Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
166 postów 8686 komentarzy

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Smog – próba RACJONALNEGO podejścia do problemu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czyli smog jako nowa mamaMadzi. Materiał otrzymany mailem, odrzucony w lokalnej prasie, publikowany za zgodą Autora.

 1. „Wy widzieli smoga”

Jako osoba pamiętająca tzw. komunę, znam także prawdziwy, drażniący smog, często obecny w wielu miastach i miasteczkach. Wtedy temat był polityczny, więc w mediach go nie było, bo być nie mogło. Tabu. Teraz, gdy nie mamy już przemysłu i w związku z tym dzisiejsze smogi nawet się nie umywają (na szczęście!) do tych dawniejszych, czyni się wokół smogu wielki szum medialny. Częściowo słusznie. Częściowo jako rodzaj zimowego sezonu ogórkowego. Wrzutki medialnej. Te ostatnie wątki polecam pod rozwagę PT Czytelnikom, ale poniższy tekst poświęcony zostanie zupełnie podstawowej analizie problemu i najprostszym działaniom zaradczym.

[Tu komentarz mój – bk – Fakt, że media nie opublikowały przystępnego popularyzatorskiego tekstu w temacie, o który teraz „wszyscy” tak „się troszczą”, może, choć nie musi, świadczyć o tym, że w tymże temacie nie chodzi o prawdę, poprawę stanu środowiska, tylko o emocje.]


2. Rzeczywisty stan środowiska – Problem nie urodził się wczoraj

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska od lat 90-tych corocznie publikuje raporty o stanie środowiska w województwie. Większość z nich dostępna jest w Internecie.
Dla pyłu zawieszonego PM 2,5 pierwsze wyniki odnajdujemy w raporcie za rok 2010. Już wtedy obserwowano przekroczenia w Jaśle i Przemyślu [1]. W roku 2011 mamy przekroczenia zmierzone w: Rzeszowie, Nisku, Przemyślu i Krośnie [2]. I tak dalej. Każdy może poczytać i samodzielnie wyrobić sobie pogląd.
Tu wyjaśnienie: PM 2,5 oznacza pył zawieszony (z angielskiego „particulate matter”), czyli rozproszoną w powietrzu zawiesinę cząstek o małych średnicach (poniżej 2,5 mikrometra). Z powodu małych rozmiarów cząstki tego pyłu docierają głęboko do płuc i dlatego mogą być zagrożeniem dla zdrowia. Poziom dopuszczalny tego pyłu w powietrzu wynosi 25 mikrogramów na m3 powietrza średnio w roku.

[Dopisek mój – bk – Kto może niech sprawdzi, jak to wyglądało w jego/innych województwach/miastach. W każdym razie smog nie urodził się wczoraj, nie powstał nagle w tym roku. On był sobie od dawna, tylko nikogo nie obchodził. Dobrze, że zaczął obchodzić teraz. Szkoda tylko, że na zasadzie emocji, wręcz histerii, „njusa”, a nie jako problem do rozwiązania. Takie „prowadzenie sprawy” smogu każe się zastanowić o co tu chodzi, co ma przykryć ten smog, albo komu dać zarobić, bo jakoś trudno, także i mnie, uwierzyć w zacne intencje tak nagle smogozafrasowanych dziennikarzy i „autorytetów”.]


3. Najtańsze systemowe sposoby zaradzenia złu – nasadzenia, głupcze – słowo klucz - fitoremediacja

Fitoremediacja jest rozwijana od XIX w. [3]. Nie jest to bynajmniej „mniemanologia stosowana”. Fachowcy od dość dawna wiedzą i piszą o tym, jakie drzewa mają najlepsze własności „filtrujące” powietrze. W spisie literatury podaję dane najświeższe [4]. Jak wynika z tej publikacji, chyba najwyższy potencjał wyłapywania groźnego pyłu PM 2,5 ma brzoza. Gdzie nie można sadzić brzóz, rozwiązaniem mogą być lipy, zwł. drobnolistne [5].
Ta ostatnia publikacja przynosi także inną istotną informację: „Rośliny iglaste natomiast są często lepszymi ,,pochłaniaczami” zanieczyszczeń mikropyłowych. Drzewa mogą zachowywać się jak biologiczne filtry ze względu na ich dużą powierzchnię liści w stosunku do powierzchni gruntu, na którym rosną oraz właściwości fizyczne ich powierzchni. W ten sposób drzewa poprawiają jakość powietrza w zanieczyszczonych obszarach
Powyższe jest zgodne z intuicją i doświadczeniem dnia codziennego. Tj. rośliny iglaste, jako zimnotrwałe są dobrymi „filtrami” także w zimie i to pomimo znacznie słabszego przebiegu procesów życiowych niż w lecie.
Wynika stąd, że ulice, parkingi na osiedlach, place zabaw, przedszkola, szkoły, szpitale powinny być obsadzane iglakami, krzewami, ale także drzewami liściastymi. Banał? Nie dla tych, którym rury wydechowe zaparkowanych aut wychodzą wprost na okna. Nie dla tych, którzy przez cały rok mają w mieszkaniach pył pochodzący z obwodnicy… Nie chodzi o to, by z Rzeszowa zrobić las, tylko żeby rozumnie zasadzony pas zieleni chronił i oddzielał strefy zamieszkania, stałego przebywania ludzi, zwł. dzieci, starszych i chorych od stref będących źródłem zanieczyszczeń (drogi, parkingi). I żeby wokół miasta powstały „zielone płuca”. I żeby istniejące „zielone płuca” (np. Lisia Góra) oraz „korytarz przewietrzający miasto” (Wisłok) przestały raz na zawsze być przedmiotem rozmaitych targów („sprzedać, nie sprzedać, wyciąć, nie wyciąć, zabudować, nie zabudować”). Dużo jeszcze by się tych „i” znalazło…

Kraków i Warszawa od jakiegoś już czasu nasadzają drzewa i krzewy [6]. Może Rzeszów też powinien? Narażę się władzom i mieszkańcom, ale to powiem: może zamiast ogrzewanych chodników i cudów na kiju zamówić U FACHOWACA rodzaj „inwentaryzacji zieleni” w Rzeszowie, analizę zagrożeń i na tej podstawie projekt nasadzeń (gdzie, ile, czego). I potem ten projekt wykonać?? U fachowca, powtarzam… I proszę mi tu nie mówić, że Zarząd, że firma taka czy inna, bo to właśnie Rzeszów był tym miastem, które sadzi rośliny trujące w przedszkolach [7] i które „zasłynęło” na specjalistycznym forum jako fachowcy od „pałowania” drzew [8], oraz które nie tak dawno chwaliło się, że ma najczystsze powietrze [9] (jak to się ma do realiów, to zostało zasygnalizowane w pkt. 1. nin. tekstu).
Niech zatem właściciele przydomowych ogródków urozmaicą swoje „gołe trawniki” krzewami i drzewami, Administracje, Spółdzielnie mieszkaniowe i wreszcie Miasto – niech nasadzają na terenach im podległych gatunki skuteczne w „filtrowaniu” powietrza, tanie, właściwe dla naszego terenu(!). Jest to proste, względnie tanie i skuteczne. A do tego poprawi estetykę naszego otoczenia. Da się, czy nie (jak to zwykle w Rzeszowie)?


4. Podsumowanie

Fitoremediacja, czyli rozumne nasadzanie właściwych gatunków drzew i krzewów jest oczywiście tylko jednym z wielu działań, które należy podjąć w walce ze smogiem. Jest to jednak działanie dostępne dla bardzo wielu osób, a przy tym w skali miasta stosunkowo tanie i długotrwałe (jednorazowe nasadzenie drzew daje w efekcie długotrwałe, wieloletnie, pozytywne oddziaływanie na środowisko).
Ze strony władz wymaga ono wsparcia np. w zakresie zagospodarowania przestrzennego oraz współpracy z innymi samorządami. No bo jaki ma sens powiększanie miasta o kolejne wsie, jeśli nie ma w planach „zielonych płuc miasta”, albo infrastruktury dla obsługi przedmieść (szkoły, przychodnie, sklepy, inne potrzeby mieszkańców). Co więcej, rozbudowa przedmieść spowoduje dalsze nasilenie ruchu samochodowego. „Modne” jest obecnie przesadzanie mieszkańców na autobusy, ale czy ktoś zadał sobie pytanie, DLACZEGO mieszkańcy uporczywie jeżdżą samochodami i dlaczego tych samochodów jest aż tyle? Walka ze smogiem, to nie tylko przemysł, nie tylko domowe paleniska, ale szereg innych problemów i działań do podjęcia. Doraźne akcje typu „dziś bilety autobusowe za darmo”, acz słuszne i okresowo bardzo potrzebne, to jednak nie rozwiązują problemu u podstaw.

[Dopisek mój – bk – Tak, smog istnieje, tak, jest szkodliwy. Jednak nie dajmy się przy pomocy smogu ogłupić. Np. tym, którzy będą nam chcieli wcisnąć, „dać”, sprzedać jakieś patentowane rozwiązania (oczywiście zachodnie oraz oczywiście najczęściej zmierzające do zmniejszenia wydobycia i zużycia węgla u nas i temu podobne cuda-wianki).
Szkoda, że władze idą z restrykcjami na nasze auta i piece, a nie w: planowanie przestrzenne, rozumne przyrodniczo nasadzenia, zbadanie ile też składników naszego smogu pochodzi z Niemiec (pamiętamy: przeważają u nas wiatry zachodnie) i in. Tego wszystkiego się od władz domagajmy, a dopiero potem możemy z nimi pogadać o naszych autach i piecach.
Osobiście widziałam smog w miastach Francji, kraju oświetlanego i ogrzewanego „czystą i ekologiczną” energią atomową. Tam raczej nie palą śmieci w domowych kotłach. Oprócz samochodów mają też TGV i koleje. No i smog.
Dlaczego PT władz, ałtorytetuf i in. „zatroskanych” nie interesują inne, także szkodliwe, rodzaje smogu? Mam tu na myśli smog świetlny i smog elektromagnetyczny.]

(Zamieszczony tekst jest kontynuacją rozważań prowadzonych na blogu Kossobor, o tu:

kossobor.neon24.pl/post/136342,smog-na-lemingi   - dop. mój - bk)

 

 

Źródła:
[5] http://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-646c2cb4-f0dd-4605-9123-eaf7081d86eb   „Przydatność wybranych gatunków lip (Tilia sp.) do fitoremediacji powietrza z zanieczyszczeń pyłowych”, Katarzyna J. Sadowiec, Stanisław W. Gawroński, Woda-Środowisko-Obszary Wiejskie, Instytu Technologiczno – Przyrodniczy w Falnetach, 2013 (VII-IX) t. 13 Z.3 (43)].
[7] „Cisy obok przedszkola. Groźne?”, Małgorzata Froń, Nowiny, 13.09.2016
[8] „Wielkie cięcie”, Marta Watras, Przegląd Komunalny nr 1(148)/2004

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autor
    bodaj wczoraj pojawiła się w tv ciekawa mapka obrazująca poziom zanieczyszczeń powietrza w kraju - najbardziej zanieczyszczona okazała się Warszawa z okolicami - a nie tereny przemysłowe, czy inne zwykle kojarzone z zanieczyszczeniami. To każe podejrzewać, że głównym źródłem zanieczyszczeń są jednak - jak podejrzewam - samochody i ruch wielkomiejski zorganizowany w sposób o którym pisałem tu:

    http://att.neon24.pl/post/136350,wieprza-pieprzem-czyli-smog-i-wegiel

    - czyli w skrócie mówiąc, debilny - w każdym mieście, nie tylko w Warszawie

    Z emisjami motoryzacyjnymi jest ten problem,że łatwo je lekceważyć, gdyż są słabo widoczne - z rur wydechowych rzadko wali czarnym dymem - łatwiej zobaczyć emisję ze spalonej w piecu butelki pet, i łatwiej ukazać emeryta, niż przyłożyć się do stworzenia porządnej organizacji ruchu. Więc jest jak zwykle - za zaniechania urzędników płacą obywatele. Możliwe, że zmianę tej prawidłowości trzeba wywalczyć masowymi protestami przeciwko przerzucaniu ciężaru modernizacji na ludzi - i nie chodzi mi o protesty przeciwko TEJ władzy, tylko KAŻDEJ władzy która zabiera się do problemu od dupy strony. Inaczej będą grali w kulki wszyscy kolejni rządzący - bo można i nie rodzi to żadnych przykrych konsekwencji.

    Drzewa sadzić oczywiście trzeba, sam posadziłem na swojej działce kilka tysięcy (i większość rośnie nadal) - rzecz tylko w tym by nie traktować tego działania zamiast innych potrzebniejszych, bo zmieniających całą koncepcję podejścia do problemu zagrożenia.

    Sadzić drzewa OPRÓCZ zmiany sposobu walki z szkodliwą emisją

    Więcej pod linkiem

    pozdrawiam
  • @Andrzej Tokarski 14:44:57
    Dzięki za głos. Tak, oczywiście, w opublikowanym tekście też jest o tym mowa. Tj. sadzić mądrze (nie wszędzie i nie wszystko) i to jest omówione jako bodaj najtańszy sposób zapobiegania, czyt. jeden z wielu potrzebnych. Organizacja ruchu to w mej optyce jedna z pochodnych planowania przestrzennego. Mieszkam otóż na osiedlu projektowanym za komuny. Komuny nie lubię, ale niektóre rzeczy miała dobre, np. pojęcie jednostki osadniczej (czy jak to się zwało). Chodziło o to, że jak projektowano osiedla na ileś tysięcy ludzi, to przewidziano: szkoły, sklepy, pocztę, pralnię itp. Skutkiem tego ok. 90% moich potrzeb mam zaspokajanych w promieniu 15 min. piechotą. To bardzo zmniejsza ilość moich wyjazdów "na miasto". Do pracy (w centrum) chodzę na piechotę (bo jest szybciej niż ową cudowną jakoby komunikacją miejską, n.b. ona jest droższa od jazdy samochodem). Ilu ludzi ma takie szczęście? Dlaczego obecnie się tak nie projektuje? No i tu dochodzimy do tego o czym mówisz "organizacja ruchu". Temat rzeka...
    Podsumowując: wymagajmy od siebie I OD WŁADZ zajęcia się problemem od strony pozwalającej uzyskać rozwiązanie, a nie od d* strony.
  • @Andrzej Tokarski 14:44:57
    PS. Jeszcze o tym truciu przez samochody - przeciętny Kowalski ma tu wiele na sumieniu. Że np. spod zielonego nie ruszają kolumną, że nie dostosowują prędkości do warunków na drodze (nagminne zajeżdżanie drogi, inne), brak umiejętności płynnej jazdy - nie chodzi o skakanie z pasa na pas, tylko o takie rozplanowanie rozkładu prędkości, by sobie samemu "wyprodukować zieloną falę". Ta sztuka udaje mi się w moim mieście dosyć często. Ale. Ale ja nie jeżdżę na zasadzie hamulec'gaz-hamulec, tylko właśnie płynnie. W Skandynawii tak uczą. Płynnie jadący samochód emituje mniej hałasu i mniej spalin. Itd.
  • @
    Zielony Mur Chiński 60 miliardów drzew.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zielony_Mur_Chi%C5%84ski#Dotychczasowe_wyniki
  • trochę o tym smogu
    "Jak w latach 90-tych nie można się było doprosić o dane pomiarowe z sanepidów, to obecnie się prześcigają w publikacjach. Poza tym, ten naprawdę szkodliwy smog, to cząstki poniżej 10 nm. Ale takie cząstki nie powstają przy spalaniu w piecach.

    Takie cząstki powstają tylko i wyłącznie przy elektrofiltrach. [tj. tam, gdzie elektrofiltry są niezbędne. MD] '

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/smog-monitoring-powietrza-zwykla-glupota-dr-jerzy-jaskowski-2017-01
  • @Andrzej Tokarski 14:44:57
    PS 2 A w ogóle, dlaczego nikt nie pomyślał, że gdyby OC było niższe, to bym sobie do jazdy po mieście kupiła drugie auto, takie z mniejszym silnikiem. No i żeby podatek do kupna drugiego auta był niższy niż jest (tj. nie wiem jak teraz, ale jeszcze jakiś czas temu, przy nabyciu drugiego samochodu płaciło się więcej, bo to była pozostałość po komunistycznych podatkach od luksusu).
    No, ale sam piszesz, że podatki to odrębny temat:).
  • @Arjanek 15:56:10
    NIe chodzi o to, by sadzić drzewa po stachanowsku, ale żeby sadzić je takie jak trzeba i tam, gdzie trzeba tj. np. wokół parkingów, dróg, placów zabaw, osiedli
  • @Katana 16:43:00
    Dlaczego tak uważasz? Są różne rodzaje smogu.
    Mnie w ogóle zastanawia taka ilość tych najdrobniejszych pyłów. Skąd one się biorą??
  • @@@!
    Efektem spalania węgla jest CO2, który jest potrzebny roślinom do wzrostu i które asymilują CO2 z atmosfery, uwalniając tlen. Efektem spalania gazu jest w 1/3 CO2 i 2/3 woda z której tlen już nie wraca do atmosfery, tylko podnosi poziom wody na świecie, o co posądza się ocieplenie klimatu i topnienie lodowców. Spalanie gazu i innych węglowodorów powoduje bezpowrotne wypalanie tlenu z atmosfery, co niebawem może się okazać zadaniem śmiertelnego ciosu naszemu światu. Komu zależy na wyduszeniu nas wszystkich? Temat smogu należy uporządkować w publicystyce. Panowie Redaktorzy trzeba się zdecydować czy mówimy o ZAPOBIEGANIU POWSTAWANIA SMOGU czy o ZWALCZANIU (powstałego już) SMOGU. To dwie odrębne sprawy. W pierwszej kolejności należy zająć się zapobieganiem powstawaniu smogu. Smog to mgła powstała w powietrzu w wyniku nadmiernej wilgotności (H2O) i zawieszony w niej pył. W skład smogu nie wchodzą żadne gazy np.CO2, tlenki azotu, siarki itd. Zastanówmy się co należy, w pierwszej kolejności, wyeliminować aby nie powstał smog. Mgłę czy pył? Odpowiedź jest prosta - mgłę. Jeśli nie będzie mgły pył opadnie na ziemię. Nie będzie smogu. Przejdźmy do problemu ograniczenia ilości wilgoci powodującej powstawanie mgły (H2O). W warunkach zimowych gdy obniża się temperatura punktu rosy należy wprowadzać do atmosfery mniej wilgoci. Proszę zauważyć, że problem smogu nie istnieje w warunkach letnich bo temperatura punktu rosy jest zdecydowanie wyższa i nie powstają mgły. Nadmierna wilgoć (H2O) powstaje w wyniku spalania węglowodorów (gaz, benzyny, oleje itd.). Ze smogiem nie ma nic wspólnego spalanie węgla bo powstaje tylko gaz CO2. Jaki wniosek należy wyciągnąć aby nie powstawał smog? Ograniczyć spalanie węglowodorów, szczególnie w warunkach zimowych w obrębie dużych skupisk ludzkich. Odrębnym problemem jest jak to zrealizować ale nie ma więcej miejsca w tym miejscu aby go omówić. Ludzie nie dajcie się zwariować. Te wszystkie badania to jedno wielkie oszustwo! Ja pamiętam czasy kiedy pociągi były poruszane węglem i drewnem, nie było elektrowozów. Większość statków też węglem! Cały przemysł też na węglu .Elektrociepłownie też na węglu! Ogrzewanie domów, instytucji, fabryk i zakłady pracy tez na węglu. I nie stosowano żadnych filtrów i nigdzie nie występował SMOG. Ludzkość w tamtych czasach nie znała takiego zjawiska!!! Zużycie węgla i drewna w procesie produkcji i ogrzewania było tysiąckroć większe niż dzisiaj! Ale wiele tysięcy % było mniej samochodów Wielkim nieszczęściem na dziś, jest wynalazek Łukasiewicza który odkrył że ropa naftowa może zastąpić węgiel! Najlepszym tego dowodem jest niezaprzeczalny fakt że. do czasu kiedy Chińczycy jeździli tylko rowerami to SMOG u nich nie występował. A było to zaledwie kilkanaście lat temu! Dzisiaj SMOG mają na co dzień!! Taka niestety jest prawda!!! . Pozdrawiam wszystkich logiczne myślących.
  • @Andrzej Tokarski 14:44:57
    Kraków, Warszawa, etc.. to już inna para kaloszy, winna zabudowa, czyli brak ciągów wentylacyjnych między domami. Podziękujmy za to tzw. "urbanistom" nie urbanistom. W Krakowie to nie smog, lecz zadymienie z pieców, aut, bo nie ma wymiany mas powietrza. Kiedyś w Krakowie było tylko palenie w piecach, lecz była rozsądna zabudowa i tego co dziś nie było.
  • @bez kropki 17:14:36 przeczytaj całość to się wszystkiego dowiesz.
    Kłamstwa sterowane. Czy Polacy są jeszcze NARODEM, I.
    Z cyklu : „P-173, państwo istnieje formalnie”.
    dr J.Jaśkowski
    Czym głupsi aktorzy sceny politycznej i mniej samodzielne państwo tym więcej przepisów zakazu i nakazu. jj
    Za co nie lubię Polaków?, Ponieważ zdrajców i renegatów biorą za bohaterów i stawiają im pomniki”
    Katarzyna II
    I. Podstawy, przyczyny.
    Zaczynam od poważnych rozważań ponieważ ostatnie 300 lat są zdominowane przez powszechną, państwową indoktrynacje młodzieży. Skutki takiej indoktrynacji, prowadzonej przez ośrodki zagraniczne są opłakane dla ludności mieszkającej pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem. Szczególnie zdradliwe było oddanie mass mediów w ręce obce. W ten sposób żadna myśl czy to gospodarcza czy polityczna, korzystna dla danego środowiska nie może być rozpowszechniona. Dodatkowo sprawę gmatwa i utrudnia prawodawstwo w kraju mieniącym się państwem prawa, a sterowane przez BAR czyli instytucje zależna całkowicie od City of London. Proszę zauważyć jak to sobie ustalili: „Nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania”. A dlaczego w szkołach nie uczy się podstaw prawa obowiązującego w Kraju? Wiadomo! Głupim ludkiem łatwiej się kieruje. Mają być Biologicznymi Robotami czyli podatnikami netto.
    Przypomnę co to jest prawo.
    W praktyce istnieją dwa prawa: Prawo Boskie - zwane Lex naturalis i prawo ludzkie zwane leksykalne lub pozytywne - ius civile
    W cywilizacji łacińskiej pierwszeństwo zawsze miało prawo naturalne czyli Boskie.
    Podstawowe przykłady prawa naturalnego to: prawo własności, prawo do życia, prawo do owoców swojej pracy, prawo do religii itd.
    Prawo ludzkie czyli leksykalne to rozmaitego rodzaju przepisy wymyślane w danej chwili przez układ polityczny. Bazują na tym prawie cywilizacje azjatyckie takie jak : turańska, bizantyjska, żydowska.
    Główne cechy prawa naturalnego to:
    *Prawo jest ściśle określoną wartością,
    *Prawo wyraża dążenie do dobra, piękna, sprawiedliwości,
    *Normy moralne są dane przez Boga, wynikają z natury ludzkiej i obowiązują wszystkich.
    *Zasady moralne są podstawą prawnych przepisów.
    Główne punkty prawa ludzkiego:
    *Prawo jest ściśle określone w kodeksach.
    *Prawo nie ma związku z moralnością w większości przypadków,
    *Norma moralna traci swoją ważność, jeżeli została uchylona przez sąd.
    *W państwie istnieją zasady pisane prawa.
    Czyli Prawa ludzkie to:
    Prawo do życia,
    Prawo do własności,
    Prawo do wolności osobistej,
    Prawo do owoców swojej pracy,
    Zakaz tortur i niewoli.

    Ale zawsze znajdują się cwaniacy, którzy chcą mieć więcej od innych ale mniej pracować. Wymyślono więc rozmaitego rodzaju dodatkowe prawa. W celu utrzymania całej takiej kohorty urzędniczej trzeba nakładać na obywateli podatki.
    Pamiętaj: Kto tworzy prawa i konstytucje, ma zamiar dzięki nim podporządkować sobie ludzi.
    ABY TO ZAAKCEPTOWAĆ, musisz zrzec się wolności i przyjąć status niewolnika! Tak skonstruowane państwo jest tylko pośrednikiem w sprzedaży twojej pracy i ciebie, rozmaitym korporacjom, pobierając prowizję od pracy każdego z nas w postaci np. VAT-u. Oczywiście, otumanieni osobnicy, tresowani wg programu MK-ultra nazwą to „spiskową teorią”, nie wiedzą, że i ten termin powstał w kazamatach CIA. Tak więc każdy, kto się nim posługuje, mniej lub bardziej świadomie, przeszedł pranie mózgu w tej instytucji.

    A kto słyszał o Prawie Morskim jako podstawie stosunków międzynarodowych?
    Pamiętaj; Prawo Morskie jest tak naprawdę Prawem Bankowym. Konkretnie np. ostatnio zakwestionowano płatności gotówką powyżej 15 000 złotych. Czyli najpierw od swoich ciężko zapracowanych pieniędzy musisz zapłacić podatek, wpłacając te pieniądze do Banku. Oni muszą z czegoś żyć, więc Ciebie oskubią pobierając prowizje od wpłat i wypłat. Tak stajesz się dzięki „Twojemu” rządowi niewolnikiem bankowym.

    Tak więc nie ma żadnych teorii spiskowych, są tylko dezinformacje chroniące starszych i mądrzejszych.

    A prawo Morskie liczy sobie ponad 2200 lat

    Przypomnę; kasta urzędnicza w Polsce to ok. 1300 000 ludzi a np. budowlańcy to tylko nieco ponad 800 000. Jak wiadomo, urzędnicy nie wypracowują PKB, tylko konsumują. Przypomnę, w USA po powstaniu w 1786 roku, podatek wynosił tylko 3 % i starczał [W niektórych stanach 1%]. W czasie rozbiorów okupanci nałożyli podatek rzędu 15 - 18%. Ten piekielnik Hitler nałożył podatek rzędu 33% najwyższy w Europie,
    „Dobrzy” komuniści zwiększyli go do ponad 50 %. Obecnie, jak podają różne źródła, podatek w sumie z pochodnymi, wzrósł do 80% i nadal czynione są liczne próby aby tubylczy, mniej wartościowy ludek [St.Michalkiewicz] czyli Robota Biologicznego jeszcze bardziej opodatkować.
    Robi się to pod różnymi flagami, najczęściej związanymi ze zdrowiem. Starach przed utratą zdrowia jest najlepszym naganiaczem do płacenia bez szemrania.
    Czy więc jesteśmy Narodem?
    Jest to zasadnicze pytanie, ponieważ te podatki nakładają aktorzy sceny politycznej, grający wg scenariusza opracowanego gdzieś tam. Czy więc jesteśmy Narodem? Jest to zasadnicze pytanie, ponieważ te podatki nakładają aktorzy sceny politycznej, grający wg scenariusza opracowanego gdzieś tam. Przecież podatki czy to lokalne czy państwowe ustalają tubylcy.
    II. Wykonanie, przykład.
    Co więc ustalili obecnie?
    A no, wymyśliła dodatkowy podatek od ogrzewania czyli przymusowe podłączanie się do tzw. centralnego ogrzewania.
    A fakt, że to ogrzewanie zaraz po tej ustawce służb zwanej okrągłym stołem sprzedano koncernom zagranicznym, to nie ma już żadnego znaczenia. Przecież jak powiedział to oficjalnie Minister Spraw Wewnętrznych jesteśmy tylko formalnie państwem. Poniższy przykład potwierdza ten fakt z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością. Obecna od kilku tygodni akcja walki ze smogiem jest dowodem wprost, że jesteśmy kondominium koncernów czyli City of London.
    1*Po pierwsze; wprowadzono zamianę pojęć smogu z pojęciem niska emisja.”.
    2*Po drugie; jednoczesne wprowadzanie przepisów zarówno przez rząd warszawski [G.Braun] jak i przez samorządy, zbieżność czasowa!
    3*Po trzecie; nagłe dofinansowywanie tzw. wymiany palenisk. A skąd pieniądze? Ubiegłoroczne budżety nie przewidywały tego
    4*Po czwarte; koordynacja akcji tj, zalew informacji o rzekomym smogu we wszystkich polskojęzycznych gazetach, niemieckich właścicieli, zwanych w okresie okupacji „gadzinówkami”.
    5*Po piąte; mamy podobno ponad 470 wyższych szkół i brak jakiegokolwiek próby protestu przeciwko zakłamaniu merytorycznemu problemu. Podstawowe pytanie to czy jesteśmy jeszcze Narodem, skoro samorządy same przygotowują bicz ekonomiczny na swoich sąsiadów?. Zmieniono definicję smogu. Smog to cząsteczki poniżej 2.5 mikrometra. Tylko takie dostają się bowiem do układu oddechowego, pęcherzyków płucnych. Wiadomo z podstaw anatomii i fizjologii, że pęcherzyki płucne nie posiadają mechanizmu wyrzucania tego rodzaju zanieczyszczeń. Zanieczyszczenia większe zostają zatrzymane w górnych drogach oddechowych. Przeprowadzaliśmy swego czasu doświadczenia, które wykazały, że pył takowy aby dostał się do pęcherzyków płucnych musi mieć prędkość wlotową powyżej 80 km na godzinę, co jest niemożliwe do uzyskania przez przeponę. Pyły o mniejszej prędkości przylepiają się do śluzówek w nosie lub w gardle. Dodatkowo pyły o większych rozmiarach ulegają zatrzymaniu także w górnych drogach oddechowych. Polskojęzyczna prasa drukuję ostatnio całe tomy rozmaitego rodzaju artykułów na temat smogu, jawnie przekręcając definicję pojęcie smogu z pojęciem niskiej zawiesiny. Do tego wrócę. Smog powstaje tylko w czasie spalania przemysłowego. Tylko bowiem kominy „fabryczne” mają elektrofiltry. Elektrofiltry zatrzymują wszystkie większe cząsteczki, a przepuszczają te właśnie małe. Tak więc wszelkie dywagacje o tym, że to niska emisja, czyli piece mieszkaniowe są przyczyną smogu jest konfabulacją eunuchów intelektualnych lub płatnych agentów wpływów. Niska emisja z pieców domowych to zanieczyszczenia sięgające do wysokości ok. 40 metrów, czyli wysokości wieżowców. Smog to zanieczyszczenia powyżej 100 metrów. Szczególnie dużo występuje w mass mediach tych obcych, osób związanych z medycyną opowiadających bajki na ten temat np. w Medycynie Praktycznej tej reklamówce koncernów farmaceutycznych. I tutaj zgadzam się w pełni z Ministrem Radziwiłłem, że to wydumany problem w obecnej sytuacji gospodarczej Polski. Proszę zauważyć: mieliśmy problem ze smogiem w latach 70 i 80 -tych ubiegłego wieku i żaden minister zdrowia nawet nie próbował zabrać wówczas głosu w sprawie. A obecnie np. Rynek Zdrowia z 4.01.2017 powołuje się na wielki autorytet w dziedzinie zdrowia Financial Times z tytułem „Smog w Polsce Groźniejszy aniżeli w Pekinie”. Jak wiadomo jest to typowa prasa „naukawa”- medyczna czy z zakresu ochrony środowiska. Ale to wydarzenie pokazuje podległości mass mediów i zależność od jednego wydawcy, o czym pisałem wielokrotnie. Dokonajmy spokojnie przetłumaczenia tego z „polskiego na nasze”. Po pierwsze; Minister Środowiska po 1989 roku utworzył listę 80 najbardziej szkodliwych zakładów przemysłowych w POLSCE. Nagle po tym jak p. Lewandowski alias Aaron dokonał „prestidigitorki” i te najlepsze zakłady posprzedawał właścicielom z City of London, za co awansował do Brukseli, lista zniknęła.
    Czyli mamy stan faktyczny taki: Jak zakłady były polskie i przynosiły zysk Polakom to były szkodliwe i trzeba było obniżyć cenę sprzedaży. Ale jak je wykupił kontrahent z City of London Corporation to od razu przestały szkodzić otoczeniu. Jeżeli weźmiemy dodatkowo pod uwagę fakt, że kontrahenci City of London Corporation, natychmiast po wyeksploatowaniu maszyn zamykali te zakłady jako za bardzo konkurencyjne dla swoich, to praktycznie co niby ma tworzyć w tym kraju pomiędzy jeszcze Odrą a obecnie Bugiem ten smog?. Nie widziałem żadnej chałupy z kominem 100 metrowym z elektrofiltrem. Może ktoś z Czytelników przyśle zdjęcie takowego obiektu jak je znajdzie? Zdecydowana większość kopalń nie tylko została zamknięta ale i zalana. Huty kupił jakiś tam Hindus czy inny Azjata. To co robi ten inspektor WIOS- iu dopuszczając do skażenia środowiska? Za co te WIOS- ie w ogóle biorą forsę podatnika, jak nie umieją przypilnować fabrykanta? Dalsze uwagi na tematy smogu w Polsce opisywane w tych mass mediach głównego nurtu dezinformacji, są tak mało poważne, że szkoda się nimi zajmować. Np. przedstawiciel Greenpeace p. Paweł Szypulski opowiada bajki poniżej poziomu szkoły średniej.
    „Upadek narodu może nastąpić tylko, dzięki pomocy zdrajców i renegatów” jj
  • @bez kropki 17:13:30
    Przeczytaj uważnie to co ja napisałem i dr Jaśkowski. Drzewa nie absorbują spalin z gazu, węglowodorów, czyli ropy i jej pochodnych benzyny, tylko CO2 powstałe ze spalania węgla. Więc takie sadzenie wszędzie drzew mija się z sensem. Kłania się urbanizacja, czyli ciągi wentylacyjne między blokami, domami, które dziś są zabudowywane. To jest powodem tych zawiesin nie smogu, bo smog jest powyżej 100 m!
  • @kula Lis 66 17:40:33
    " Jeśli nie będzie mgły pył opadnie na ziemię." Nie opadnie.

    " instytucji, fabryk i zakłady pracy tez na węglu. I nie stosowano żadnych filtrów i nigdzie nie występował SMOG." Widać żyliśmy równolegle w innych światach. Bo ja pamiętam dokładnie to samo i pamiętam, że smog był. Moja dokumentacja medyczna też to "pamięta"

    "woda ze spalania węglowodorów podnosi poziom wód w morzach". IMO tej wody jest zbyt mało (w stosunku do wielkości oceanów), by zauważyć ten wspływ.

    " Drzewa nie absorbują spalin z gazu, węglowodorów, czyli ropy i jej pochodnych benzyny, tylko CO2 powstałe ze spalania węgla." W jaki sposób drzewa odróżniają CO2 i H2O pochodzące ze spalania węglowodorów od CO2 będącego produktem spalania węgla i H2O pochodzące z np. konewki? (retorycznie) Woskowa powierzchnia liści drzew potrafi ponoć w świetle słońca zdegradować nawet dioksyny.

    "Kiedyś w Krakowie było tylko palenie w piecach, lecz była rozsądna zabudowa i tego co dziś nie było." Kraków w którym żyłam w tamtych czasach, niestety miał smog.

    Co do zbrodni tego, kto sprzedał hutę Hindusowi, zbrodni samego Hindusa oraz "órbanistuf" - pełna zgoda.

    Co do reszty - proszę podawać linki, zamiast wklejania tasiemcowych komentarzy.
  • @Katana 19:42:45
    Trzeba tylko pamiętać, że wysoki komin, to tylko mniejsze stężęnie, ew. zanieczyszczenie przeniesione dalej. Ładunek jest wciąż ten sam. Ale to już dalsze tematy.
  • @Katana 20:03:34
    Pozorna. Jak z tymi lasami w naszych Sudetach, które umierały "dzięki" Szkopom.
  • @Katana 13:20:48
    Jeżeli komin wywali, powiedzmy, 1 tonę pyłu PM2,5, to z chemicznego punktu widzenia ganc pomada, czy wywali go na wysokość 10 m i w obszarze, powiedzmy 5 ha, czy na wys. 100m (czyli w obszarze powiedzmy 5 km2). Dawka jest w obu przypadkach ta sama, a wszak tylko dawka czyni truciznę (co wiadomo już od średniowiecza).
    Wchodzą tu natomiast kwestie toksykologiczne: poziomy tolerowane, poziomy szkodliwe, poziomy toksyczne. Do tego dochodzi analiza ryzyka obejmująca m.in. wielkość narażonej populacji.
    Wcale nie rozwiewam Twych wątpliwości;), wiem. Pokazuję jak złożona jest sprawa smogu, jeśli chcieć do niej podejść odpowiedzialnie. Nie na zasadzie mamyMadzi (co jest robione obecnie, a co uważam za może bardziej szkodliwe niż sam smog), tylko na zasadzie „jest problem i trzeba go rozwiązać”. Obecnie wg mnie w temacie smogu najgorsze jest to, że tzw. decydenci oraz media robią z niego (tj. ze smogu) kolejnego celebrytę, zamiast się sprawą po prostu zająć. Odpowiedzialnie. W wielu aspektach, których jest mogość - patrz post i komenty Andrzeja Tokarskiego, patrz wątpliwości dr Jaśkowskiego przytoczone przez Lisa Kulę.
    Biorąc pod uwagę fakt, że trzeba uwzględnić zagadnienia toksykologiczne, z zakresu analizy ryzyka (wielkość zagrożonej populacji), epidemiologiczne (statystyka zachorowań), transportu, zagospodarowania przestrzennego (wiem, że robię się nudna, ale ta lisa powinna być mantrą tzw. decydentów) trudno jest w ramach popularnonaukowej dyskusji rozstrzygnąć co lepsze: komin wysoki, czy niski.
    Na pewno najlepsze są rozwiązania leżące u podstaw (a nie „końca rury”, czyli wykłócanie się o wysokość komina). Czyli czyste spalanie, dobre paliwa, dostępność dobrych samochodów, dostępność małych samochodów do jazdy miejskiej, to całe planowanie przestrzenne (niezabudowywanie „klinów” i „korytarzy” wietrzących) i in. Wysokość komina to sprawa wtórna. Idzie o to, by on mniej wyrzucał (w wielkościach bezwzględnych, czyli w dawce) i by było to możliwie najmniej paskudne.

    Blog Różańskiego - wart jest polecenia w każdych warunkach pogodowych:).
  • @kula Lis 66 17:40:33
    ciekawe ale badanie wykazały przy aktualnym wzroście ditlenku węgla 30-to procentowy wzrost szybkości przyrostu masy roślinnej. Co przekłada się na absorpcję węgla
  • @Katana 15:45:00
    Mieszkam w mieście. Obok drogi międzynarodowej (dlatego tak psioczę na debili, którzy nie potrafią jeździć). Oraz obok zakładu (produkcja dosyć problematyczna a może nawet niebezpieczna), którego wysoki komin gwarantuje mi, że ja go nie wącham, ale truje moich bliźnich w odległości, bo ja wiem? 20? 50 km? To nie jest coś obok czego mogę przejść obojętnie. Zanieczyszczenia należy ograniczać tak ilościowo, jak terytorialnie. jak to zrobić, to duuuuuży temat.
  • @bez kropki
    To wszystko jest po to, żeby niszczyć i ograbić.
    Nie potrzeba żadnego wynalazka pseudoekologii, wystarczy gospodarzyć roztropnie. Jak to gospodarz czynić powinien.
    10-15lat temu raili nam, obrzydliwe nachalnie, funkiel nowoczesne i oszczędne diesle. Paliwo było tańsze znacznie (specjalnie, dla zanęcenia), niższe spalanie, wyższy moment, porównywalne moce, dłuższa żywotność. CUD motoryzacji! Tylko głupek miał jeździć przestarzałym iskrownikiem na drogą benzynę i nieekologiczną! (Już wtedy był obecny euro-eko-terror)
    Minęło te kilkanaście lat i okazuje się, że te - dokładnie te same! - super diesle są zbrodnicze, a właściciele będą od teraz stygmatyzowani! Teraz tylko benzyna/gaz, a najlepiej kompletnie absurdalne hybrydy. Wprowadzą wam sankcje, na razie tylko ograniczenia poruszania, z czasem kolejne "daniny". Zmuszą was do płacenia i wstydzenia się, a potem zakupu "nowego" CUDA.
    I za kolejne ileś lat znowu was okradną, pieprząc kolejne androny i w koło macieju.
    Ale odwyrtka na przestarzałe benzyniaki (ironia), to tylko część dilu.
    Druga część, poważniejsza, to dobicie polskich kopalń, elektrowni i palenisk domowych.
    Całkowite uzależnienie od niemca, ruska w komitywie i francy atomowej. Co się oczywiście przekłada na - PŁAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ile zarządają, boś głupcze, sam sobie stryczek założył i cię mogą w każdej chwili zadzierzgnąć.

    Nie mam dobrych wieści dla mieszkańców miasta. Zczeźniecie pod butem.

    Natomiast mła, obecnie, ma 28stopni w domu, niewielki kucyk 7kW na drewno własne.
    Właśnie z sąsiadami prowadzimy zażartą batalię (drugą bitwę!), aby nie zakładano kanalizacji (ktoś wie dlaczego?).
    Co prawda leci tędy rura z gazem, ale dotąd wnikliwy ustawodawca, nie zatroszczył się o przymus podłączenia do instalacji gazowej. Pewnie nadrobi to niedopatrzenie niebawem.
  • x
    Podłączony jestem do drutów proforma i dbam o nominalne zużycie, aby nie prowokować interwencji GROMu, ale minus jest taki, że muszę płacić haracz przesyłowy. Coraz bardziej uwierają mnie te druty i zamyślam skończyć z tą komedią jednak.

    Niestety muszę płacić również haracz mafijny na "wywóz śmieci". Nie ważne, czy śmieci są, ważne - PŁAĆ!!!!!!!!
    Oraz haracz za wywóz "nieczystości płynnych" - PŁAĆ!!!!!
    Próba niepłacenia, skończy się interwencją. Muszę to odłożyć, gdyż obecnie nie posiadam jeszcze moździerza, aby godnie na interwencje odpowiedzieć.

    Oczywiście zdaje sobie sprawę, że jak już ostatecznie załatwią was, w tych gównianych miastach, pełnych zpauperyzowanej biedoty, zdziczałych kryminalistów i rozwrzeszczanych komunistów, to przyjdą po nas, ale wtedy już będę miał moździerz...
  • @Torin 04:45:58
    Z tymi ściekami to bez przesady. Uwierz osobie z okolic szambiarstwa;). Jak nie masz od ok 1 - 0,25 km2 (zależy od geologii i ilości osób w domu), oraz jak nie masz kiepełe i NA PRAWDĘ dobrego systemu oczyszczania ścieków, to wszelkie inne "utrzyjmordki", to...jakby tu elegancko..., no, fakt, trochę zmniejszają ilość zanieczyszczeń, które wprowadzasz do wody na czas około kilkadziesiąt lat (czym szkodzisz i sobie i swoim bliźnim). W znakomitej większości przypadków lepiej się jednak podłączyć do gminnej kanalizy.
    W/w powierzchnia to wymagany teren, jaki trzeba mieć, żeby bezszkodowa dla siebie, bliźnich i środowiska wprowadzać ścieki i pobierać wodę. Sorry, taki mamy klimat.

    Co do reszty, zwł. auto, to pełna zgoda. I co? I trzeba, jak wszędzie, zachować zdrowy rozsądek. Tj. ja se swojego diesla mam zamiar zarejestrować na zabytek. Zabytka nie dotyczą zakazy wjazdu i takie tam. Nie wiem tylko, czy mi się to finansowo opłaci. Pażywiom - uwidim.
  • @bez kropki 16:48:25
    Nie ma przesady z tymi sciekami.
    W gminie sąsiedniej 5zł/m3, w naszej 20zł/m3.
    Ustawodawstwo stoi po stronie mafii. Jeśli przebiega kanalizacja, MUSISZ sfinansować przyłącze i nie masz możliwości wyboru, MUSISZ płacić mafii.
    Płacisz za przyłącze, płacisz, za wał "inwestycji" w opłatach i wogóle płacisz tyle ile im się podoba. Zgodnie z prawem. Płać i płacz.

    Bredzenie o "dotacjach" i "za darmo". Nie ma nic za darmo.
    Cwaniak z gminy, z cwaniakiem z "firmy" gospodarki odpadami, z cwaniakami od realizacji "inwestycji" na grilu wszystko sobie omówią.

    Omówią zmuszenie łyczków, do podłączenia kładąc rurę. Rurę sfinansuje sie z naszych podatków. Z "unijnych" naszych podatków i podatków wpływających do gminy, (a dróg nie ma! Bo za droge nie moga jeszcze kasować co miesiąc!). Czego brakuje, np 1/3, to nas zadłużą na kredyt. Im drożej tym lepiej, jak w misiu, przecież oni przycinają procent od "inwestycji".
    Potem zmuszą do sfinansowania przyłącza. To płacisz już 100% sama. Zazwyczaj firma jest już Ci "podpowiedziana", żeby nie było problemów z odbiorem..
    A potem już przez dekady, właściwie do końca świata, będziesz im bulić tyle ile chcą i se możesz protestowac, czy co tam chcesz. Wszyscy Cię mają wiadomo gdzie i się z Ciebie śmieją.

    I nie rozmawiamy o patologii, z wybitymi dnami od szamb, Kropka. Bardzo proszę nie robić na użytek argumentu, ze zbitki propagandowej.
    W tej chwili istnieją bio oczyszczalnie przydomowe w niskiej cenie, z których wywozi się raz w roku.
    I to takie są teraz w sprzedaży, bo je można znacznie usprawnić, jeśli się chce. To są industrialne, bo istnieją systemy naturalne. I to nie jest "trucie". Ja sobie nie truje własnej ziemi.
    Największym problemem są, jak najbardziej legalne, produkty chemiczne trafiające do kanalizacji. Cala reszta to banał i niczego nie truje i pracuje w systemie właściwie zamkniętym. Nie ma czego wywozić/zniknąć za zakrętem, gdzie nie widać co z tym robią.
    Masz zbiorniki fermentacyjne, beztlenowe i tlenowe. Potem rozsącz idzie jako nawóz pod wszystko jedno co, ale ze względu na możliwość pojawienia się (znikomych) składowych niepożądanych, lepiej zasilać uprawy ozdobne, bądź użytkowe, nie spożywcze.
    Czyli rabaty, kwiaty, albo drewno/inne, czyli paliwo.
    I dziękuję pozamiatane.

    "Toksyczne" przesącze do wód gruntowych, podskórnych.
    To się fizycznie nie może zdarzyć, w praktyce.
    Producenci i mafiozii z gminy, stawiają Ci wymagania odnośnie przesiakliwości gruntu i nie wydadzą Ci "pozwolenia" (ustawa mówi, że pozwolenia nie są wymagane - oszustwo), jesli nie masz wystarczajacej przesiąkliwości dla drenażowych. Nie odwrotnie.
    Niska przesiakalność oznacza, że grunt nie będzie wchłaniał, to jeśli nie będzie wchłaniał, to tym bardziej nie pójdzie kilka/kilkadziesiąt metrów w dół i conajmniej kilkadziesiąt w bok. Gdyż minimalna odległość od źródła wody pitnej wynosi 30mw poziomie i to dla zbiorników, a dla drenażu chyba jeszcze więcej.
    Nic to. Za dużo ludzi sie dowiedziało. Za dużo chciało ich wywalić z siodła.
    W małopolsce wprowadzili zakaz dla drenażówek! Cirka 3tysiące nakładu.
    Jeszcze nie zabronili biologicznie czynnych, ale to wyższy nakład 4-15 tysięcy złotych.
    Co ciekawe, wygląda na to, że zabronili całkowicie ekologicznych. Nakład - praca-, finansowy..? Może tysiąc..
    Od razu widać o co chodzi, nie widzisz?

    O ekologię? Ha, ha, ha..;xD
  • @Torin 19:45:41
    Torin, ja nie pisałam o wałkach. To odrębny temat. Pisząc powyższe miałam na myśli to, co wiem z badań. Tych "cudownych" biokosmohiper przydomowych badziewiach udających oczyszczalnie. Nie wierz propagandzie. Owszem, proces da się zrobić i samemu, i tani, i DOBRZE. Ale to jest okropnie wymagające w obsłudze. A na przyzwoity "wetland" trzeba mieć dużo powierzchni (żeby było daleko od sąsiadów) oraz objętości sorbcyjnej ziemi wokoło. Bo jak tego nie ma, to mamy azotany (zanieczyszczenie rakotwórcze a niemożliwe do usunięcia metodami klasycznymi) w każdej studni. Sorry, wyniki badań do mnie przemówiły.
  • @Torin 19:45:41
    PS także o pozwoleniach wodno-prawnych też coś tam, powiedzmy, słyszałam. Kiedy są wymagane, a kiedy nie. Jednakowoż ja bym nie miała sumienia położyć drenażu rozsączającego "tuż nad" warstwą wodonośną (i co z tego, że se to mogę zrobić bez pozwolenia w-p).
    No chyba, że ktoś chce się bawić w: rozdzielenie ścieków "szarych" i "czarnych", retencjonowanie jednych, fermentowanie drugich i takie tam. Aż takim hobbystą, to ja nie jestem. Przeciętnego Kowalskiego to przerasta. Serio lepiej im jest podłączyć się do gminy. I tylko może zamiast oglądać kolejen meczyki albo s*nie na lodzie, warto pójść na posiedzenie gminy czy inszego sieslkawo sawieta i patrzeć na ręce władzuchnom. Żeby nie robili nazbyt już jaskrawych przypałów. Ale to jest, powtarzam, odrębny temat.
    Osobiście uważam natomiast, że kręcenie wałków na ochronie środowiska jest podwójnie niemoralne. Bo po pierwsze jest niemoralne jak każda kradzież/oszustwo, a po drugie zraża ludzi do odpowiedzialności za własne siusiu, kupkę i spaliny. Czym powoduje dalsze szkody w stanie środowiska. Tfu. Oszustów od technologii (badziewnych), wykonawców, te wyniki niektórych przetargów i in. okoliczności należałoby karać jak za stworzenie zagrożenia utraty zdrowia wielu osób (czyli wysoko, stworzenie zagrożenia powszechnego).
  • @bez kropki
    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19537&Itemid=119

    I ja się z tym zgadzam. Zwłaszcza, że akcję "smog" rozpoczął poniekąd Financil Times, waląc w polski węgiel. I błyskawicznie pojawił się ten smog. We wszystkich mediach. I zaraz zajął się smogiem rząd. Etc., etc..
    Przecież ślepy by zobaczył ustawioną i skoordynowaną akcję.

    I ten ochoczy nasz rząd...
  • @Katana 13:42:04
    Bo to taki przodujący kraj...;)
  • @KOSSOBOR 13:31:44
    Czyli jak nie spojrzeć, d* z tyłu a smog jest ustawką na polski węgiel. I to właśnie trzeba uświadamiać naszym bliźnim. Wraz, oczywiście, z prawdziwą wiedzą o smogu (powtórzę się, wybaczcie): tak, zanieczyszczenie jest faktem i tak, można mu w jakiejś mierze przeciwdziałać bez kosztownych progamów typu ciuje-muje białe węże, cuda na kiju i abrakadabra.
  • @bez kropki 16:49:10
    Ciąg dalszy:
    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19555&Itemid=119
  • @KOSSOBOR 20:43:44
    Tam jest niestety dużo nieścisłości. A szkoda.
  • @bez kropki 09:30:21
    Wrócę do tego o czym pisaliśmy.
    Pisałem o systemach posiadających certyfikat. Nie jest sprawą szarego użytkownika, jeśli certyfikat jest wałem biurokratów, którzy wzięli pieniądze za fałsz.
    Masz na myśli wody podskórne? Które wody gruntowe? Co masz na myśli "tuż nad"?
    Wielkość powierzchni pod rozsącz w drenażówkach określają przecież przepisy/certyfikat. Tak? Przepisy urzędnicze to są, tak?
    One reguluja nie tylko wielkość rozsączów, ale i odległości od granic działek, punktów poboru i inne. W przeciwnym razie, nie dostaniesz pozwolenia, na przydomową oczyszczalnie bez pozwolenia.

    Nie wiem co masz na myśli c"szare" czarne". System redukuje Ci ścieki komunalne w procesie tlenowym i beztlenowym (w biologicznie czynnych), a tzw osad jest wywożony raz do roku.

    O azotanach też czytałem. Po pierwsze, że wszyscy sypią na pola.
    Po drugie, ostatnio wpadł mi w ręce raport z okolic łódzkiego. Zabawne. Z jednej strony zgodnie z przypuszczeniami, przekroczenia norm (obecnych!), wynosi tysiące procent. Nie jest to dziwne dla badaczy. Biedny region, szamba, użytkowane w bezpośrednim pobliżu źródeł wody, przez dziesiątki, czasem setki lat i oczywiście bardzo zły stan instalacji, w tym (znowu oczywiście) uszkodzone szamba bezodpływowe z tzw "wybitym dnem".
    Co zaskoczyło badaczy, ludność jest zadziwiająco zdrowa, nawet tam gdzie przekroczenia biologiczne wynoszą tysięce procent, nawet dla bakterii coli. Raport kończy się konstatacją, że ludność okoliczna musiała wytworzyć naturalną odporność i nie choruje:)))

    Ale, dziwnym dla mnie i niezrozumiałym trybem, nagle ten dziwny rząd, który przywrócił inst "chłopa pańszczyźnianego" i w trosce o polską ziemie, uniemożliwił Polakowi jej zakup, oraz rozpędza sie w walce o uzaleznienie polskiego gospodarstwa domowego, najlepiej od instytucji międzynarodowych - ten sam!- uwalnia drzewa, przyznaje, że drzewo jest właściciela!!! No szok..
    Z tym, że oddaje w ręce gminy, pierdu, pierdu, srutu tu tu.

    Jaki jest efekt? Podobnież ludzie na potęgę i w gorączce porządkują swoje posesje w kwestii drzewostanów. Oczywiście, przy tym wszelkiej maści aferały też rżną drzewno, w miejscach, w których wcześniej w życiu zgody by nie dostali.
    Nie wiem, czy to kiedyś będzie normalnie.

    No ale trzeba się spieszyć, zanim gmina weźmie w te swoje ręce..

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej