Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
166 postów 8682 komentarze

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Sposób użycia szamponu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tak. Na etykietach nie znajdziesz sposobu użycia. Jak używać szamponu z pożytkiem, by sobie nie zaszkodzić.

Temat ochrony zdrowia, past do zębów z fluorem i bez i temu podobne drobiazgi czasem bywały tematem gorących dyskusji. Niech mi PT Czytelnicy wybaczą, ale owe drobiazgi składają się w sumie na jakość życia, więc przy niedzieli proszę tolerować niniejszy iście babski wpis.

Najpierw krótki wstęp.

1. Na jednym szkoleniu dla gospodyń agroturystyki szkoleniowiec z naciskiem pouczał, by przy myciu naczyć NIGDY nie lać detergentu bezpośrednio na naczynia. Tylko na myjkę (nie gąbkę, ale to akurat inna sprawa). A najlepiej w ogóle rozcieńczać. Bo do agroturystyk przyjeżdżają częśto alergicy (woczekiwaniu, że tu nie będą zatruwani), bo adhezja itd.

2. Tknęło mnie i se poczytałam sposób użycia jednego z popularnych płynów do mycia (tego na literę L, bo tani i dobry oraz polski). No i tam stoi jak byk 'Stosować 1 łyżeczkę płynu na 5 l wody.". Tak, to jest koncentrat. Z punktu wiedznia przemysłu (i częściowo także ochrony środowiska) nie ma sensu wożenie wody, rozumnej jest wozić sam tylko środek czyszczący. No i z pewnością więcej się go sprzeda, gdy ludzie nie poczytają tych małych literek mówiących o rozcieńczaniu. (Uprzedzam ew. zarzuty: na L. przynajmniej napisali, żeby rozcieńćzać, inen płyny są opisane "jeszcze bardziej na okrągło", czyli robią nas w konika jakby bardziej.)

3. Doświadczenia własne:

a) Lato, gorąco, praca, skóra się brudzi i poci. W związku z tym ciało (bywa) myjemy po kilka razy dziennie. A łeb? A włosy? Nie umyć - źle (czemu źle to wystarczy zrobić eksperyment własny - przez kilka dni nie umyć np. twarzy i obserwować, co się będzie na niej działo). Umyć - też źle, bo szampony drażnią (OJ!), odżywki na to nie pomagają, a wręcz pogarszają (OJOJOJ!). Czyli mamy problem;

b) WIem o tym do dawna i aby problemu unikąć, to gdy mam czas to myję włosy gliną. Taką od garncarza. Zajmuje to dużo czasu (zwł. mycie łazienki po glinie), włosy nie mają połysku, ALE po umyciu gliną nie ma podrażnień, znikają egzemy itp. (CIało też można gliną myć. Jest to doskonały środek myjący, także w plenerach, tylko po myciu gliną uprzejmie proszę nie spłukiwać się wprost w rzece/stawie, a zamiast tego spłukiwać ciało wodą donoszoną przez umyślnego z rzeki, podczas gdy my stoimy o parę krokł od tej rzeki. Jest to ważne tam, gdzie jest woda I klasy i żyją właściwe do tego organizmy. Niektórym z nich zawiesina glinokrzemianół zakleja skrzela.)

c) Jak nie mam czasu na glinę, to chcąc się umyć a nie wychodowac sobie na skórze tematu dla dermatologa rozcieńczam szampon. Różne fachulcie radzą "rozetrzyj na dłoniach". Roztarłam, czemu nie. Szmapon spłynął do wanny i nie było nic na tej dłoni, czym by można łeb umyć. Rozcieńczałam więc w kubeczku. Pracochłonna zabawa. Oraz czasochłonna.

W końcu mózg się zbuntował. Dokonał rekapitulacji w/w faktów i okoliczności. W efekcie poczynionego podsumowania nie wyrzuciłam ostatniej pustej butelki po szamponie. Zamiast tego zalałam ją do  ok. 1/5 pojemności nowym szamponem. Dopełniłam wodą. Tak otrzymany szampon nadal był dla mojej skóry "za mocny", ale już widziałam, że jestem na dobrej drodze. Z lciznych obserwacji wyszło mi, że dla mnie najwłaściwszy jest 5-10% roztwór wodny szamponu. Myje włosy, a nie drażni skóry. Mogę to stosować do mycia częstego.

Bonus: po spłukanu, kitę włosów (kto ma długie) spłukuje ZIMNĄ wodą. Nie łeb, tylko same włosy (kucyk) - żeby się łuski włosa zamknęły i włos był mniej podatny na zniszczenie.

Ja się może czepiam. Ale przemysl nie ma interesu w tym, żeby nam było dobrze, tylko żeby opchnąć swój wyrób. Dlatego sami musimy kombinować, tak żeby to NAM było dobrze z wyrobami owego przemysłu.

Takich niepopularnych patentów urodowo-pielęgnacyjnych mam jeszcze kilka. Tym o szamponie postanowiłam się podzielić, bo mnie wkurza masowe robienie ludzi w konia a poza tym od wielu osób słyszałam o poszukiwaniach "deliaktnego" szamponu, podrażnieniach itp. No więc nie szło milczeć.

A płyn do mycia naczyń (używany też do mycia okularów) także mam rozcieńczony w butelce po mydle do rąk i używam rozcieńczonego roztworu.

 

KOMENTARZE

  • @ Autorka
    "NIGDY nie lać detergentu bezpośrednio na naczynia. Tylko na myjkę (nie gąbkę, ale to akurat inna sprawa)."

    Czym się różni myjka od gąbki?

    Dzięki za wpis. Jak dla mnie to co zdanie to nowość....

    5*
  • @Jasiek 17:01:03
    Bo myjkę (szmata, polecam bawełniane lub lniane, ale oczywiście fabryczne plastykowe też mogą być) się po myciu garów pierze I SUSZY (w razie "wu" można też wygotować, jak czasem robiła moja babcia), a gąbka w środku nie wyschnie prawie nigdy, jest trudna do dokładnego wypłukania, skutkiem czego staje się domkiem/rozmnażalnikiem dla bakterii. I potem myjemy naczynia rozsadnikiem bakterii. No, chyba, że weźmiesz suchy myjak (bakterie do życia potrzebują wody), wtedy myjesz graty względnie czystą szmatą, a nie zawartością szalki Petriego;).
  • Szare mydło jest najlepsze....
    U nas na jednostce darmowe dają mydło, w sztabkach. Wychodzi nam tego po dwie sztangi na łazienkę z dziesięcioma prysznicami, na tydzień na piętro. Zimą trochę mniej, latem więcej. Od siarkowego mydła skóra robi się piękna i gładka, i syfy się wypalają.

    Kiedyś mój kapral-konfident miał syfa zaropiałego na plerach, na prawym barku. Co go wycisnął, to zaraz mu na nowo odrastał. To od paska tak mu się zawsze robiło, bo mapnik z ważnymi dokumentami oraz z mapami musi w polu nosić. I ten rzemień mu się w bark wpijał, a od potu i od niedomycia zawsze mu syf wielki jak śliwka mirabelka narastał. Dopiero jak na łaźni siarkowym mydłem sobie plecka myć kazał, zaraz mu syf się zaleczył i w tym sezonie ćwiczeń poligonowych nic mu na barku nie wyrosło.

    A dziewuchy, bo jest kilka podchorążówek na jednostce, to mydło z Alepo używają. Wygląda jak nasze, szare, ale śmierdzi lepiej. Tak słodkawo-mdląco, że aż by się to zjeść chciało. Bo też nie ma w tem mydle syryjskim wcale chemicznych trucizn, nie ma tam fluoru ani pestycydów, ino oliwa i tajemne zioła. No i dziewuchy też gładkie plecka mają, z tego co da radę podglądnąć, syfy im się wcale nie robią.
  • @Nibiru 21:24:52
    A któż by śmiał:). Za to szampan jest doskonały jako tonik do twarzy;)
  • @Pan podporucznik 20:49:28
    Taaak jest! Tyle tylko, że chłopaki na jednostce nie mają włosów takich jak ja - do pasa. Tego mydłem nie umyjesz.
  • @Pan podporucznik 20:49:28
    "z tego co da radę podglądnąć,"

    No to "ładne" hobby tam macie na jednostce ;-)

    Czoł(gi)em!
  • @bez kropki 17:35:57
    Dziękuję za wyjaśnienie - w sumie to nawet może być śmiertelnie niebezpieczny temat.
  • @Nibiru 21:24:52
    "A szampana nie rozcieńczamy przed użyciem. :-)"

    Ale za to można "se" "czasem" przed "użyciem" potrząchnąć ;-)))))))

    https://www.youtube.com/watch?v=kSwY9huY_Qc

    Aj! Waj! ;-)

    Pozdro!
  • @bez kropki
    Nie czepiasz się . Też rozcieńczam w poprzedniej butelce.
    Po doświadczeniu z ranami ma dłoniach.

    Serdeczności
    M.
  • @Pan podporucznik 20:49:28
    Nie koniecznie szare. Może być ,,biały jeleń,,....serio...

    .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej