Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
167 postów 8795 komentarzy

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Moje komentarze

  • @Lotna 19:01:13
    No kuzynostwo, to nie wiem, czy nie jest wyprodukowane na drukarce, żeby mieć czym przykryć życiorys Panny Młodej;). Ale ja miewam takie podle poglądy;). Więc mam nadzieję, że się mylę;).

    A co do Twego komenta nt. świata i Sowietów oraz pogrzebanego tu psa - to mogę tylko pokiwać głową...
    Katyń u Mitrochina
  • @Jasiek 10:13:26
    Oj tam, oj zaraz "usidliła". Zwyczajnie była w pobliżu. I tyle. Osobiście mam wrażenie, że trafił swój na swego. Taki ten królewicz jakiś mało królewski. TJ. papiery wprawdzie ma, ale ie wiem czy poza papierami tam jest coś więcej, czy tylko opakowanie.
    Dlatego powstrzymując się od oceniania tych osób, to przynajmniej mogę im z czystym sumieniem życzyć, że skoro tak się dobrali jak w korcu maku, to niech im się tam ułoży, bo chyba pasują do siebie.
    Katyń u Mitrochina
  • @KOSSOBOR 00:22:09
    No ja mam w rodzinie przekaz taki szeptany, a raczej samo wrażenie, że świat wiedział i miał gdzieś, bo nie o sprawiedliwość i dobro w tej wojnie i temu światu chodziło.
    Ten nasz taki jeden od skrzydeł, co się był aż do Anglii zaplątał, to miał baaaardzo gorzkie wrażenia. Tj. wychodziło na to, że on angażował się w konflikt po stronie wroga naszego wroga. Przy czym od początku miał poczucie że Angole nas zdradzą, zjedzą i zabiją (w dowolnej kolejności) oraz, że wrogów tak naprawdę jest dwóch. I że on tylko pomaga w walce jednym z nich zaledwie. I że to nie rozwiązuje problemów Polski. Itd.
    A potem wrócił do Polski, choć mógł zostać na Zachodzie. I umarł na atak serca na przystanku autobusowym. Ja chyba napiszę tę książkę… Żebym tylko miała czas i natchnienie.
    A „Zielone rękawiczki” mi ukradli. No trudno. Przynajmniej książka poszła do ludzi…
    Jak nie spojrzysz – smuta.
    A czy rok jest 1944 czy 2010, to jedno i to samo. Pocieszam się, że czy 1944 czy 2010, to przynajmniej jest rok Pański. No nic. Trza dalej ciągnąć ten wózek.

    A wczoraj byłam na konferencji. I jakie tam głupoty były przedmiotem prac doktorskich, to głowa mała. Np. dziecięce rymowanki jako teksty magiczne. I problem badawczy – pytanie prani profesor do doktorantki „Czy świadek mówił ile razy opukiwał gałązkę podczas wypowiadania tych rymowanek?” I nawet wina do kolacji nie dali!
    W dodatku upal nadciąga.
    Tfu.
    Katyń u Mitrochina
  • @Jasiek 22:06:34
    Jaśku, bo tam po pewnym czasie obok dyskusji "Na temat" rozwija się zwyczajna towarzyska rozmowa. Taka w stylu "A Sztyrlic znowu nadawał, ale musiał zmienić klucz, bo mu Gryzia podpyliła";) - takie, wiesz, ploteczki;)
    Katyń u Mitrochina
  • @Jasiek 22:00:51
    Angoli osobiście jestem skłonna podejrzewać o wszystko najgorsze. Nie żeby akurat specjalnie w stosunku do Polski, tylko tak ogólnie. A co do samego Katynia - wygląda na to, że cały świat wiedział, a Sowiety furth nadymały wargi i mówiły "pff, to nie my, to nie my, to nazistowskie UFO". Dziwić im się nie ma co, gorzej ze światem, który wiedział, nic nie mówił i jeszcze trzymał sztamę z SOwietami.
    Katyń u Mitrochina
  • Gryzelda tymczasem
    świsnęła panu Władeczkowi pośliniony kopiowy, Sztyrlicowi klucze (nie pytajcie - do kubła, czy do szyfrów - nie ytajcie, bo w obu wersjach to tajne) i przemorsowała do Hrabiny obiecany jej kiedyś materiał.
    Tłumacząc z jacarskiego na literacki: na swoim blogu zamieściłam właśnie cytaty z Mitrochina o tym Mironowie, co to usiłował poinformować Zachód o Katyniu. Dla kompletu wiadomości.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Ywzan Zeb 11:45:09
    Zeeeebu!:) Istotnie, kużden/kóżden kulturalny człek zawsze nosi przy sobie teleskop. A każda świnka morka, to nawet pałę teleskopową.

    @Sigma, no ja tam nie wiem jaka jest skuteczność ścierki na psa, który właśnie nas atakuje z zamiarem. Zamiar uczynienia nam krzywdy może unieszkodliwić narzędzie konkretne, tj. np. pała. Teleskopowa. Ulubione me narzędzie! O ileż poręczniejsze od siekiery! I sąsiedzkich emocji nie wzbudza. I w rękawie się zmieści, nie trzeba go ukrywać pod liściem itd.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 18:33:19
    Boszsz! Jednak na wiosze pewne rzeczy są prostsze. Na samym początku somsiedzkich wojen wygrałam bitwę, jak... zamówiłam mszę. Ksiądz jakoś to dyplomatycznie ujął, chodziło, o to, że "prośba o zgodę w sąsiedztwie i żebyśmy razem pletli wieńce, intencja od Gryzeldy Goldenszwanc". Podziałało. Za ok dwa lata wzmocniłam efekt dając na mszę "z podziękowaniem za rodzinę, sąsiadów, prośba o dalsze błogosławieństwo, intencja od Gryzeldy Goldenszwanc". Clou w tym, że "fszyscy na fsi wiedzom", kto to jest Gryzia G. i kto jest jej somsiadem. Działa tylko na miejscowych. Na siniorę Tofanę - nie, bo ona jest dojeżdżająca. Dojeżdżająca Tofana i Gryzia z tonfą. Ale nie o tym chciałam. Czy jest jakaś nadzieja, żeby Północnik wyjechał np. do USA? Bo takie typy do niego podobne uwielbiają Hamerykę. Albo jaką intrygę uknuć, żeby go zająć poza domem jakimś czasochłonnym hobby, bo ja wiem? Polowania są trochę passe, wędkarstwo to "dla biedaków", może alpinizm albo chociaż zwiedzanie barów ze striptizem?! Co jest teraz modne w elycie?? No żeby Wam nie ryczał za oknem przy pomocy szałowych telewizyjnych szoł.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 14:15:11
    Cd. o tym przeżyciu płazicy. Co gorsza, randap się ponoć nie rozkłada w środowisku, ino kumuluje. Jak nie przymierzając jakiś azbest, PCB, czy cuś. Więc lokalna signiora Tofana se polewa setki metrów tym randapem, coby się jej płotek parszywy nie psował na całej jego długości. A zrobić płotka na cokoliku, oooo, nie, to za drogo. A że randap spływa do nas (bo akurat jest niżej, że truje wszystko wokół i się kumuluje, to do tej pół-nocniczki nie dociera.
    W dodatku baba silna jak dwie kobyły, a nie jedna, zdrowie ma okazowe, a do tego życie i stresy jej nie zjadły. Uważa, że wszyscy są tak silni i zdrowi jak ona, i że jak czasami kuleję, to jest to demonstracja. Fałszywa w dodatku, bo kto to widział kuleć tylko czasem, a nie zawsze. No i w tym wieku. Itd. Że to nie ma siły na takie pół-główki i pół-nocniki!
    Mniejsza z kretynką, którą by należało odstrzelić w imię dobra wyższego, jakim jest bezpieczeństwo wód i środowiska. Już tłumaczę skąd pół-nocniczka. No bo skoro Was napadło dwóch Pół-nocników, to czy jest to równoznaczne z jednym Nocnikiem, ale za to całym??
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 14:15:11
    "Nb randap jest rakotwórczy, więc długo ci ona nie pożyje." No nie wiem. Takie cholery, to mają twarde życie, złego zły nie bierze itd. I tylko co tu zrobić żeby z tą ustawą na płocie itp. zechciał ją kto zamandatować, płazicę jedną, ba!
    A tak w innym temacie: wreszcie po 300 latach wróciła moda na angażanty. Nowocześnie zminimalizowane, ale śliczne. Od dziecka marzyłam o ciuchu z takimi mankietami! Moda wróciła, a ja nadal nie mam za co se choćby głupiej bluzki kupić. No nic. Poczekamy ze dwa latka, aż te rękawy wyjdą z mody i się w szmateksie kupi za grosze.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 11:53:53
    Dopiero będą rozcinali (podobno) w ramach ćwiczeń i pokazu, w to Boże Ciało, które dopiero nastąpi. Nie wiem dlaczego akurat w Boże Ciało, jakby innych dni świątecznych nie było - przecież po procesji wszyscy będą zmęczeni i nie wiem czy dam radę dotrzeć na pokaz. A wrak nie wiem czyj. Pewno z jakiegoś wypadku.
    A co do Północnika, to ja bym w miejscu ogniskowym umieściła petardy. Albo chociaż nadmanganian potasu, czy cuś.
    A co do somsiedzkich urządzeń na granicy, to ja wiem już dziś, że kontener, który se niedługo (mam nadzieję) umieszczę Sarnie do towarzystwa, stanie się kamieniem obrazy. Będzie stal legalnie i w przepisowych odległościach, ale nie o to chodzi. Otóż kamieniem obrazy będzie on dla somsiadki, która... w granicy, w samej granicy postawiła mi sławojkę. Co się podobno mija z prawem budowlanym. O takie tam kfiatki.
    A z tym żuczkiem i mandatem, to ja muszę pomyśleć. Bo parę dni temu miałam na działce wizytę pazia królowej. A to jest zwierzątko chronione i bodaj, czy nie czerwonoksięgowe. Jaszczurki też mamy i żaby trawne, a z tego co pamiętam (acz mogę się mylić) gady są u nas chronione w całości a płazy w całości są zagrożone. Tyle tylko, że nawiedzeńcy od "ochrony pszyrody" są nieraz bardziej degradujący dla siedlisk przyrodniczych niż pojedyncza dyablica-trucicielka. Podumam o tym paziu...
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Pomijając chłopa,
    którego "pod przymusem prowadzą do kolektywizacji" (taką wersję słyszałam), to ja mam podejście czysto praktyczne. Przecież ten pomnik stoi na jakiejś niesamowitej ilości betonu, którą wlano mu w fundamenty. Teraz zburzymy pomnik i co? Cały ten beton pójdzie jak psu pod ogon?! Wystarczy przecież pod pomnikiem postawić np. gablotę z historycznymi wyjaśnieniami. I już nie będzie "siania komunizmu".
    Albo można, ostatecznie, wykorzystać fundamenty pomnika pod wielopoziomowe skrzyżowanie, które w tym miejscu aż się prosiło, no ale władze miasta musiały dać zarobić panu-którego-imienia-wymawiać-nie-wolno, zamiast zrobić coś dla poprawienia płynności ruchu na skrzyżowaniu dwóch dróg krajowych i transgranicznych. Tj. powstała tam "galeria" handlowa zamiast lepszego skrzyżowania i parkingu pod system "park and ride". Ot, taka to rzeszowska mądrość. Tfu.
    Rzeszowska Wielka Ci.. Mandorla.
  • @sigma 09:26:14
    Słowo – klucz – „spokojnie”. No właśnie. Ewcia gumom z procy trafiła akurat w punkt, czyli somsiadke w oko. Bo somsiadka - pomiot paskudny pomysły ma kosmiczne oraz timing olimpijski. - Jak se INO siadłam, po orce (orzą tą Gryzeldą jak w perszerona) to WŁAŚNIE WTEDY ona wychynęła ze swej czesanej w jedną stronę trawy (serio!) i zaczęła… wydawać nam polecenia. Mnie i memu ślubnemu. W ub. roku urządziłam jej za to głośną awanturę w stylu „Niech se wywłoka swego chopa znajdzie, albo wynajmie płatnego robotnika. A jak Ty, SWT, przyjmiesz rozkazy obcej baby, to sie z Tobo rozwiede. Masz jusz jedne babe od dyrektyw nie potrza Ci drugiej.”
    W tym roku na zew trucicielki Gryzelda-Kargul podeszła do płota. I powiedziała trucicielce, że stan jaki jest u nas wyjaśniłam jej w ub. roku. Nie zmienił się od ub. roku. A powtarzać ja się nie lubię. Dla drogiej somsiadki zrobie jednak ten wyjątek i powtórze: Oto my wiemy, że jej potrza nasze chaszcze przetrzebić, żeby dać jej dostęp do jej bezcennego płotka w celu pielęgnacji owegoż. Wiemy. I powtarzać nam tego nie potrza. Jak zbierzem siły, to jej owo dojście zrobimy. Zrobimy, nie ma obaw. Ale wtedy, gdy TO MY znajdziemy siły i czas. NASZE siły, czas i dyspozycję. Nie najmowałam się do niej na robotnika. Ani na termin się nie umawiałam.
    Ona coś tam jeszcze fanzoliła o obowiązkach (baba, co by konia mogła wziąć na plecy i drugą ręką pociągnąć lemiesz, co taka wie o cieśni nadgarstka, zerwanych więzadłach i temu podobnych), to jej na to rzekłam, że obowiązek, to ja mam, ale zadbać o siebie najpierw, a dopiero potem o ziemię, płotek i problemy idiotek.
    A potem złośliwie wzienam i wróciłam do lektury i nicnierobienia na leżaku (czasownik „nicnierobie” wymyślił Cejrowski, a mnie się to słowo spodobało). A somsiadke szlag tafiół. A trafiół jom nie tyle od w/w monologu, nie tyle od spostponowania jej płotka, ale od akcji nicnierobienia. W dodatku z ksionszkom. - Widziane to rzeczy! Wyrwało sie toto do miasta i yntelygenta zgrywa – ksionszki czyta na roli, fanaberie ma jak jako pani. W dodatku leczyć się chce, flądra usmolona!!! Robić jej sie nie chce! Siedzi!!!!!!!! Spokojnie! I nicnierobi, łolabogaaaaa!!!

    A znowu druga somsiadka wode do domu wozi beczkom w terenuwce, bo jej inny somsiad nie puścił z rułom wod-kanu (tj. 10 tysi peelenów se za to zaśpiewał). Niedawno z litości wiezła i nasze butelki (z wodom). Dałam jej za to pietruszki naciowej i świeżego oregano, bo ona, jak to miastowa, se ogródek urządziła z gliny (humus uprzednio dając na rozp*ol budowlańcom) i dlatego nic jej na razie nie rośnie poza płotkiem z palet i folii. Ucieszyła sie bidula.
    A somsiad z dołu to bajka odkąd w 1894 jego praszczur sie wżenił w nasze wioske. Wżeniły sie psiajuchy i krew ludziom psujo. Jego to psa biłam teleskopem łońskiego roku (a pan i pies mordy na mie darli). Jego to pies w tym roku rozszarpał sarne i sąsiad te sarne nam podrzucił, i my jom pochowali itd. Ale za to mamy od niego gnój i podwody i inne wygody. No. A jak jego ciele uciekło, to przecież to ja je zaganiałam. Nienawidząc sąsiada, z troską ganiałam cielaczka. Za to sąsiad ma tera nowego psa, któren został nauczony i na mnie/nas nie szczeka (pies, nie somsiad). I ogólnie sąsiad nam czapkuje, a my jemu itd. Miód-patoka.

    Lato w pełni (po wiośnie, której nie było) przyszło nad podpchlewskie łany i okolice. Gryziowaci awansowali w somsiedzkiej hierarchii, odkąd zastępca komendanta OSP zaczął ich rozpoznawać i pozdrawiać pierwszy, także po pijaku (co liczy się podwójnie). I zaprosił ich na pokaz z rozcinaniem samochodu w Boże Ciało.
    Lato szło, a z nim posucha, pomór i roboty na pobliskiej autosradzie (nie poprawiać). Życie somsiedzkie kfitło między oregano, lady Tofaną, wozem strażackim i pyskiem pieniackim. Spokojnie mijały dni.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Ywzan Zeb 21:03:44
    To jakiś szerszy fenomen to zastanowienie nachodzące sąsiadów?! Bo u mnie jeden taki, co to bez kija nie podchodź ostatnio nam świadczy pomoc sąsiedzką,w stopniu aż mi głupio. No to staramy się odwdzięczyć. I tak w kółko. Przerażające. A inny z kolei, jak se szłam pod góre z siekirom i klenam na somsiadke, co mi miedze randapem polała, swołocz jedna (i randap i ona), to wyskoczył za mną, najwyraźniej w celu zapobieżenia morderstwu. (Siekierę niosłam bez związku z trucicielką, po prostu trzeba ją było wywieźć z domu na działkę.)
    Ale mniejsza z tym. Niech to trwa i się rozszerza, amen.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 08:14:47
    ...bo o to właśnie chodzi unym. Żeby mniej wartościowe pogłowie tubylcze miało za bohaterów antybohaterów. Też to chyba już mówiłaś. A ja mam problem ze znalezieniem publikacji, w której mogłabym ogłosić listę uczestników Wojny o Niepodległość z mojej wsi. Ten temat nigdy nie był porządnie opracowany (nie zdążył być, pomimo upływu 100 lat), zbliża się okrągła rocznica itp. I różne rzeczy w różnych miejscach mogę wydrukować, ale akurat tego - nie.
    Tu Józek pokiwał głową i gestem pełnym zrozumienia wyciągnął do Gryzi rękę z butelką. Gryzia przejęła flachę, przetarła gwint i se golnęła. Potem oddała Józkowi. Potem Józek obtarł i pociągnął. I tak sobie siedzieli w milczeniu. Już nawet nie narzekali na c.d.c.p. (ciężką dolę chłopa pańszczyźnianego)...
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 08:06:06
    Pociesza mnie, że orzę w dobrym towarzystwie przynajmniej;). Z kolei Gryzię pociesza, że ona ora bez traktora (czy tam ora et labora).
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • A tak nie a propos:
    "Opinia europejska zwykle bywa wprowadzana w błąd przez zasadniczo wrogą nam, Polakom, prasę żargonową." Brzmi znajomo? No to lecimy dalej. "Jeżeli policja polska wykryje i przyłapie organizację komunistyczną, a sąd wyda wyrok skazujący uczestników jej na więzienie za to, że wprowadzają  rozkład w masach robotniczych lub wśród młodzieży, wtedy jeżeli pomiędzy oskarżonymi okaże się przeważająca ilość Żydów (n.b. ten sam cytowany tu autor podaje, że przed wojną w organizacjach komunistycznych na terenie Polski było 80% Żydów), prasa żargonowa rozpoczyna lamenty a temat gnębienia Żydów w Polsce." Dalej autor pisze o tym, że z Palestyny Żydzi starannie wydalają komunistów (co już samo w sobie jest ciekawe). Żydowskich oczywiście i to jest legit. "Tymczasem jeżeli inny naród wypędzi ze swoich granic podobne typy lub jeśli tłum podczas manifestacji poturbuje Żydów agitatorów - natychmiast wybuchają krzyki o pogromach." - Antoni Ferdynand Ossendowski "Gasnące ognie" - taki tam diariusz podróży do Ziemi Świętej i na Bliski Wschód. Nihil novi. A! Diariusz jest z roku bodajże 1931. No i to się nazywa trwała polityka. Uczcie się ludzie. Tfu. Idę wypoczywać na działkę. Gryla zjemy. Flaga wisi i powiewa.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 18:03:30
    U nas też se babcia zechciała rozbić kość czaszki. Na szczęście jakoś tam niegroźnie. No i ja byłam na piechty, bo tak mi akurat wypadło... A tera mnom orzom tak, że Józek mógłby mną zastąpić perszerona.
    (Popieram pytanie Tadzinka).
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Stefan F. na cenzurowanym??
    No i stało się. W którymś ze starych „Przeglądów Komunalnych” ktoś wreszcie napisał, że zrównoważony rozwój (rozumiany tak, jak obecnie), to utopia. Z kolei w PK nr 6/207 w artykule „Retardacja tempa życia i przekształcania zasobów” (chodzi o wrzucenie se na luz i wyrwanie się z dogmatu „wzrost gospodarczy ueber alles”) czytam ja se o zaprzestaniu używania pasty z fluorem, jako o jednej z czynności eko. A nie mówilim (np. tu na jajach)? Mówilim. Więcej szczegółów tam nie ma.
    O Katyniu i radzieckich szpionach – pamiętam, tylko nie mam kiedy przepisać, bo a to SWT słabuje, a to babcia mi se na łeb upadła (dosłownie) i korowody z tym były jak nie wiem co (np. mycie podłogi z OBSZERNYCH plam krwi o 11-stej w nocy, wynoszenie dużych okrwawionych szmat do wyrzucenia o 12-stej w nocy – wyobrażacie sobie horror sąsiadów - i temu podobne), a to znowu coś tam. Poczynając od Wlk. Środy już prawie jestem znajomą personelu naszego SOR. O takie tam życiowe drobiazgi.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @KOSSOBOR 21:34:13
    …bo za Gryzią chodził taki pomysł. Że oto wobec wyczuwanej przez skórę klapy centralnych obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości, trzeba rzecz całą przesunąć na „doły”. Tj. zrobić lokalnie. Więc (pamiętamy: nie zaczyna się zdania od „więc”) każdy kto może niech dołoży swoją cegiełkę do obchodów na swoim terenie. Co tam może i potrafi. Wtedy to będzie narodowe święto, a nie żadnego tam żondu, NUP-a, czy inszych. W tym celu Gryzia jeszcze w ub. roku przekopała archiwum i machneła prace źródłowom. Jak dobrze pójdzie, to rzecz się umieści w małym miejscowym wydawnictwie. Jak pójdzie jeszcze lepiej, to się weźmie udział w miejscowych obchodach, które to obchody, jest nadzieja, będą WŁAŚCIWIE dopilnowane przez lokalsów. O.
    Na tej fali (nie mylić z „po linii”) Gryzia umyśliła, że jak zbierze materiał o międzywojniu, nauczy się onego, wyczuje owo, to napisze (Gryzia, nie międzywojnie) powieść, a choćby opowiadanie „z epoki”. Bo jakoś mało mamy współcześnie pisanych utworów (z dziełami jeszcze gorzej), które by służyły „ku pokrzepieniu serc” w temacie nie takim jak w XIX w. tylko „jak się buduje odzyskane państwo”. A tu by było trzeba dorzucić do pieca.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej