Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
168 postów 8803 komentarze

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Moje komentarze

  • @sigma 12:12:11
    Mazowiecki sprowadził szkopów (taką pisownię widziałam w pamiętniku z lat 40-stych). I dlatego rzeszowski most (pokazano mi ) im. Tadeusza M. ja uporczywie nazywam mostem im. Kondara M. Bo sprowadził na Polskę szkopów. Jedn i drugi gagatek.
    Firma na Cyprze? O to już w zasadzie wszytko wiadomo.
    "Udziałowiec drugiej jest w fundacji ekologicznej i pracował w agencji środowiska". I to właśnie jest zbrodnią. Że różne swołocze z rzeczywistych problemów środowiskowych robią sobie ciepłe posadki i synekury. Nie dość, że środowisko leży i kwiczy, to jeszcze temat zostaje ludziom totalnie zochydzony i skompromitowany. Szkoda jest zatem wielostopniowa.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Ywzan Zeb 09:07:26
    "Nie rozumie jeden z drugim, że do rożnych robót są różne narzędzia" - co tylko stanowi kolejną ilustrację do tematu posta - jest edukacja i edÓkacja. Owoce tej drugiej właśnie obserwujemy.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • C.d. w temacie jak ważna jest prawda i gruntowne wykształcenie.
    Czytam se ja na Złonecie wywiad z jednym ętelektualym odkrywcom. Odkrywca odkrył, że najlepszym lekiem za zło świata tego jest... aaaa! sami se możecie poczytać:
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/anarchia-jest-matka-porzadku/9y5f5cc
    taki oparty na współpracy i dialogu model demokracji oddolnej. Czyli coś na kształt tego, cośmy mieli za Ziemowita i coś na kształt demokracji szlacheckiej.
    Ten wykształcony w Anglii (Pamiętamy: Henryk 8 i skutki jego bałwaństwa) człek nie wie tych rzeczy, bo... go o Polsce zapewne nie uczono niczego więcej ponad to, że to peryferie Rosji. I głosi te swoje "prawdy natchnione" nie wiedząc, że my to wiemy od zawsze.
    A jak mowa o Rosjanach, to jak nie zapomnę, to po weekendzie zapiszę dla Was antypolskie hasła propagandowe z czasów plebiscytu. Z pamięci się boję, bo mogę coś pomylić. DLa mnie te hasła brzmią jak kalki z rosyjskiego. Albo z żargonu.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Rzadko kiedy
    wbijam "5" z tak dużymi jednoczesnymi: przekonaniem i bólem.
    Nic do dodania do tekstu.
    "Boże, rządco i panie świata..."
    Hańba i upokorzenie -czyli dlaczego w 2015 wyprowadzono kozę
  • W "Echu Rzeszowa" jest artykuł,
    który powinien być programem naszej polityki. O tym dlaczego nie wzięliśmy Kresów w 1989, jak nam je podawano na tacy. Oraz o innych rzeczach w temacie. Zdałam sobie sprawę, że ja o traktacie brzeskim i ryskim jeszcze coś kojarzę, ale 99% znajomych - NIE. I TO JEST STRASZNE.
    Do tego nierząd i p.osły znowelizowały ustawę o IPN. Usunięto z niej podobno art. 55a, który przewidywał karę za oszczerstwa pod adresem Polski i Polaków (przypisywanie im zbrodni Niemiec). W Izraelu się podobno cieszą. (Wiedziałam, że ten cały smętny mundial coś przykrywa. Nie wiem tylko, co on przykrywa w zasięgu szerszym niż Polska.)
    I oczywiście nikt nie protestuje. I to by było na tyle w temacie poruszonym w dyskutowanym tu odcinku "Jaj", tj. świadomości historycznej, edukacji i ich roli.

    Samochód mi pada już ostatecznie, tak więc raczej nie pojadę sobie np. podleczyć stawów czy odpocząć nad rzekę (bo, przypomnę, spaliśmy w kombiaku, jako że nie stać nas na noclegi). I to wszytko za 25 lat służby. Nie, nie narzekam, com robiła - robiłam dla Polski, a nie dla kasy, a moja bieda niech spadnie na głowy zdrajców, amen. Dałoby się to wszystko znieść (nawet znieść bez słowa skargi), gdyby nie porażający brak wiedzy w społeczeństwie. Jeszcze tylko jeden ksiądz odmawia u nas po mszy modlitwę Piotra Skargi. Jeszcze tylko jeden gospodarz we wsi ziemię uprawia i wita nas (gdy się widzimy pracując każdy na swoim kawałku) słowami "Szczęść Boże!". I ten gospodarz nie ma następcy. Ja tam wiem, że ponad naszymi zwątpieniami jest P. Bóg z całą swoją mocą. Jednakowoż, gdyby istniała w społeczeństwie świadomość historyczna byłoby to wszystko łatwiejsze do zniesienia. Zabieram dziecko do Zamościa na wycieczkę. Kraków "zrobimy" może w przyszłym roku, jak się uda. Niech się uczy choć Delfina.
    Panienki przychodzące z wizytą do zameczku są, mam nadzieję, uczone wiedzy niezbędnej dla dam, tj. rozkładania, czyszczenia i ładowania broni.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @tadman 22:13:56
    PS z wyłuszczonych wyżej powodów, zmiana ustawy oraz petycja SĄ celowe.
    A bezczelni łgarze z majstrimu robią z racjonalistów jakichś wynaturzonych potworów i zwą ich "proepidemikami". Takiegebelsasyny.
    petycja w sprawie zmiany ustawy o szczepieniach
  • @tadman 22:13:56
    Pisałam już kilka razy, ale że sprawa jest ważna, to powtórzę.
    Szczepionki to lekarstwa. Tak jak antybiotyki, aspiryna i cisplatyna. Mają swój sens, skutki uboczne, wskazania I PRZECIWWSKAZANIA. A do tego tzw. zdrowy chłopski rozum.
    Pamiętamy co było z antybiotykami w latach 70-tych: przychodził zakatarzony do lekarza, z automatu dostawał penicylinę i won za drzwi, i następnyproszę. „Bo antybio ratuje życie, podnosi wydajność pracy chłoporobotników pracujących miast i wsi” itd. A w efekcie tym kolektywnym wysiłkiem wyhodowaliśmy szczepy bakcyli odporne na antybiotyki. No to konowały poszły po rozum do łbów i niedawno zaczęły jednak badać: czy zakatarzony ma wirusa, czy bakterię. Teraz nie dają antybio „z automatu”, tylko stosownie do potrzeby (rozpoznania). Uff.
    Obecnie są (konowały) na tym etapie rozwoju, że bawią się szczepionkami. Dla naszego dobra oczywiście. „Bo szczepionka ratuje życie, podnosi wydajność pracy chłoporobotników pracujących miast i wsi” itd. I też lecą z automatu.
    A wiem z Ministerstwa, że nasz „kalendarz szczepień” nie jest robiony w oparciu o rozeznanie epidemiolo (jakie choróbsko nam realnie grozi, czego w związku z tym nam NAPRAWDĘ potrzeba), tylko w oparciu o to „ile mamy kasy”.
    A do tego zamykanie punktów konsultacyjnych.
    A do tego szczepionki z rtęcią. Dla starszego przychówka mi się udało kilku szczepień uniknąć. Na groźby odparłam, że bardzo proszę o wytoczenie mi sprawy sądowej. Z zawodu jestem chemikiem, więc pouczę sąd i służbę zdrowia o neurotoksyczności rtęci, o niezbędnych ku temu dawkach, o dawkach podawanych w szczepionce i całej reszcie toksykologicznego abecadła. Dali se siana. Po cichu przyznali mi rację. No ale wobec braku punktu konsultacyjnego nie mam możliwości sprowadzenia szczepionek monowalentnych, bezrtęciowych (i co z tego, że płatnych – kto bogatemu zabroni). I starszego osobnika na parę franc nie szczepiłam. Z młodszym przychówkiem gorzej, ale to inna historia.
    Do powyższych okoliczności dochodzi fakt, że przechorowanie chorób „dziecięcych” daje odporność na całe życie, a szczepienie tylko na kilkanaście lat. I teraz mamy (po cichu) plagę różyczki i odry wśród dorosłych. Dla dzieci to na ogół niegroźne, dla dorosłych, to często stan zagrożenia życia.
    No i czekam na akcję „aborcja na życzenie, bo mama zapadła na różyczkę i nie chcemy potworka”.
    A do tego brak refundacji na badanie przeciwciał różyczki u młodych kobiet wchodzących w wiek rozrodczy albo już będących w ciąży.
    A do tego krztusiec. Jego rezerwuarem są STARSI. Więc to ich by należało poddawać antybiotykoterapii i szczepieniom, jeśli rzeczywiście chcemy krztusiec eradykować. Ale nie. Szczepione są dzieci. Czyli najwyraźniej jednak nie chodzi o eradykację krztuśca.
    A do tego zmiana stylu życia. Po wojnie, to owszem, przy dziadku chorym na skrofuły i gruźliczej krowie, a to wszystko w jednej izbie, rozumnie było zaszczepić noworodka tuż po urodzeniu, już w izbie porodowej. Ale teraz? Gdy dzieci są trzymane w warunkach wręcz sterylnych? Jaki to ma sens?!?! Rozum by nakazywał podawać rtęć, glin i obce białka, gdy masa ciała dziecka nieco wzrośnie, czyli np. w 3 -6 miesiącu życia. No, ale rozum i konowały to tak odległe zjawiska jak Alfa Centauri od Słońca.
    Masowe szczepienia całej populacji także miały sens po wojnie. Z opowieści przodków: jest rok 1945, całe wsie chorują na tyfus, czerwonkę, gruźlicę, umierają z chorób i głodu. Z Belgii przyjeżdża misja Czerwonego Krzyża ze szczepionkami z Unry. Szczepią wszystkich, bez większych badań (bo nie ma czasu, bo lekarzy jest mało, a tych wsi dużo, lekarz nie śpi, nie je, przez 20 godz. na dobę szczepi, a potem go wiozą dalej). Wiadomo, że po szczepieniach na pewno ok. 1-3 % ludzi umrze na NOP. Jednak dzięki szczepieniom nie umrze 50% wsi na tyfus i gruźlicę. Spadek śmiertelności O RZĄD (zwł. w sytuacji braku żywności i bezpiecznej wody, zimna i głodu), to coś, po co warto sięgnąć. No, ale teraz nie ma wojny i jej skutków. To po co szczepienie wszystkich kolejno, jak leci, bez badań, bez refleksji. Wiadomo, parę % pacjentów dostanie NOP, ktoś nawet umrze. Tylko w imię czego ma umierać, skoro sytuacja jest tak odmienna niż opisana wyżej powojenna.
    petycja w sprawie zmiany ustawy o szczepieniach
  • @tadman 13:01:04
    Delfina to już umie się podpisać (no, prawie - hihi). Niestety jako dziecko (do tego Polka, do tego dziecko białe, chrześcijańskie i z rodziców hetero) nie ma ona praw obywatelskich. Podpisze się za to najbliższa rodzina. Choć tyle możemy zrobić. Znajomi na ogół odmawiają podpisania się. Nie wiem czego się boją. Bo ja to się boję gł. dalszego ograniczania dostępu do fachowców od szczepień (w Pchlewie parę lat temu zamknięto punkt konsultacyjny i teraz mam wybór: szczepić się lub nie, nie mam możliwości szczepienia wg indywidualnie dobranego kalendarza, rzeczywistych potrzeb itp). No bo władza, jak to zwyczajnie komuniści, powie "macie szczepionki, to sie szczepta i *uj, po co wam punkty konsultacyjne i burżuazyjny indywidualizm".
    petycja w sprawie zmiany ustawy o szczepieniach
  • @Lotna 19:01:13
    No kuzynostwo, to nie wiem, czy nie jest wyprodukowane na drukarce, żeby mieć czym przykryć życiorys Panny Młodej;). Ale ja miewam takie podle poglądy;). Więc mam nadzieję, że się mylę;).

    A co do Twego komenta nt. świata i Sowietów oraz pogrzebanego tu psa - to mogę tylko pokiwać głową...
    Katyń u Mitrochina
  • @Jasiek 10:13:26
    Oj tam, oj zaraz "usidliła". Zwyczajnie była w pobliżu. I tyle. Osobiście mam wrażenie, że trafił swój na swego. Taki ten królewicz jakiś mało królewski. TJ. papiery wprawdzie ma, ale ie wiem czy poza papierami tam jest coś więcej, czy tylko opakowanie.
    Dlatego powstrzymując się od oceniania tych osób, to przynajmniej mogę im z czystym sumieniem życzyć, że skoro tak się dobrali jak w korcu maku, to niech im się tam ułoży, bo chyba pasują do siebie.
    Katyń u Mitrochina
  • @KOSSOBOR 00:22:09
    No ja mam w rodzinie przekaz taki szeptany, a raczej samo wrażenie, że świat wiedział i miał gdzieś, bo nie o sprawiedliwość i dobro w tej wojnie i temu światu chodziło.
    Ten nasz taki jeden od skrzydeł, co się był aż do Anglii zaplątał, to miał baaaardzo gorzkie wrażenia. Tj. wychodziło na to, że on angażował się w konflikt po stronie wroga naszego wroga. Przy czym od początku miał poczucie że Angole nas zdradzą, zjedzą i zabiją (w dowolnej kolejności) oraz, że wrogów tak naprawdę jest dwóch. I że on tylko pomaga w walce jednym z nich zaledwie. I że to nie rozwiązuje problemów Polski. Itd.
    A potem wrócił do Polski, choć mógł zostać na Zachodzie. I umarł na atak serca na przystanku autobusowym. Ja chyba napiszę tę książkę… Żebym tylko miała czas i natchnienie.
    A „Zielone rękawiczki” mi ukradli. No trudno. Przynajmniej książka poszła do ludzi…
    Jak nie spojrzysz – smuta.
    A czy rok jest 1944 czy 2010, to jedno i to samo. Pocieszam się, że czy 1944 czy 2010, to przynajmniej jest rok Pański. No nic. Trza dalej ciągnąć ten wózek.

    A wczoraj byłam na konferencji. I jakie tam głupoty były przedmiotem prac doktorskich, to głowa mała. Np. dziecięce rymowanki jako teksty magiczne. I problem badawczy – pytanie prani profesor do doktorantki „Czy świadek mówił ile razy opukiwał gałązkę podczas wypowiadania tych rymowanek?” I nawet wina do kolacji nie dali!
    W dodatku upal nadciąga.
    Tfu.
    Katyń u Mitrochina
  • @Jasiek 22:06:34
    Jaśku, bo tam po pewnym czasie obok dyskusji "Na temat" rozwija się zwyczajna towarzyska rozmowa. Taka w stylu "A Sztyrlic znowu nadawał, ale musiał zmienić klucz, bo mu Gryzia podpyliła";) - takie, wiesz, ploteczki;)
    Katyń u Mitrochina
  • @Jasiek 22:00:51
    Angoli osobiście jestem skłonna podejrzewać o wszystko najgorsze. Nie żeby akurat specjalnie w stosunku do Polski, tylko tak ogólnie. A co do samego Katynia - wygląda na to, że cały świat wiedział, a Sowiety furth nadymały wargi i mówiły "pff, to nie my, to nie my, to nazistowskie UFO". Dziwić im się nie ma co, gorzej ze światem, który wiedział, nic nie mówił i jeszcze trzymał sztamę z SOwietami.
    Katyń u Mitrochina
  • Gryzelda tymczasem
    świsnęła panu Władeczkowi pośliniony kopiowy, Sztyrlicowi klucze (nie pytajcie - do kubła, czy do szyfrów - nie ytajcie, bo w obu wersjach to tajne) i przemorsowała do Hrabiny obiecany jej kiedyś materiał.
    Tłumacząc z jacarskiego na literacki: na swoim blogu zamieściłam właśnie cytaty z Mitrochina o tym Mironowie, co to usiłował poinformować Zachód o Katyniu. Dla kompletu wiadomości.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Ywzan Zeb 11:45:09
    Zeeeebu!:) Istotnie, kużden/kóżden kulturalny człek zawsze nosi przy sobie teleskop. A każda świnka morka, to nawet pałę teleskopową.

    @Sigma, no ja tam nie wiem jaka jest skuteczność ścierki na psa, który właśnie nas atakuje z zamiarem. Zamiar uczynienia nam krzywdy może unieszkodliwić narzędzie konkretne, tj. np. pała. Teleskopowa. Ulubione me narzędzie! O ileż poręczniejsze od siekiery! I sąsiedzkich emocji nie wzbudza. I w rękawie się zmieści, nie trzeba go ukrywać pod liściem itd.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 18:33:19
    Boszsz! Jednak na wiosze pewne rzeczy są prostsze. Na samym początku somsiedzkich wojen wygrałam bitwę, jak... zamówiłam mszę. Ksiądz jakoś to dyplomatycznie ujął, chodziło, o to, że "prośba o zgodę w sąsiedztwie i żebyśmy razem pletli wieńce, intencja od Gryzeldy Goldenszwanc". Podziałało. Za ok dwa lata wzmocniłam efekt dając na mszę "z podziękowaniem za rodzinę, sąsiadów, prośba o dalsze błogosławieństwo, intencja od Gryzeldy Goldenszwanc". Clou w tym, że "fszyscy na fsi wiedzom", kto to jest Gryzia G. i kto jest jej somsiadem. Działa tylko na miejscowych. Na siniorę Tofanę - nie, bo ona jest dojeżdżająca. Dojeżdżająca Tofana i Gryzia z tonfą. Ale nie o tym chciałam. Czy jest jakaś nadzieja, żeby Północnik wyjechał np. do USA? Bo takie typy do niego podobne uwielbiają Hamerykę. Albo jaką intrygę uknuć, żeby go zająć poza domem jakimś czasochłonnym hobby, bo ja wiem? Polowania są trochę passe, wędkarstwo to "dla biedaków", może alpinizm albo chociaż zwiedzanie barów ze striptizem?! Co jest teraz modne w elycie?? No żeby Wam nie ryczał za oknem przy pomocy szałowych telewizyjnych szoł.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 14:15:11
    Cd. o tym przeżyciu płazicy. Co gorsza, randap się ponoć nie rozkłada w środowisku, ino kumuluje. Jak nie przymierzając jakiś azbest, PCB, czy cuś. Więc lokalna signiora Tofana se polewa setki metrów tym randapem, coby się jej płotek parszywy nie psował na całej jego długości. A zrobić płotka na cokoliku, oooo, nie, to za drogo. A że randap spływa do nas (bo akurat jest niżej, że truje wszystko wokół i się kumuluje, to do tej pół-nocniczki nie dociera.
    W dodatku baba silna jak dwie kobyły, a nie jedna, zdrowie ma okazowe, a do tego życie i stresy jej nie zjadły. Uważa, że wszyscy są tak silni i zdrowi jak ona, i że jak czasami kuleję, to jest to demonstracja. Fałszywa w dodatku, bo kto to widział kuleć tylko czasem, a nie zawsze. No i w tym wieku. Itd. Że to nie ma siły na takie pół-główki i pół-nocniki!
    Mniejsza z kretynką, którą by należało odstrzelić w imię dobra wyższego, jakim jest bezpieczeństwo wód i środowiska. Już tłumaczę skąd pół-nocniczka. No bo skoro Was napadło dwóch Pół-nocników, to czy jest to równoznaczne z jednym Nocnikiem, ale za to całym??
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 14:15:11
    "Nb randap jest rakotwórczy, więc długo ci ona nie pożyje." No nie wiem. Takie cholery, to mają twarde życie, złego zły nie bierze itd. I tylko co tu zrobić żeby z tą ustawą na płocie itp. zechciał ją kto zamandatować, płazicę jedną, ba!
    A tak w innym temacie: wreszcie po 300 latach wróciła moda na angażanty. Nowocześnie zminimalizowane, ale śliczne. Od dziecka marzyłam o ciuchu z takimi mankietami! Moda wróciła, a ja nadal nie mam za co se choćby głupiej bluzki kupić. No nic. Poczekamy ze dwa latka, aż te rękawy wyjdą z mody i się w szmateksie kupi za grosze.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 11:53:53
    Dopiero będą rozcinali (podobno) w ramach ćwiczeń i pokazu, w to Boże Ciało, które dopiero nastąpi. Nie wiem dlaczego akurat w Boże Ciało, jakby innych dni świątecznych nie było - przecież po procesji wszyscy będą zmęczeni i nie wiem czy dam radę dotrzeć na pokaz. A wrak nie wiem czyj. Pewno z jakiegoś wypadku.
    A co do Północnika, to ja bym w miejscu ogniskowym umieściła petardy. Albo chociaż nadmanganian potasu, czy cuś.
    A co do somsiedzkich urządzeń na granicy, to ja wiem już dziś, że kontener, który se niedługo (mam nadzieję) umieszczę Sarnie do towarzystwa, stanie się kamieniem obrazy. Będzie stal legalnie i w przepisowych odległościach, ale nie o to chodzi. Otóż kamieniem obrazy będzie on dla somsiadki, która... w granicy, w samej granicy postawiła mi sławojkę. Co się podobno mija z prawem budowlanym. O takie tam kfiatki.
    A z tym żuczkiem i mandatem, to ja muszę pomyśleć. Bo parę dni temu miałam na działce wizytę pazia królowej. A to jest zwierzątko chronione i bodaj, czy nie czerwonoksięgowe. Jaszczurki też mamy i żaby trawne, a z tego co pamiętam (acz mogę się mylić) gady są u nas chronione w całości a płazy w całości są zagrożone. Tyle tylko, że nawiedzeńcy od "ochrony pszyrody" są nieraz bardziej degradujący dla siedlisk przyrodniczych niż pojedyncza dyablica-trucicielka. Podumam o tym paziu...
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Pomijając chłopa,
    którego "pod przymusem prowadzą do kolektywizacji" (taką wersję słyszałam), to ja mam podejście czysto praktyczne. Przecież ten pomnik stoi na jakiejś niesamowitej ilości betonu, którą wlano mu w fundamenty. Teraz zburzymy pomnik i co? Cały ten beton pójdzie jak psu pod ogon?! Wystarczy przecież pod pomnikiem postawić np. gablotę z historycznymi wyjaśnieniami. I już nie będzie "siania komunizmu".
    Albo można, ostatecznie, wykorzystać fundamenty pomnika pod wielopoziomowe skrzyżowanie, które w tym miejscu aż się prosiło, no ale władze miasta musiały dać zarobić panu-którego-imienia-wymawiać-nie-wolno, zamiast zrobić coś dla poprawienia płynności ruchu na skrzyżowaniu dwóch dróg krajowych i transgranicznych. Tj. powstała tam "galeria" handlowa zamiast lepszego skrzyżowania i parkingu pod system "park and ride". Ot, taka to rzeszowska mądrość. Tfu.
    Rzeszowska Wielka Ci.. Mandorla.

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej