59
    To jest objaw znacznie szerszego problemu.
    Pozdrawiam
  • @cyborg59
    O liściach wiśni, porzeczki, wiedziałem. Natomiast o liściach winogron nie miałem pojęcia. Dziękuję za przepis.

    Pozdrawiam :)
  • @Polonia
    Dzięki za dobre słowa. Nad docieraniem do "zaprzanych łepetyn":) (ładne ujęcie!) pracują lepsi ode mnie. Przeważnie prywatnie i na własny rachunek. Czemu tak? A bo maisntream się nie lubi z OZE;) (poza propagandowymi hasłami). Nie wiem czemu. Może dlatego, że świadomy obywatel to niebezpieczeństwo? - Tak to przynajmniej wygląda.
    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej