Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
170 postów 8924 komentarze

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Smok/smog wawelski

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kiedy zwykła histeria to za mało i trzeba podkręcić ją naukowo.

Dawno, dawno temu, żył sobie pod Wawelem jaszczur złośliwy, poił się helem i zjadał dziwy (tj. dziewczyny). Ział ogniem (a nie miał katalizatora, ani filtra cząstek stałych), dymił, pustoszył uprawy oraz owczarnie, ach kto podłość tę ogarnie. Mniejsza z tym. Kraków pozbył się jaszczura, gdy wynajęty specjalista (a przetarg to był, czy z wolnej ręki poszło?!) nakarmił Smoka nie dość, że kebabem, to jeszcze GMO. Mniejsza już ze szczegółami, dość, że tradycja zadymienia Krakowowi pozostała, a nawet rozszerzyła się na inne miasta oraz miejsca miastopodobne. Do czego zmierzam? Ano do smogu i czujników smogu. Ale po kolei. O samym smogu rok temu u siebie publikowałam, o tu:

bezkropki.neon24.pl/post/136468,smog-proba-racjonalnego-podejscia-do-problemu

 

Od tamtego czasu nic się w zasadzie nie zmieniło. Może poza tym, że uświadomieni (słusznie i potrzebnie) ludzie zaczęli się „spontanicznie sami organizować” i sobie instalować czujniki smogu. Powietrze mamy zanieczyszczone, to prawda. Poczucie odpowiedzialności za środowisko – rzecz dobra, słuszna, godna poparcia itd. Dyabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Np. w tych czujnikach. Ale po kolei. Najpierw przypomnijmy podstawy i ustalmy fakty. Co to jest smog? Wikiwyrocznia pisze, że to mieszanina mgły i zanieczyszczeń (mgły, dymu i spalin) (patrz pl.wikipedia.org/wiki/Smog )

Wielki słownik języka polskiego (dostępny na www.wsjp.pl/index.php) mówi, że smog, to gęsta mgła zawierająca spaliny i szkodliwe dla zdrowia pyły, unosząca się nad wielkimi miastami i ośrodkami przemysłowymi. Nic tu nie ma o smogu suchym, letnim, fotochemicznym, „Los Angeles”, mokrym, „londyńskim”, zimowym, ani tym bardziej o innych rodzajach smogu (świetlnym, czy szerzej: elektromagnetycznym). Mniejsza z tym. Dociekliwych zachęcam do wizyty w bibliotece i samodzielnego odnalezienia definicji oraz typologii smogu w FACHOWYCH publikacjach. Ta wiedza może się przydać i WARTO ją zdobyć. Najlepiej samemu. Ja ze swej strony w tym miejscu pokazuję, że wiele antysmogowych działań opisanych w mediach, jest robionych bez niezbędnego przygotowania oraz bez wytłumaczenia ludziom, jakiego typu smog jest naszym problemem, co KONKRETNIE nas truje, jak i dlaczego. Skutkiem braku informacji, zdezorientowani konsumenci mogą, być może, dokonywać bezsensownych wyborów. Ale o tym za chwilę. Na razie, na potrzeby niniejszych rozważań przyjmijmy, że nasz polski zimowy problem to smog składający się z mgły, tlenków azotu, siarki oraz pyłów i „trochu organiki”. Czyli warunki mamy takie: zima, para wodna, NOx, SOx, pyły, no jeszcze benzopiren, benzen itd. Z tego wszystkiego względnie prosto jest zmierzyć pyły (proszę PT Czytelników, by mi w tym miejscu uwierzyli na słowo). Jak się mierzy pyły? Np. grawimetrycznie, w sposób szerzej opisany tu: powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/show/1000919 sprowadzający się do tego, że osuszone i ogrzane (to ważne!) powietrze przechodzi przez filtr, ów filtr zatrzymuje wszelkie pyły będące w powietrzu. Potem ów zebrany pył się waży (można go też badać pod kątem innych zanieczyszczeń zawartych w pyle) i mamy wynik. Co do zasady – proste. W praktyce bardzo ważne jest osuszenie badanego powietrza, uwzględnienie jego ciśnienia, temperatury i wilgotności oraz prędkości przepływu przez miernik. Wadą takiego pomiaru jest czas i cena. Pojawiające się w necie oferty tanich czujników działających w czasie rzeczywistym są więc bardzo kuszące. I jest to w pełni zrozumiałe. Zainteresowałam się więc metodyką pomiaru owych tanich czujników. Wyszło mi, że jest ona laserowa (lub IR). W skrócie: powietrze przelatuje w poprzek przez wiązkę światła. Jak jest czyste, to światło przechodzi sobie przez owo powietrze na durch, a jak się w strumieniu powietrza pojawia jakaś drobina (wsio ryba: woda, czy pył), to wiązka światła się na niej ugnie i trafi do detektora, no i mamy odczyt. To, co ja tu zbrutalizowałam, to ktoś obrazkowo wyjaśnił o tu:

(tu się link nie dał wkleić, trzeba w wyszukiwarkę wpisać np. " kodologia jak działają czujniki smogu youtube") – Czyli że można w przybliżeniu określić nawet wielkość drobiny zanieczyszczenia! Fajnie, co? Jest wszak różnica, czy mamy pył 10 mikrom. czy 2,5. Tak, byłoby fajnie, gdyby nie to, że dla owego czujnika wszystko jedno, czy zanieczyszczeniem jest kropla wody, drobina sadzy, czy pył np. krzemianowy albo inszy… Czyli mamy taką sytuację, że miernik, owszem, mierzy „zapylenie” powietrza, ale BEZ ROZRÓŻNIANIA rodzajów owego zapylenia. No i to by się zgadzało z moimi obserwacjami – w moim wyrobie miastopodobnym, alert smogowy jest zawsze ilekroć jest mgła lub… drobny deszczyk. Deszczyk, który ma taką naturę, że po dłuższym czasie wypłukuje zanieczyszczenia z powietrza. Nurtowało mnie to: mamy wiatr, deszczyk se kropi tak od ok. 2 godzin, a nas alarmują o smogu. Rozumiecie – deszczyk umył powietrze jak płuczka (aka skruber), a lemingi latają w histerii i maskach „no bo pszeciesz smog”- coś tu się kupy nie trzyma. Stąd moje czujnikowe poszukiwania w necie. Ale żeby nie było – nie mam nic do tej, czy innej firmy. Niech sprzedają, pomagają do podnoszenia świadomości i oznaczania stanu środowiska – to są rzeczy potrzebne oraz chwalebne. Mnie nurtuje co innego – oto różne firmy chwalą się, jak to sprzedały samorządom oraz ludziom prywatnym tysiące czujników. Czujników do pomiaru czego właściwie?! I jeszcze samorządom? Mam do tego dopłacać, żeby ktoś mojemu burmiszczowi opchnął czujnik zawiesin w powietrzu jako czujnik smogu? Serio? Co więcej, mam na TEJ PODSTAWIE dopłacać do różnych programów antysmogowych? Robi się „fajnie”, jak powiem, że w moim miejscu miastopodobnym jest od lat program wywalania piecyków gazowych w blokach i przymusowe podłączanie centralnej ciepłej wody. Czynsze rosną i to bardzo, wyrzucane są DOBRE piecyki, w dodatku gazowe (czyli spalające bodaj najczystsze paliwo, czyli NIEBĘDĄCE przyczyną smogu), bloki są podłączane do miejskiej ciepłowni działającej, a jakże, na wungiel. Taaa… Drugi cymes jest taki, że domy prywatne, ogrzewane piecykami na kalosze, nie są w ogóle niepokojone żadną tam zamianą pieców. Czyli mamy tak: ludzie biedniejsi (bogaci raczej w blokach nie mieszkają) są goleni BEZ SENSU (bo to nie oni produkują smog), natomiast bogatsi (ci w domkach, domiszczach i willach) nadal se spokojnie smoga wytwarzają. Urocze. Ale co ja tam wim. Zostawmy te politykie. Wracam do czujników. W moich poszukiwaniach netowych stanęło na tym, że zdezorientowani konsumenci kupują sobie czujniki zawiesin jako czujniki smogu. Tak, pamiętam, sama wyżej napisałam, że pyły najłatwiej jest zmierzyć i że w zw. z tym metoda pomiaru pyłu jest dobrym wskaźnikiem przy ocenie ryzyka wystąpienia smogu. Tak, ale musi to być WIARYGODNA metoda pomiaru pyłu. A tu akurat są wątpliwości i nie że moje. W przytoczonym wyżej linku GIOŚ sam z siebie napisał „Oferowane na rynku komercyjnym tzw. niskokosztowe czujniki do pomiarów zanieczyszczeń powietrza, a w szczególności do pomiarów stężeń pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5 w powietrzu, nie są urządzeniami pracującymi zgodnie z wyżej opisaną metodyką referencyjną. Z powodu braku wykazanej równoważności metody stosowanych w czujnikach niskokosztowych do metodyki referencyjnej nie mogą być one traktowane jako źródło wiarygodnych danych, a na ich podstawie nie można określać czy nastąpiło przekroczenie norm jakości powietrza (poziomów dopuszczalnych, docelowych, informowania czy alarmowych) i dokonywać oceny jakości powietrza.” Również zwykli zjadacze chleba dzielą się swoimi rozkminami na wykopie: www.wykop.pl/link/3978425/ich-czujniki-to-rewolucja-teraz-wiesz-czy-mozna-isc-na-spacer/

Tak, że ten z tymi tanimi czujnikami… Złośliwa osoba powiedziałaby w tym miejscu, że to kolejna maść na szczury. Ale ja nie jestem złośliwa i uprzejmie obstawiam, że zachodzi publiczne nieporozumienie co do właściwego interpretowania wskazań owych tanich czujników. Rzecz należy badać, ulepszać, próbować kalibrować itd. W żadnym razie nie brać jej bezkrytycznie.

Swoją szosą, ja się zastanawiam jaki sens mają medialne zalecenia typu „jest smog, siedź w domu” – Przecież jeśli jest smog, to w domu masz TO SAMO powietrze, co na zewnątrz. To samo ZANIECZYSZCZONE powietrze. Fakt, w domu trochę mniej się ruszamy, więc mniej pyłów wdychamy, trochę też pyłu osiądzie w kanałach wentylacyjnych, ale ogólnie, to niby jak siedzenie w domu w sytuacji smogu na mieście, ma przed tym smogiem chronić, jeśli się nie ma w domu filtrów powietrza?! Czyli media robią nas w wała ziemnego oraz sieją zabobony, zresztą nie po raz pierwszy. Ale miałam nie być złośliwa;).

 

Podsumowanie:

- Tak, mamy problem z zanieczyszczeniem powietrza;

- Tak, trzeba się tym zająć, poczuć osobistą odpowiedzialność za środowisko itp.

-Trzeba nam jednak rozumnie ocenić sytuację;

- Bo to co się teraz dzieje, w dużej mierze jest wedle mej osobistej oceny nakręcaniem histerii oraz kręceniem wałków. Na DUŻĄ kasę. (A co! „Konstytucja” - modne słowo! Korzystam więc z prawa do wyrażania poglądów.);

- Każdy towar, w tym czujniki smogu, należy wybierać i kupować po namyśle, a nie dla mody czy trędu (bo inaczej wywalamy kasę w błoto, w dodatku czasem samorządową, czyli naszą, najnajszą!);

- … czyli trzeba też patrzeć na ręce władzuchnom naszym ukochanym;

- Patrzeć im na ręce, zwł. jak chcą nas uszczęśliwić programem antysmogowym (oprócz tego, że „niezależną gminną siecią monitoringu”).

 

Oświadczenia:

1. Nie było moją intencją dyskredytowanie jakichkolwiek firm i ich wyrobów, lecz podniesienie świadomości dot. smogu;

2. W domu jeszcze mam gaz, ale instalacje są dobrze utrzymane – nie ma mi co wybuchnąć, tj. nie samo z siebie;

3. Nie trzymam air-guna w praniu;

4. Ani nie planuję seryjnego samobójstwa;

 

Szczęśliwego Nowego Roku?

KOMENTARZE

  • @Autor
    O kurcze. Jeszcze nie czytałem, ale i tak stawiam kropkę. Przez sentyment.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:53:50
    Dzięki za miłą pamięć i odwiedziny. Podaję skrót w/w tekstu: osobiście uważam, że zachodzi wysoce niemoralne zjawisko. Tj. na rzeczywistym problemie ktoś nakręca spiralę histerii i na tej "bazie" robi kasę. Nie, zarzutem nie jest to, że robi kasę na rozwiązaniu problemu, tylko, że robi kasę na rozwiązaniu pozornym, w dodatku szkodliwym (biorąc pod uwagę skutki np. polityczne). Bo wg mnie te laserowe czujniki mogą zawyżać pomiar (jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie w oparciu o KONKRETY, a nie firmowe broszurki). I tu mi się przypomina jedna taka mapa smogowa, jakąś któryś leming mi pokazywał w swoim telefoniku: Niemcy całe na zielono z plamkami żółci, a Polska na żółto z plamami czerwieni i brązu (że niby ten smog). Nie pamiętam skąd ta mapa, więc nie mogę sprawdzić wedle jakiej metodyki były robione oznaczenia na tej mapie w Polsce i w Niemczech. Tj. w Niemczech na pewno metodą stosowaną i przez nasz WIOŚ, tj. grawimetryczną, a w Polsce? Wyniki z terenu Polski pochodziły z WIOŚ i pomiarów podobnych, czy z owej sieci laserowych czujników wszystkiego? No to by było nie dziwota, że jest aż taka różnica między pomiarami z Niemiec i Polski. Uwaga: pomiary metodą WIOŚ są porównywalne z resztą UE, bo oni stosują te same metody. A te lasery? Ktoś nas chce wpędzić w koszty? Że niby trujemy, że smog i "wszyscy umrą" (jak pisuje Brixen) i że w zw. z tym "musimy" znowu coś tam ograniczyć, wykosztować się itd? I znowu my, tylko my, a reszta UE - nie? Tego się obawiam, być może niesłusznie. Ale dopóki nie znajdę dowodów na to, iż się mylę, dopóty mam prawo głośno wyrażać swoje w/w wątpliwości.
  • @bez kropki 19:04:02
    "I znowu my, tylko my, a reszta UE - nie?"

    UE - czytaj IV rajch. IMHO chodzi chyba o to, żeby Polacy odwrócili się od węgla, kopalnie padły do reszty i żeby można je było "śpriwatiźować" - "za złotówkę" rzecz jasna.

    Drugi "plus ujemny" jest taki, że będziemy kupować więcej ruskiego gazu - ale oczywiście nie bezpośrednio, tylko od pośredników czyli szkopów i jankesów często wyznania handlowego.

    Nie wiem jak to ogarnąć - naczelnik się rozchorował, matołuszka na naczelnego szabesgoja wystawił, Adrian "Veto" Dudhauser pod pantoflem makreli i kapciem teścia, obce wojsko, 447, 1066, ASF, 5G, KON-STY-TU-CJA, ZUS, GMO, UE, PIT ...

    Ja chcę żeby już było normalnie.
  • @ Autorka
    "Szczęśliwego Nowego Roku?"

    Ba! Mimo wszystko. I wzajemnie :-)

    5*

    @----->>>>>>>>>>-----------------------
  • @ Autorka
    Kiedyś Michalkiewicz zaczął uchodzić za strasznego antysemitnika gdy na antenie Radia Maryja wspomniał o zachodzących nas od tyłu Judejczykach, co nas chcą, no ten... na 65 mld dolców. Okazało się, że mld ma być 300, ale Michalkiewicza nikt nie przeprosił.

    Kiedyś ktoś straszył, że ruski gaz będziemy kupować z Niemiec. Wyszło "lepiej", bo już kupujemy z... USA :-(

    Prawo Murphy'ego działa jak nic...
  • @Jasiek 04:04:55
    Ten gaz... I m.in. dlatego, jak widzę pochodnie wokół mojej wioski, to mnie coś trafia. Tyle gazu spalamy ot, na bezdurno!!!! Chamy niemyte rynsztokowe!!!! A to by trza metodą wypróbowaną już przez jednego naszego ziomka - gaz spalać, spaliny oczyszczać i żywić nimi hektary pomidorów pod szkłem. Pomidory wyjadają CO2, ciepło idzie na ogrzanie szklarni, gdy nie ma Słońca, ludzie mają pracę, komputer podlewa to mikroelementami,a trzmiele zapylają - nic tylko jeść!
    Co do szyfrów (KON-STY-TUC-JA, GRU, CIA, UE, USA, PIT, CIT, KIT, inne) i chęci, żeby było normalnie, to ja mogę tylko retorycznie Cię zapytać "Że co Ci się majaczy?! Normalność? W naszym położeniu geograficznym?!" - Sam rozumiesz... To cud, że jeszcze istniejemy. A że ja szanuję cuda boskie, to nie mam zamiaru za bardzo się frasować 447, 1066, GMO i in. tylko czas i energię skierować na pracę u podstaw. To jedyny lek. Bo wszak cudom trzeba pomagać. I właśnie praca u podstaw jest pomocą do cudu. Uszy do góry! Jakby Ci się nudziło, to nie trać energii na martwienie się, tylko idź do biblioteki i poczytaj sobie o smogu. Najlepiej jakieś starsze opracowanie, wolne od lemingiozy. Damy radę.
  • @bez kropki 19:04:02
    Najbardziej zasmogowany jest zachód Polski, bo to wiatry zachodnie i do nas wwiewa.
  • @bez kropki 08:50:16
    "Że co Ci się majaczy?! Normalność?..."

    Nic, już nic... już sobie idę ;-(
  • @bez kropki 08:50:16
    "...Normalność? W naszym położeniu geograficznym?!"

    Ja nie chcę nic mówić, ale się chyba "mądrość etapa" zmieniać zaczyna.

    Parę godzin temu, na "antenie" Radia Wnet usłyszałem słowa, że Polska zachowuje się w stosunku do USA jak kraj kolonialny i że wojska USA nie będą w Polsce na zawsze.
    Gdybym to powiedział ja, Ty Szanowna Autorko lub ktoś inny z NEonowego światka, to wcale bym się nie zdziwił, ale to powiedział sam Antoni.... Ten Antoni ;-)

    Oto link:

    https://www.youtube.com/watch?v=Ggt7bpUdz3k

    Ja nie wiem jak to się stało.
  • @Jasiek 13:23:21
    No i dlatego grunt, to praca u podstaw. A władzuchnie kochanej wystarczy patrzeć na rąsie, z tym, że gł. wysiłek - na pracę u podstaw. Na razie nasi zarządcy myślą o dobry tej czy innej strony, zamiast o dobru Polski. (Tak, wiem, "normalność"). Czy Matejki "Hołd carów Szujskich" jest prezentowany publicznie (bo nie wiem)? Uznam, że jesteśmy suwerennym krajem, gdy wyjmą ten obraz z magazynu:). Takie osobiste subiektywne kryterium:). Można też przyjąć inne kryterium - gdy np. pierwsza ulica zostanie nazwana imieniem Michała Falzmanna... At, rozgadałam się;).
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:30:23
    Jechałam przez Niemcy do Belgii. Wszystko tam dymiło jak cholera. Fabryki szły pełną parą. A przecież widziałam tylko te kominy fabryk, które stały wedle najkrótszej drogi z Polski do Belgii.
  • @Jasiek 13:23:21
    Zemdlałam, normalnie :) Może Antoni był po imieninach? ;)
  • @bez kropki 14:42:16
    Ni cholery nie rozumiem tych uczoności :) Ale wierzę Ci na słowo, jako kobicie uczonej.
    Jak to jednak jest: przemysł w Polszcze zaorany, a smog pojawia się jak na zawołanie? No to są jaja.
    Owszem, są miejsca w kraju, gdzie "punktowo" jest ten problem. Np. zimą w Zakopanem nie ma czym oddychać. Mają tam jednak wody termalne i problem ogrzewania chyba idzie rozwiązać?
    Ja natomiast mieszkam w przeciągu i nie mam zamiaru ponosić kosztów jakiegoś odległego smogu. Howgh!
  • @KOSSOBOR 00:07:29
    Kiedyś słyszałem jak Pan Nikt wyraził się o sytuacji Macierewicza. Wygląda na to, że miał rację. Oczywiście był dosadny więc nie zacytuję...

    Ukłony
  • @KOSSOBOR 00:13:34
    Lokalnie smog ma prawo pojawić się, gdy np:
    1. Tak jak w Pchlewie "usprawni się" komunikację przez co miejscowi będą stali w korkach nie na głównych ulicach, tylko na uliczkach osiedlowych;
    2 - lub gdy jak pchlewscy bogacze i burżuje (ci od domków i willi) będziemy palić po domach kaloszami.
    Zasadniczo podobnież piece domowe (te na kalosze, nie dotyczy gazowych, czyli tych, które władzie Pchlewa wywalają ludziom przemocą) i komunikacja są tego przyczyną. Tj. tak piszą w necie i mniej więcej to się zgadza, aczkolwiek wg mnie to nie są jedyne przyczyny smogu. Ale chwilowo mniejsza z przyczynami.
    Problem w tym, żeby najpierw ocenić czy i ILE tego smogu mamy. W tym celu wypada użyć czujników wiarygodnych, a nie tych które wg mnie zawyżają wynik pomiaru (bo rejestrują każdą drobinę zawieszoną w powietrzu, ganc pomada, czy będzie to kropelka wody, łajno Tapira, czy pył zawieszony czyli jeden z rzeczywistych składników rzeczywistego smogu).
  • @Jasiek 04:09:01
    Znam, znam :)
  • @bez kropki 08:13:29
    To były lata 80-te. Zima. Chciałam wyjść z dogami na spacer. Patrzę - a tu dookoła POMARAŃCZOWY ŚNIEG! Dzwonię przerażona /w obawie o piesiutki/ do swojej własnej SWT do Torunia i okazuje się, że i w Toruniu jest pomarańczowo! Własna SWT pobrała próbki, zastosowała jakieś wirówki etc i stwierdziła, że to ziarenka krzemu czy cóś w podobie. Się okazało, że Saharę do nas przywiało :) Nazajutrz takie właśnie komunikaty podały media. Tak że ten... Różnie może być z tym pyłem zawieszonym :)
  • @KOSSOBOR 00:09:32
    Żeby nie pisać za dużo, w arcie nie rzekłam, iż smog to zjawisko antropogeniczne, czyli wywołane przez człowieka. I teraz tak: ten pył z Sahary jak se do nas leciał, to obstawiam, że to było na wysokości kilku km, więc zupełnie ponad wszelkimi czujnikami. Dopiero jak zaczął opadać, to czujniki by go wyłapały. Czyli mamy sytuację: czysto w całej EU, a tu w tej Polszy apiać cosi zadymione, zakurzone i to mocno.
    I dalej mamy tak: poważna analiza (grawimetryczna) jest w stanie odróżnić rodzaje pyłów, natomiast leminże bawidełko czujnikopodobne pokaże smog jak smok, ponad skalę, podczas gdy mamy do czynienia ze zjawiskiem naturalnym. Też zapewne szkodliwym (np. dla astmatyków czy coś), ale NIE będącym smogiem. No ale czujniki pokażą „smog jak smok, wielki, że szok”, więc znowu ta nieszczęsna Polsza musi cuda na kiju montować i płacić za to jak za zboże. A ja nie mam ochoty płacić za hamsin czy insze sirocco.
    Tj. czujniki laserowe na pewno są pożyteczne, tylko trzeba wiedzieć jak ich używać, jak interperetować ich wskazania. A tu mi się widzi, że było tak, iż grupa jakichś automatyków czy innych robotyków zrobiła miernik nie pytając o zdanie chemika. Bystre chłopaki i dobre mieli intencje, tylko powinni może spytać branżystę o szczegóły, które pozostają poza ich specjalnością, których oni nie mają obowiązku wiedzieć. Ewentualnie powinni szerzej opowiedzieć o zasadzie pomiaru wykorzystanej w owych czujnikach, bo może się niepotrzebnie czepiam, może to JEST dopracowane, może czujnik odróżnia mgłę od pyłu 2,5 mikrom. albo żelazisty pył z Sahary od popiołów z węgla, a tylko nikt o tym nie poinformował?

    A problem, to w ogóle proszę nagłaśniać, podaj dalej, kopiuj-wklej, żeby nas z tej chęci zadbania o środowisko nie wrobiono w sytuację Cygana, co to dla towarzystwa dał się powiesić, czy jakoś tak.
  • @KOSSOBOR 00:06:00
    Wstrząsający reportaż o życiu w sąsiedztwie farmy wiatrowej: „Za co my tak mamy cierpieć?” Za to, żeby premier Morawiecki podlizał się Niemcom i Brukseli! [WIDEO]..Przedstawiam Wam reportaż z 2012 roku o farmie wiatrowej w gminie Orzechowiece. Wstrząsająca relacja mieszkańców wsi, którym zafundowano wiatraki obok domów, była kompletnie lekceważona przez władze i przez inwestorów wiatrakowych. Mamy też w tym reportażu wypowiedź neurochirurga, dr Jerzego Jurkiewicza, który opisuje tragiczne skutki mieszkania w sąsiedztwie wiatraków. To jest koszmar, który za rządów PO-PSL zafundowano Polakom w imię ideologicznej hucpy lansowanej przez Niemcy i Brukselę. W 2016 roku Prawo i Sprawiedliwość ustawowo zatrzymało ekspansję wiatrakowej patologii. To dla tej ustawy setki tysięcy zdesperowanych ludzi głosowało na PiS w 2015 roku. Ci ludzie walczyli o życie! Liczyli na to, że PiS najpierw zatrzyma, a potem całkowicie zlikwiduje wiatraki w Polsce. Dziś okazuje się, że rząd premiera Morawieckiego łamie wyborczą obietnicę pod wpływem lobby wiatrakowego. „Za co mamy tak cierpieć?” pytała w reportażu jedna z mieszkanek Orzechowiec. W 2012 roku ci ludzie musieli cierpieć, żeby rząd Donalda Tuska mógł podlizać się Niemcom i Brukseli forsującym energetykę wiatrową. Za co dziś mają cierpieć Polacy, którym rząd premiera Morawieckiego postanowił z powrotem zafundować wiatrakowe piekło? Za to, żeby premier Morawiecki mógł podlizać się Niemcom i Brukseli forsującym energetykę wiatrową. Zapytam słowami z piosenki: „Czy warto było, czy warto było, czy warto było zmieniać rząd?” I jeszcze jedno. Rząd premier Beaty Szydło był antywiatrakowy. Rząd premiera Morawieckiego to rząd, który realizuje postulaty wiatrakowego lobby. To rząd, z którego wyrzuca się antywiatrakowych ministrów, takich jak minister Szyszko. Wczoraj dowiedziałem się z Super Expresu, że premierowi Morawieckiemu „przeszkadza w pracy” największa przeciwniczka wiatraków w PiS, czyli minister Anna Zalewska, która ma stracić stanowisko. Przeszkadza mu też antywiatrakowy minister Krzysztof Tchórzewski. Oświadczam, że w zaistniałej sytuacji mnie przeszkadza prowiatrakowy premier Mateusz Morawiecki. Jestem tylko tzw. małym żuczkiem, którego premier Morawiecki najwyraźniej nie musi słuchać. Ale zapewniam, że ten mały żuczek zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby uświadomić premierowi Morawieckiemu, że ten kto popiera wiatraki, ten przegrywa wybory. A teraz zapraszam Was do Orzechowiec. Takie „cuda” szykuje nam rząd premiera-bankstera, który dogadał się z wiatrakowcami. Elektrownie wiatrowe w Orzechowiecach

    https://youtu.be/WpAnUgYv-qQ

    Niemiecki plan to zniszczyć polski węgiel, wsadzić stare, używane wiatraki.
    https://www.youtube.com/watch?v=xRD4XkGcNLk


    Ps....Świetnie, że jest poruszony ten temat. Obecnie w krajach Unii Europejskiej demontowane są przestarzale, bardziej szkodliwe turbiny wiatrakowe które powinny być zutylizowane, ale po konserwacji i malowaniu trafiają do Polski, mi.in. do powiatu gołdapskiego. Chcą zniszczyć nam Mazury, krajobraz, zwierzęta, ale też turystykę.
    „Syndrom turbiny wiatrakowej” czyli deformacja płodów i nadumieralność niemowląt, rozdrażnienie, osłabienie pamięci i koncentracji, silne bóle głowy, depresje, nerwice, zaburzenia równowagi, osłabienie układu odpornościowego, choroby serca, zwiększenie ataków padaczki, zakłócenie pracy rozruszników serca. A teraz należy jeszcze dodać do tego wieże telefoniczne (5 G) stawiane na osiedlach mieszkaniowych, to elektroniczny smog i ludzie masowo chorujący na nowotwory. Szczepionki…Cicha depopulacja Polaków trwa. Znów nasi ukochani sąsiedzi dają nam swój syf za parę szekli. Morawieccy łykną wszystkie antypolskie programy. Okupant niszczy Naród, kraj i przyrodę. Szarańcza żydowska w natarciu z człowieczeństwem walczy z polskością. Ale na tym nie koniec! Podjazdami chcą odebrać ludziom ziemię, ich własność, ich domy! Efektem szaleństwa pod hasłem "walka o klimat" będzie ubóstwo energetyczne i upadek gospodarczy Europy. Realizacja tego ideologicznego projektu forsowanego przez ekooszołomów to gwarancja chaosu i biedy. A polski rząd brnie w ten absurd i mami Polaków opowieściami o elektromobilności. Może w końcu pora na opamiętanie? Z głębokim smutkiem stwierdzam że niedługo trzeba będzie organizować się w jakimś ruchu oporu, bo już teraz jest ciężko legalnie krytykować tych złych ludzi. Gdy powiedziałem, że przez wiatraki podniosą ceny prądu, to moja mama się zdziwiła, bo podobno obiecywali, że dzięki nim energia będzie tańsza. Niestety, ale bez sprawnego kontrwywiadu takich informacji będzie coraz więcej. A przecież za działanie w zorganizowanej grupie przestępczej na szkodę Państwa Polskiego i Polaków powinni już jutro trafić do polskiego "Guantanamo". Zniknąć. Z obcą agenturą się nie dyskutuje.
  • @Jasiek 04:09:01
    Międzynarodowa fundacja chce zatrzymać rozbudowę elektrowni węglowej w Ostrołęce. Międzynarodowa fundacja ClientEarth ostrzegła zarządy spółek energetycznych Energa i Enea oraz ich udziałowców, że projekt budowy nowego bloku węglowego w elektrowni Ostrołęka zaszkodzi interesom akcjonariuszy i przyniesie trwałe straty. Koszt budowy bloku węglowego Ostrołęka C o planowanej mocy 1000 MW szacuje się na 6 mld zł brutto. Według ClientEarth projekt jest nieprzemyślany i stanowi ryzyko finansowe, a fundacja zwróciła się do udziałowców o sprzeciwienie się budowie. Ostrołęka C stanowiłaby również poważną przeszkodę w popieranym przez rząd wsparciu dla zwiększenia produkcji z odnawialnych źródeł energii mówi Marcin Stoczkiewicz, szef polskiego biura ClientEarth. Fundacja ClientEarth posiada udziały w spółkach Energa i Enea, i jest reprezentowana pro bono przez międzynarodową kancelarię prawną Boies Schiller Flexner, która w liście do zarządów ostrzegła obie kontrolowane przez państwo firmy, że decyzja o zaangażowaniu w projekt Ostrołęka C może stanowić „naruszenie obowiązków dotyczących analizy ryzyka oraz działań w najlepszym interesie spółki i jej akcjonariuszy”.
    Źródło informacji: clientearth.org

    Ps...Działanie międzynarodowej fundacji ClientEarth to kolejny przykład wymuszania na Polsce likwidacji energetyki konwencjonalnej i zastąpienia jej energetyką opartą na OZE, głównie na przemysłowych farmach wiatrowych. Jak widzicie, używa się wszelkich sił i środków, żeby doprowadzić do dekarbonizacji polskiej gospodarki, zdestabilizować polską energetykę i wpędzić Polaków w ubóstwo energetyczne. Fundacja „ClentEarth” deklaruje, że celem jej działania jest „naprawienie relacji pomiędzy ludzkością a planetą”. Czy zatrzymanie budowy nowoczesnego bloku węglowego w Ostrołęce i zastawienie Polski niestabilnymi, szkodliwymi i mało wydajnymi elektrowniami wiatrowymi naprawi nasze relacje z planetą? Bez żartów! W całej tej rzekomo ekologicznej zabawie chodzi o gigantyczny skok na publiczne pieniądze. "Walka o klimat" jest tylko ładnie brzmiącym hasełkiem, którym ogłupia się ludzi, żeby nie protestowali, gdy będą płacić coraz wyższe rachunki za prąd i umierać z powodu choroby wibroakustycznej wywoływanej przez elektrownie wiatrowe pobudowane obok ich domów.
  • @Jasiek 04:09:01
    Kapitalny wykład Stanisława Michalkiewicza o hucpie nazywanej walką ze zmianami klimatycznymi [WIDEO].....„Proletariusze wszystkich krajów radzą, jak przychylić nam nieba” – tak Stanisław Michalkiewicz skomentował szczyt klimatyczny w Katowicach, na który Polska wydała 252 miliony złotych. Jaki był cel tego szczytu? Oto diagnoza red. Michalkiewicza: „Namówić kraje słabe i głupie do tego, by zrezygnowały z takich nośników energii, którymi dysponują i żeby zaczęły korzystać z takich nośników energii, których nie mają, a które będą mogły kupić, w krajach mądrych i silnych.” Nic ująć, nic dodać. Hucpa nazywana walką ze zmianami klimatycznymi jest po prostu kolejną metodą dojenia frajerów, przy czym wmawia się owym frajerom, że to dla ich dobra. Ale to jeszcze nie wszystko. Stanisław Michalkiewicz przytacza tezy prof. Pawła Ehrlicha z USA, który twierdzi, że dla ratowania planety należy zredukować liczbę ludności do ok. 1 miliarda. Oznacza to, że 6,5 mld ludzi należy – mówiąc eufemistycznie – jak najszybciej usunąć z tego łez padołu. Tezy Ehrlicha nie są, niestety, traktowane jako wynurzenia wariata domagającego się ludobójstwa. Ten człowiek jest traktowany zupełnie na serio, czego dowodem jest zaproszenie go na sympozjum w Papieskiej Akademii Nauk. Tak oto dochodzimy do sedna hucpy zwanej walką o klimat. To jest walka z człowiekiem jako takim. „Porozumienie paryskie byłoby tylko śmieszną uzurpacją, gdyby nie jego konsekwencje, które zresztą z klimatem nie mają nic wspólnego. Skoro już przyjęto założenie, że przyczyną niekorzystnych zmian klimatycznych jest działalność człowieka, to wniosek nasuwa się sam. Trzeba zredukować gatunek ludzki do poziomu bezpiecznego dla środowiska” – wyjaśnia red. Michalkiewicz.

    Warto uświadomić sobie, do czego dążą ci, którzy wmawiają nam, że obowiązkiem ludzkości jest walka ze zmianami klimatycznymi. Ci szermujący wzniosłymi hasełkami kolejni naprawiacze świata chcą doprowadzić do hekatomby, jakiej nie było w dziejach świata. Jeśli komuś wydaje się, że jest to teoria spiskowa, bo to przecież niemożliwe, żeby ludzie ludziom chcieli zgotować taki los, niech uświadomi sobie, że ludobójstwo przeprowadzone przez III Rzeszę oraz Sowietów i inne państwa komunistyczne również miało podkładkę w postaci teorii naukowych. Nic nowego pod słońcem. Tym razem ludzie mają być eksterminowani, żeby „uratować planetę”. HIT INTERNETU | Globalne ocieplenie? Przeludnienie? Stanisław Michalkiewicz miażdży lewackie mity!

    https://youtu.be/UHmqLwSUdNU

    Ps...Mnie zastanawia, jak to się stało, że Polska dosłownie z dnia na dzień z zielonych płuc Europy stała się jednym z największych trucicieli, zawalona smogiem. Patrząc przez okno, nie widzę żadnych zmian. Powietrze i chmury wyglądają tak samo, jak zawsze, a jednak dowiedziałem się, że oddycham teraz smogiem. Innymi słowy: skoro nie widać różnicy między zielonymi płucami, a smogiem, to po co przepłacać?
  • @ Autor
    Na smoga, tfu, smoka wawelskiego jest proste lekarstwo, tj. owieczka odpowiednio nadziana. Na tych od smoga to chyba dobry byłby bigos z dodatkiem muchomora sromotnikowego. Z nimi nie można dyskutować, bo oni wiedzą i już.
    Pamiętam, że taki nowy ekologista z pół wieku chyba temu tak skutecznie pod Czorsztynem blokował spychacz, że został kaleką na całe życie. One, te ekologisty sa mocno zdeterminowane i to im zostało. Ciekawe, że ta determinacja zwykle ma znaczącą statystycznie korelację z tzw. kontrowersyjnymi inwestycjami. Ciekawe, ze zaden ekologista nie oddał życia w proteście przeciwko budowie NordStreama I, ani II. Czyżby to znaczyło, że pieniądze pochodzą od naszego zachodniego sąsiada?
  • @kula Lis 68 23:14:28
    „Namówić kraje słabe i głupie do tego, by zrezygnowały z takich nośników energii, którymi dysponują i żeby zaczęły korzystać z takich nośników energii, których nie mają, a które będą mogły kupić, w krajach mądrych i silnych.”

    Warto pamiętać te słowa. I podjąć właściwą decyzję przy wyborach.
    Nikt, kto chce odejść od węgla nie powinien się znaleźć w rządzie ani w sejmie.

    Pozdro!
  • @tadman 21:28:52
    "Czyżby to znaczyło, że pieniądze pochodzą od naszego zachodniego sąsiada?"

    Oj, niewygodne pytanie ;-(

    Ukłony
  • @tadman 21:28:52
    Kiedyś to od zachodniego, ale teraz to nie wiem, czy się nie zmieniło i czy pieniądze nie pochodzą od wschodniego naszego sąsiada. Bo wiesz, Gazprom to jest ta firma, która zatrudnia bezrobotnych kanclerzy niemieckich. Tj. rosyjskiej inwestycji żaden ekologista nie podskoczy. Żaden. By i najekologiczniejszy. Chociaż z drugiej strony, to kto ich tam wie – Niemcom chyba bardziej zależy?? A oficjalnie nie polecą metodą rosyjską („fizyczieski unicztożit”).
    N. b. Właśnie dlatego uważam tego typu ludzi za zbrodniarzy. Prawdziwy problem zamiast zostać rozpoznany i ku pożytkowi ogółu rozwiązany, to jest ludziom zohydzany, ośmieszany, fałszowany. I TO JEST DOPIERO ZBRODNIA.

    @ All: Zwróćcie proszę uwagę, czy w Waszych miejscowościach alarm smogowy też się w 100% pokrywa z mgłą? Owszem, smog wygląda jak mgła. Jednak nie każda mgła jest smogiem. I tu jest właśnie problem, tj. że wedle mych obserwacji, być może ułomnych, każda mgła jest rozpoznawana jako smog i stąd mamy alertów jak mrówków, choć nie zawsze zasadnie.
  • @Jasiek 06:17:14
    Aj tam, zaraz niewygodne! Jam nie PinkPanter (taki bloger, zresztą wart poczytania - rozowypanther.blogspot.com) i nie mam czasu na metodyczne śledztwo, ale przecież te różne fundacje czasem podają swoje źródła finansowania i coś mi się neijasno kojarzy, że nawet w oficjalnym obiegu był zapomniany obecnie njus, iż te fundacje, które tak się troszczą o polską przyrodę, są na garnuszku towarzyszy z zachodu.
  • @bez kropki 08:53:40
    Tak przy okazji chcę podać, że generalna zmiana sprzętu i zmienionej zasady pomiaru powinna być poprzedzona badaniami korelacji pomiędzy tymi metodami w całym zakresie mierzonych stężeń, spotykanych temperatur, jak i współwystępujących warunków meteorologicznych (deszcz, mżawka, śnieg, czy wspomniana mgła). Ciekawe czy wytwórca zrobił walidację nowej metody pomiarowej, określił jej precyzję, precyzję pośrednią (długookresową) i zna niepewność pomiaru wykonanego tą metodą w zakresie pomiaru stężeń PM10 IPM2.5 nas interesujących. Po zadaniu takiego pytania zapewne zbaranieje każdy macher z wytwórni analizatorów smogu.
    Dotychczas pomiar opierał się na rozdziale pyłów na drodze pneumatyczne (stosowanie cyklonów, czy impsktorów kaskafowych) i wrażeniu zatrzymanego w danym miejscu pyłu, co przy budowie cyklon i stałej szybkości zasysania powietrza pozwalało segregować mierzony pył.
  • @tadman 16:41:24
    Z tego co wiem, to twórca NIE zrobił walidacji. Okej, wszystko jeszcze przed nim. ALE. Ale na obecnym etapie tak robiony pomiar NIE może być podstawą do ogłaszania alertów, ANI TYM BARDZIEJ do podejmowania innych kosztownych czynności ("działania antysmogowe"). No i w stanie jaki zakładam (t.j. brak opisanego przez Ciebie sprawdzenia nowej metody, porównania jej wyników z wynikami metody referencyjnej) sprzedawanie czujników jako super-hiper jest nadużyciem, by nie rzec, że oszukiwaniem klientów.
  • @bez kropki 19:18:51
    Tradycyjne sondy pomiarowe pyłu zawieszonego (pomiar grawimetryczny) zasysają 55 l/min powietrza i zatrzymują pył na filtrze. Aby nie dochodziło do kondensacji pary wodnej to sonda jest ogrzewana. I tu złapali Kościuszkiego (by znajoma, bo proszę zwrócić uwagę na zastrzerzenia dostawcy mierników laserowych
    https://nettigo.pl/products/czujnik-pylu-zawieszonego-nova-fitness-sds011?gclid=EAIaIQobChMI4LqL24_Q3wIVAud3Ch0WmArGEAYYAiABEgLzsPD_BwE
    GIOŚ podaje, że metodą grawimetryczną pomiar pyłu PM10 wykonywany jest w 180 lokalizacjach, a pyłu PM2.5 w 70.
    Metodą automatyczną mierzy się te parametry odpowiednio w 135 i 45 lokalizacjach.Co do tych ostatnich to dane te podawane są on-line i nazywane są wynikami surowymi, czyli nie poddane zostały weryfikacji (sic!).Pomiary te poddaje się weryfikacji bieżącej, okresowej, rocznej i krajowej.
    kttps://powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/show/1000919
    Ładny galimatias i wiadomo, że w mętnej wodzie łatwiej się łowi. Założę się, że dziennikarzyny i inni nam sprzyjający drą mordę w oparciu o wyniki surowe i te kiedy wilgotność przekracza rzeczone 70%, czyli kiedy jest mgłalub/i pada deszcz, jak podejrzewa Autor.
  • @bez kropki 19:18:51
    Walidację prowadzi się na etapie wprowadzania metody pomiarowej i określa sie te parametry które podałem, a także zakres pomiarowy, sposoby kalibracji (częstość, kryteria uznawania, że kalibracja jest OK), zachowanie spójności pomiarowej (inne wzorce do sprawdzania poprawności kalibracji), odporność metody pomiarowej na czynniki inne niż mierzone (wilgotność, mgła itp), odniesioenie do metody uznanej za referencyjną i odpowiedni program kontroli jakości badań, a w tym międzylaboratoryjne badania porównawcze, co ma istotne znaczenie przy porównywaniu wyników w kraju, jak i za granicą, a także akredytacja danej metody pomiarowej. Istotne są również aspekty związane ze szkoleniami, dopuszczeniem delikwentów do pomiarów, sprawdzaniem aparatury pomiarowej przez zewnętrzne instytucje do tego uprawnione. Jeśli tego nie ma to sprytny prawnik strony broniącej lub oskarżającej może takie wyniki dość łatwo obalić, tym bardziej, że związane sa z tym duże koszty, czy kary.
  • @tadman 23:56:58
    No tak "dane uśrednione" jako sposób na "żywotność lasera". Natomiast co do "sprytnego prawnika", to Twój koment powinien zostać wykorzystany przez Skarb Państwa pozwany niedawno "za smog" przez jedną z cielębrytek. - Mądrego to i dobrze poczytać.
  • @bez kropki 07:43:46
    Piszemy o smogu i jesteśmy śledzeni przez google, bo oto taka dedykowana reklama pojawiła się mi dzisiaj w winiecie neon24
    https://dragonmask.pl/?gclid=EAIaIQobChMIiu7Xx5TR3wIVVPJ3Ch1JdgjREAEYASAAEgJEGfD_BwE
  • @tadman 09:14:21
    U mnie też wyskakuje ten dragon. (Dlatego w domu ci kilka dni gugluję "biżuteria", albo "kwiaty" i mam piękne reklamy potem - hihi - rozważam naciśnięcie SWT, żeby mi napisał programik, który się będzie co np. trzy dni uruchamiał i sam robił takie wyszukiwanie, żebym ja nie musiała. A czasem używam duckduckgo.com, z tym, że ono ma inne heurystyki niż gugle).
    A propos dragona, to wg https://businessinsider.com.pl/lifestyle/maski-antysmogowe-nieskuteczne-testy-uokik/5fdvj1x ich maski są do odlania. Tak, że ten z tym robieniem nas w wała oraz robieniem wałków na smogu...;). - Gdzie nie spojrzeć, to naciągactwo na naciągactwie.
  • No i mosz.
    Wczoraj było u nas -12C, a że wiatr zachodni (czyt. mokry), to i mgła lodowa się nam zrobiła. ZWYKŁA, zwyczajna mgła lodowa. Widoczność na kilkadziesiąt metrów. Czujniki jedyniesłusznej firmy pokazały czerwony alert – 300% normy smogu. Tak, że ten. Zyskałam dowód, że w warunkach „odległych od normalnych” te czujniki poważnie zawyżają pomiar. Mgła lodowa… jako smog… Gratulacje.
  • @bez kropki 10:39:21
    Podałem na szkolenswigatorów link do tej notki. Jedna z komentujących podała poniższy link. Wszyscy mają coś za uszami.

    https://www.tuwodzislaw.pl/wiadomosci,czy-miejski-czujnik-mierzacy-smog-jest-wiarygodny-ekspert-watpi,wia5-3266-17015.html
  • @tadman 21:52:37
    Dzięki za przypomnienie linka. W moich wędrówkach po sieci też na niego wpadłam. Nie wiem jak to skomentować, bo jak to czytam, to mam wrażenie, że to "jedna baba, drugiej babie" itd. Natomiast u nas nadal obserwuję to samo: ile razy w ciągu doby pokaże się ice-fog, to czujniki pokazują "smog" prawie 200% normy.
    No i jeszcze przed tymi śniegami - Hania wykrakała - piach z Sahary do nas przyleciał. Znam to krzemianowe g* i umiem je odróżnić od naszego lessowego glinokrzemianowego pyłu. Cały samochód miałam tym uwalony - wyglądał jak po jeździe terenowej, a było TYLKO po deszczu, który to deszcz wytrącił ów piach z powietrza. Jednak zanim spadł ów deszcz z Saharą, to też "był smog" i to w ilości "wyjechany w kosmos". Tylko że TYM RAZEM media nie mówiły nic o piasku z Sahary (a zgadzała się też sytuacja meteo, tj. zanim spadło toto u mnie, to wcześniej wystąpiły kolejno: harmatan, sirocco, fen, halny) i pozostały przy "smogu".
    Ponadto na całkiem innym forum jeden z użytkowników owych czujników podzielił się ze mną informacją, iż wydębił z firmy wiadomość, że te laserowe bajery dają wyniki względnie dobre przy wilgotności powietrza 10 - 70%. W przedziale 70-80% wskazania są zawyżone, powyżej 80% są "wyjechane w kosmos". Radził mi dokupienie czujnika wilgotności. Zapytałam go o temperaturę, ciśnienie powietrza i prędkość wiatru jako mające wpływ na wynik pomiaru. Na to nie znał rozwiązania, ale wątpliwości podzielał.
    Tak, że ten. Podejrzewam, że wątpię w jakąś szczególną wiarygodność owych czujników. i wkur***, znaczy denerwuje mnie, że na takiej palcem na wodzie pisanej podstawie administracja podejmuje decyzje. Także te finansowe.
  • @tadman 21:52:37
    Znalazłam w sieci Waszą dyskusję. Problem jest wielowarstwowy, a każda z tych warstwa zasługiwałaby na osobne omówienie. Pięknie jeden z rozmówców to ujął - "urządzenie pomiarowe jako przyczyna smogu". W sedno. Tj. w sedno jednej z warstw. Inna warstwa jest taka, że w ramach walki ze smokiem w Pchlewie zamienia się piece GAZOWE na przyłącz centralnej ciepłej wody grzanej WĘGLEM. Inna warstwa (dla mnie najgorsza) jest taka, że rzeczywisty problem (tak, mamy zanieczyszczone powietrze i tak, powinniśmy coś z tym robić) zostaje (świadomie?) SKOMPROMITOWANY w oczach "przeciętnego Kowalskiego" przez takie działania jak tu opisywane. Dalekosiężnie patrząc to jest bardzo groźne. A do samych czujników jedyniesłusznej firmy mam tylko jedno zastrzeżenie - że firma nie podniesie przyłbicy i nie mówi wprost "tak, to są pomiary zgrubne, orientacyjne, działają mniej więcej i tylko w zakresie od do". To by było uczciwe i to by POMAGAŁO w działaniach mających na celu ochronę jakości powietrza. Ale...
  • @bez kropki 07:35:26
    Po Twoim wspomnieniu o firmie Airly zainteresowałem się czujnikami tej firmy. Informacji jest niewiele, ale to co znalazłem na ich stronie to cytuję bezpośrednio.

    "Czujniki Airly mierzą w czasie rzeczywistym stężenie pyłów zawieszonych PM1, PM2.5 oraz PM10 i najważniejsze parametry pogodowe dając informację o jakości powietrza w lokalizacji, w której są umieszczone. Nadzór nad procesem instalacji, kalibracja z państwowymi stacjami oraz ciągła weryfikacja wyników gwarantują rzetelność prezentowanych informacji."

    "Dane z sensorów przesyłane są co minutę na nasze serwery, gdzie po ich weryfikacji i kalibracji udostępniane są m.in. na naszej platformie, w aplikacjach, na tablicach LED oraz poprzez raporty."

    "Sensory Airly mierzą m.in.: poziom stężenia pyłów zawieszonych PM2.5 oraz PM10, temperaturę powietrza, ciśnienie atmosferyczne oraz wilgotność powietrza."

    Zapowiedzi są nieco buńczuczne:

    "W skład całego systemu wchodzi sieć czujników jakości powietrza, platforma, aplikacje na system Android i iOS, dane oraz prognoza zanieczyszczeń powietrza. Platforma jakości powietrza – airly.eu/map – jest miejscem, gdzie każdy może sprawdzić aktualną jakość powietrza w konkretnej lokalizacji. Dzięki zaawansowanym algorytmom można sprawdzić na naszej platformie szczegółową prognozę jakości powietrza na najbliższe 24 godziny. Wszystkie te dane są dostępne również dla użytkowników w naszym API. Na podstawie naszych danych tworzymy miesięczne raporty dla miast i gmin. Pozwalają one poznać najbardziej zanieczyszczone miejsca w danej miejscowości, dzięki czemu możliwa jest natychmiastowa reakcja lokalnych władz."

    A teraz rozbierzmy to na czynniki pierwsze.
    Przed dopuszczeniem takiej metody do rozpowszechniania, a także dedykowania jej do podejmowania przez lokalne władze stosownych decyzji związanych z zanieczyszczeniem powietrza powinny być te mierniki zwalidowane.

    Tu uwaga natury ogólnej. Metody pomiarowe, które stosuje się do wielu celów powinny dawać wyniki na poziomie ufności 95%, natomiast te które stosuje się do celów decyzyjnych i związanych ze znacznymi kosztami powinny dawać wyniki na poziomie ufności 99%. Ciekawe jak wygląda trafianie w wynik miernika Airly w wynik z metody referencyjnej (grawimetrycznej) dla tego samego okresu pomiarowego.

    Proces chyba nie jest zakończony bo wyniki z czujników są kalibrowane w oparciu o wyniki stacji GIOŚ, które pracują w oparciu o pomiary metodą wagową. I tu nasuwa się zasadnicze pytanie, bo kiedy czujniki Airly mierzą zapylenie on-line to wyniki z pomiarów GIOŚ będą dostępne z poślizgiem, więc albo koreluje się wyniki aktualne z wynikami sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu godzin i tu może być rozziew. Jeśliby proces walidacji nowej metody pomiarowej był zakończony to nic nie stałoby na przeszkodzie, aby przeliczenia dokonywane były już w samym mierniku i rzetelny pomiar wędrowałby już do obróbki, której końcowym efektem byłyby mapy.
    Producent nic nie pisze o stosowanych algorytmach związanych z kalibracją, a wydaje się że jest ona prowadzona na nie znanej nam bliżej drodze obliczeniowej i skoro robione jest to w jednym miejscu to chyba wyniki z danego miernika porównuje się z wynikami mierników w sąsiedztwie i być może któreś wyniki są wykluczane.

    Chciałem trochę napisać o niebezpieczeństwach metod, które nie mierzą danego parametru bezpośrednio a jedynie na drodze przeliczeniowej i związanych z tym pomyłek.

    Byłem kiedyś zaangażowany w pomiary stężenia SO2 w powietrzu. Z racji, że PRL był niedoinwestowany to chodziło o prostą i tanią metodę do pomiaru średniomiesięcznego stężenia. Początkowo stosowaliśmy świece ołowiowe wprowadzone do pomiarów przez SANEPID. Felerem tych pomiarów było ilościowe mierzenie SO2 w przeliczeniu na jednostkową powierzchnię sorbcyjną, a nie jego stężenie w powietrzu. Po przekopaniu literatury znaleźliśmy metodę dyfuzyjnego pomiaru SO2. Metoda polegała na tym, że sączek bibułowy umieszczano w plastikowej pokrywce, fiksowano go plastikową sprężyną, a na filtr nanoszono r-r sorbujący SO2 i umieszczano próbnik w miejscu pomiarów denkiem do góry. Z korelacji podanej przez autorów można było przejść od ilości związków siarki zsorbowanych na filtrze do średniomiesięcznego stężenia SO2 w powietrzu wyrażonego w ug/m3.

    Teraz o wpadkach. Zimą nie mogliśmy dojechać do jednego punktu pomiarowego i wymieniliśmy nasz filtr z tygodniowym opóźnieniem. Otrzymaliśmy średniomiesięczne stężenie SO2 tak niskie, jak nigdy dotąd w tym punkcie pomiarowym. Zawilgocenie sączka przez intensywne opady też wpływało na rzetelność otrzymywanych pomiarów. Korelacja podana przez autorów metody dotyczyła 30 dni pomiarowych i należało trzymać się tego czasu ekspozycji plus minus jeden dzień. Drugi przypadek udało się wykluczyć przez instalowanie próbników pod blaszanym daszkiem.

    Walidacja metody stosowanej przez Airly powinna też znaleźć czynniki na które stosowana metoda pomiarowa jest wrażliwa, co prowadzi do błędnych wyników. Tu, według Autora, pojawianie się w powietrzu mgły, która może z racji oddziaływania na stosowaną metodę pomiaru prowadzić do zawyżania odczytów dla PM2.5 i PM10.
  • @tadman 10:58:57
    Aleszszsz! JA nigdzie nie pisałam o firmie Airly:). Ja zawsze i tylko o firmie wiodącej albo jedyniesłusznej:). Po namyśle zrobisz to samo:). Bop np. po co ryzykować proces, który by tylko i wyłącznie dał im reklamę (głośną) a oponentom wprawdzie przyznał rację, ale po cichu (ergo z uszczerbkiem na samorządowych budżetów). Powtarzam: powietrzem musimy się zająć, robienie pomiarów jest tu pierwszym i niezbędnym krokiem. Ale najpierw trzeba nam dopracować czujniki. Może być ostatecznie nawet metodą "rozpoznania bojem", tj. bogaci dla dobra sprawy kupując czujniki wspierają badania nad metodą. Ale ma to być robione za ich prywatne pieniądze (nie samorządowe) i ŚWIADOMIE.
  • @tadman 10:58:57
    PS poza tym skąd wiemy czy te czujniki są ich produkcji, czy tylko mają ich logo? Bo może te czujniki są zrobione z podzespołów tych samych co czujniki Xiaomi albo temu podobne? Tak więc nie o firmę tu chodzi a o stan wiedzy "w masach ludowych". Czyli o pracę u podstaw.
  • @bez kropki 11:14:29
    No właśnie, nie pisałaś. Ja wyżej pisałem o czujnikach Nettigo, a zupełnie profesjonalne czujniki robi Airly i to oni mają sieć pomiarową, która daje wyniki do budowania mapy zanieczyszczeń pyłowych on-line https://airly.eu/map/
    Popatrzyłem na sponsorów owych mierników i znalazłem Eurobank, Avivę, jakiegoś anonimowego SmogFightera, ale większość postawiły miasta lub gminy.
  • @tadman 11:50:29
    Ktoś to jednak sprawdził, a znalazłam rzecz całą dopiero dziś:
    https://polskialarmsmogowy.pl/polski-alarm-smogowy/aktualnosci/szczegoly,czujniki-jakosci-powietrza-czy-warto-im-ufac,596.html
    Mówiąc „na szybko”: 1 - większość czujników zawyża pomiar, zgodnie z podejrzeniami,
    2 - kalibracja jest po prostu niezbędna (z polskiego na leminży: must have) dla jakiegoś tam w miarę rzetelnego obrazowania sytuacji przez dany miernik. No i tu wytyk pod adresem wytwórców owych czajników/czujnikuf: na stronach internetowych (przedstawiających owe czajniki/czójniki) nie znalazłam takiego brzydkiego słowa jak „kalibracja”, więc jako potencjalny klient zraziłam się podejściem typu „golić barana”. Pozostaje mi nadal niesmak związany z wydawaniem kasy samorządowej - czy samorządy wiedzą o potrzebie kalibracji?
  • @tadman 11:50:29
    PS u nas mapy robione przez WIOŚ, miejscowy samorząd i airlowskie trochu się różnią. Samorządowe - najbardziej katastroficzne, ale pokazują też parametry atmosfery (uwaga: u nas w pracuje pani specjalistka od m.in. wyrzucania piecyków GAZOWYCH oraz innych oszustw), airlowskie zawyżają tylko trochę (zgodnie z oczekiwaniem), zaś WIOŚ - mniej więcej się zgadza z obserwacjami i odczuciami (na tyle, na ile to możliwe ze smogiem, bo wbrew pozorom nie cały smog odczuwamy/obserwujemy "gołem okiem nieuzbrojonem").
  • @bez kropki 13:13:32
    Kalibracja powinna być co najmniej pięciopunktowa w zakresie pomiarowym i może być wykonywana okresowo, nawet raz na rok, natomiast sprawdzanie poprawności kalibracji w danym momencie, w tym przypadku codziennie, powinno odbywać się dla 10 i 90% wartości zakresu pomiarowego i po spełnieniu narzuconego kryterium np. odstępstwo +/- 10% od wartości wyjściowej pozwala taki miernik uznać za wiarygodny, a niespełnienie tego kryterium powinno spowodować wysłanie miernika do przeglądu i powinna być przeprowadzona jego powtórna kalibracja. Owo sprawdzanie na poziomie 10 i 90% zakresu powinno odbywać się w oparciu o certyfikowany wzorzec.
    I tu jest problem, bo mierzymy zawartość pyłu zawieszonego na zasadzie pochłaniania promieniowania lasera lub jego rozpraszania. Nie wiem na jakiej zasadzie następuje rozróżnianie pyłu PM1 od PM2.5 i PM10. Podejrzewam, że następuje to na zasadzie podobnej jak w impaktorze kaskadowym, gdzie cząstki zawieszone w powietrzu przepływają z nim i trafiają do cyklonu lub podobnego ustrojswa i są segregowane ze względu ma swoją masę, a następnie kierowane do toru pomiarowego z laserem.
    Kalibracja miernika powinna wyglądać tak, że produkuje się w jakimś generatorze powietrze z pyłem zawieszonym np. PM2.5 i kieruje się je dwoma torami, jednym do toru pomiarowego z laserem, a drugim gdzie mierzy się ilość pyłu metodą wagową. Byłoby to cholernie drogie i na dłuższą metę nie do utrzymania.
    Dlatego na etapie walidacji metody pomiarowej powinno się zastosować kalibrację bezwględną, czyli w tym wypadku wagową i znaleźć przeniesienie na kalibrację/sprawdzanie miernika metodą optyczną. Wtedy w tor pomiarowy wsadza się odpowiednio przygotowany filtr optyczny i sprawdzanie przebiega łatwo, tanio i szybko i może być w prosty sposób zautomatyzowane.
    Ogólnie rzecz biorąc najdokładniejsze wyniki otrzymuje się wtedy kiedy nie stosuje się zbyt wielu poprawek związanych z ciśnieniem, wilgotnością, czy temperaturą i stąd wynika standaryzacja metod pomiarowych, jak opisywane uprzednio podgrzewanie mierzonego powietrza lub/i usuwanie wilgoci.
    Ciekawe jak wygląda kalibracja mierników smogu produkowanych przez firmę Airly.
  • @tadman 14:34:24
    Nie wiem jak wygląda i czy w ogóle jest jakaś kalibracja w tej czy innej firmie. Nie wiem też czy w tak małym mierniku mieści się cyklon itp. Raczej przy znanej stałej prędkości przepływu powietrza przez miernik (co zresztą tylko zakładam, nie wiem tego na pewno o żadnym z tych czyjników), wielkość cząstki jest określana pośrednio za pomocą czasu przez jaki owa cząstka "zaburza" bieg światła. Tj. duża leci przez wiązkę dłużej niż mała, więc tak pośrednio by to można oznaczać. Ale. Ale cały czas firma mówi o czujnikach (jest smog/nie ma go) a my o miernikach (ILE jest zanieczyszczeń i jakich). Obawiam się, że ludzie kupują czujniki wierząc, że są to mierniki. Itd.
  • @bez kropki 14:46:44
    Zdaje się, że nastąpiło uzgodnienie stanowisk i teraz czekamy na rzecznika prasowego rzeczonej firmy. ;)
  • @tadman 15:07:47
    Ale co ma rzecznik prasowy WIOŚ do tego?!?!
    ;)
  • @bez kropki 17:52:50
    Rzeczone firmy tj firmy produkującej prześwietne czujniki.
  • @tadman 19:15:39
    Aleszszsz! Ja nie mam nic do firm. Żadnych! Nikogo nie wymieniam, wszystkich nie lubię równo:). A rzecznik firm przecież nic nam rzec nie może na w/w dictum. No bo o czym niby nam powie...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej