Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
166 postów 8686 komentarzy

bez kropki

bez kropki - Zwyczajnie. Po ziemi:). Na prosty chłopski rozum baby:). [Grafika pochodzi z galerii obrazów Aleksandra Horopa www.horopgaleria.bloog.pl (za zgodą Autora)]

Moje komentarze

  • @sigma 10:44:04
    Że doktory są betonowe to prawda. A im wyżej tym gorzej. Niedawno rozmawiałam z jednym takim. Jeden z najlepszych chirurgów-ortopedów w Polsce. I robi, psiakriwa, doktorat. Ale okazało się, że w Polsce to jest nie do obrony i albo gościu machnie ręką, albo się będzie bronił w NIemczech. Czemu tak? A temu, że jego wyniki nei pasują do obowiązującej w tenkraju "linii" naukawców. NIe ważne, że gościu ma efekty, że ma za sobą materiał doświadczalny. Tym gorzej dla faktów.
    A wczoraj czytałąm dowcip: jak poprawić jakość opieki medycznej? Nakazać, aby wykładowcy AM byli leczeni przez absolwentów, dajmy na to przez3 lata przez każdy rocznik.

    CIeszę się, że ospa WAs opuściła.
    Tęsknię za dawnymi żurfiksami na jajach.

    A co do picia, to Gryzia wódy też nie pija. Gryzia pija: sok pomidorowy osobno, wino osobno, a pieprzu używa także osobne. też jej wychodzi zdrowo;). Używa Gryzia natomiast spirtu. Zewnętrznie. Do przemywania, nie, nie skaleczeń, tylko różnych "paskudztw". BO się okazuje, że jak nas "uczula mydło", to mydło trzeba zmienić swoją drogą, a zanim wda się pełnowymiarowa alergia, to trzeba zmyć ze skóry wszystkie uszczęśliwiacze, które owo mydło zostawiło nam na skórze (zamiast nas umyć). I tu mamy dygresję w dygresji. A propos mycia i prania. Gryzia sumiennie prała co dzień swoje jedwabne bluzki. a one, paskudy, pachniały coraz gorzej. I miały tłuste plamy, zwł. na karku. To się Gryzia wkur... znaczy się, zdenerwowała i zamiast prać bluzki w specjalnym płynie do wełny i jedwabiu, to je wyprała w "Ludwiku". Bluzki są czyste, CZYSTE, bez tłustych plam, NIE ŚMIERDZĄ. No to już wiem czego więcej nie kupię. I niech nas tylko ręka boska broni, żeby przypadkiem wytwórcy nie przyszło do głowy "ulepszyć" Ludwika!

    A tego Lutra musisz śpiewać? Ja bym nie śpiewała.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 10:39:15
    Oj, unym jako pretekst do lamentu wystarcza fakt, że Polsza głębszy oddech wzięła. To już niebezpieczne, bo a nuż się ocuci. Każdy nasz ruch i zwykłe powiedzenie "nie dla roszczeń" (nie ważne, czy chodzi o roszczenia "starszych i mądrzejszych", czy o scysję Gryzi ze sklepikarką) już wzbudza ajwaj. Takie tam spostrzeżęnia przyrodnicze.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 13:16:40
    Zbiegiem okoliczności o podobnych Teveldach pisze na swoim blogu IBF. Pięknie się obrazki uzupełniają. Ja takich nadaktywnych instynktownie nigdy nie lubiłam. Oni przez swoje akcje dyskredytują życiowe, ważne, czasem wręcz krytyczne sprawy. I chyba robią to specjalnie. Przykład pierwszy z brzegu: szczepienia. Proceder mający dobre cele, kiedyś bardzo potrzebny, a obecnie – podejrzany. A już na pewno nie tak niezbędny jak tuż po II wojnie. I co? I zamiast dyskusji na poziomie naukowym a potem odpowiedniej zmiany prawa, mamy starcie dwóch religii: szczeptyzmu i antyszczeptyzmu. Głos prawdy ginie skutecznie mieszany z błotem kosmitów, chemtrajsów i cyklistów. Bo ma być tak zohydzony, bo krytycznie myślący człek bał się w ogóle podejść do tematu. Głosy matek, których dzieci cierpią na skutek NOP są skutecznie przykrywane przez różne Karyny i inne „madki” i ich Brajanków kosmiczne przypadki. Dlatego takie różne teveldoidy są gorsze niż otwarty wróg. Ale dość tego. Kiełbasy ani szynki z tego nie będzie, więc wracam do roboty, by choć na smalec starczyło.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 19:47:22
    Bo ja wiem, czy tak zupełnie dobra… Jakoś nie mam w sobie wiary, że oddadzą „rozkułaczone”. A co do braci starszych, to nie powinno być żadnej ustawy, tylko powinno się stosować zasady kodeksu cywilnego (TYM BARDZIEJ, że samo prawo zabrania różnicowania ludzi, różnicowania prawa dla różnych grup). Tj. że wnioski z roszczeniami przesyła się sprawcom. Czyli roszczenia żydowskie – do Niemiec. Albo do Rosji (majątek na kresach). Albo do „Wielkiej Trujki” (nie poprawiać) – też za kresy oraz tym od Eryki (Steinbach zresztą). Kto zrabował – niech zwraca. Taka zasada rządzi prawem od ponad 2 tysięcy lat. N.b. sami Żydzi nie mają prawa ziemi, tylko raczej prawo krwi (przynajmniej tak mieli do niedawna). I trzeba im to przypomnieć.
    A Polacy wątpię, czy cokolwiek zobaczą. Aczkolwiek są sposoby, by zwrócić własność (lub jej ekwiwalent) okradzionym oraz zadość uczynić obecnym posiadaczom (wielu jest przecież w dobrej wierze). Tylko „Żeby im się chciało chcieć”. Władze mam na myśli. Jednakowoż, jak widzę, kto z naszego terenu idzie w posły, to mnie się słabo robi na myśl o Polsce – ilu też idiotów Ona jeszcze wytrzyma.

    Poza tym już niedługo taki zapis "zamieszkiwały w Polsce w chwili, gdy ich majątek uległ nacjonalizacji" będzie martwy tak samo, jak jego podmioty.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @KOSSOBOR 23:52:28
    " A Ewuś nie pije, qrna :( Ale posiedzieć z nami może." Kierowca zawsze się przyda:). Nie wszędzie da się dojechać PKS-em:), jak to zrobiła Gryzia na w/w imprezę.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 12:37:47
    O i tu mam zagwozdkę. Osobiście też przechorowałam ospę w dorosłym wieku (ojjj!!!). I się pandoktory wahały. Czy przechodziłam ją w dzieciństwie (podobno tak), czy jednak nie (bo może była np. alergia, źle rozpoznana, albo coś podobne do bostonki albo co). I teraz słyszę o kolejnym takim przypadku. Wiem o narastającej fali różyczek u dorosłych (szczepionych w dzieciństwie). Co tylko potwierdza starą prawdę, że szczepienia chronią tylko przez ok. 10 lat, a potem już nie. I że choroby wieku dziecięcego dla dzieci mogą być groźne, a dla dorosłych SĄ groźne (z automatu i częstokroć dla życia). No to mamy wtręt w temacie "potrzeby" szczepień na różyczkę. Ale. Ale na "wiatrówkę" szczepień nie było. Czyli musi to być całkiem inny wirus (bo nie mamy tu do czynienia z sytuacją zarażenia po utracie odporności poszczepiennej). Raczej MOCNO różny do wiatrówki (z kuzynami). Czyli by należało wykonać badania tego wirusa. No, ale jako kraj bardzo bogaty, mający "demokratyczną" opozycję (czyt stronnictwo pruskie i ruskie), a do tego mający za płotem z dwóch stron rozsadnik egzotycznych chorób, przecież nie będziemy marnować pieniędzy na rozpoznanie biologiczne. Bo po co. Budżetowa kasa musi iść na jakieś zwidy zamiast an konkret - na rozpoznanie potencjalnego nowego zagrożenia.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @KOSSOBOR 20:49:14
    A najbardziej mnie zdumiało, gdy tow. Maleńczuk (nie odznaczający się głosem czy słuchem) publicznie skrytykował jakiegoś pana Zenka za brak głosu, czy coś podobnego. Nie wiem co i jak śpiewa oskarżony p. Zenek, ale mnie się zdaje, że tow. Maleńczuka boli, iż dobra (kasiura) nie są redystry-bułowane tylko i wyłącznie ku niemu. Tak więc jeden kij.

    Nakłonienie działu zakupów któregokolwiek muzeum (a już zwł. II wojny) do rozumnych zakupów zasługuje na szajkowy medal. A mówiąc poważnie, czuję się zmobilizowana do dalszych działań na miejscowej niwie - wedle wiedzy, sił i środków.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @KOSSOBOR 22:27:26
    Ta Ciotka Audyt to kuzynka różnych kumitetów z epoki częściowo minionej. Że niby takie super-turbo-hiper sprawdzenia, weryfikacje, naukowość, a jest to pic na wodę w postaci krystalicznej, w stanie czystości „czysty do analizy”.
    Najświeższa próbka bełkotu (ja wciąż pamiętam „pulweryzację medium insektotoksycznego”) – a proszsz barzzzo. Gospodarka Wodna nr 10/2017 str 318 Dariusz Ciszewski, „Strefa hyporeiczna: znaczenie zarządzanie”. Do strefy hyporeicznej nie mam nic. Nazewnictwo fachowe jest oparte o języki obce i taki jest fakt, bo tak jest wygodniej. Czepiam się tego, że autor (skądinąd mądry) nie zna polskiego. („Z kolei w korytach meandrowych typowo wciętych w dolinach o małych spadkach w aluwiach drobnoziarnistych, powstają warunki do lateralnego tracenia wód proksymalnej części wewnętrznego brzegu meandrów i ich powrotu do koryta w ich części dystalnej, także tworzące strefę hyporeiczną.”) No kij z tym, nie zna. Może zresztą zna, tylko to słownictwo fachowe mu się tak zagęściło po prostu. Najgorsze jest to, że KTOŚ MU TO PUŚCIŁ. Ktoś stale takie knoty puszcza , a co więcej, ktoś tym puszczaniem bąków „zarządza”. To są właśnie te ałdyty.
    Perełka lateralna hyporeicznie najperlejsza:
    http://www.pneti.ajd.czest.pl/docs/tom9/art/18.pdf
    czyli artykuł pod pięknym tytułem „Analiza zagrożeń życia i zdrowia studentów na przykładzie syntez z oksiranami prowadzonych na wydziale chemicznym uczelni X”. Mniejsza o zagęszczenie fachowego słownictwa (oksirany, syntezy). Rzecz w tym, że na tej tłuczelni były i ałdyty, i kontrole bhp, nawet takie wewnęczne. No. Czyli ałdyt chodzi, zapłacić za to trzeba, a naukawce i tak robią swoją partyzantkę i żaden ałdyt nie ma na to mocy. Albo rozumu. Albo czegoś innego. Żeby aby przypadkiem się coś nie wykryło. No, ale ałdyt był. Tfu. (A pozwu za w/w artykuł nie było.)
    Czyli ciotka Ałdyt to taki znak czasu/epoki. Takie kuglarstwo dla danej epoki właściwe. Oszustwo podwójne, bo płacić za to trzeba pod przymusem prawnym, tfu. Nie ma na to siły. Trzeba przetrzymać. Jak kto ałdytem przemęczony, to w ramach rozrywki proponuję smołowanie Sarny i Smoczycy przed zimą.
    No, to Wasze zdrowie tą szampanówką!
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @KOSSOBOR 22:04:40
    Ymm, nooo.. książka, to właściwie nie jest książka, bo nie ma ISBN. Powiedzmy, że wydawnictwo okolicznościowe „z okazji”. Ma ponad 100 stron, w tym jest osobny rozdział, w którym Gryzia miejscowemu chłopstwu i babstwu uzmysławia, że nowoczesną szkołę mają, bo im ją (wbrew ich oporom) w zaborczych urzędach wychodzili dwaj kolejni proboszczowie. Tj. znalazłam w Archiwum Państwowym kronikę tej szkoły. Przeczytałam ją, bo uwielbiam stare szpargały. Czytając bawiłam się nieźle. Pomyślałam, że żal, by się taki dokument marnował w Archiwum, że trza by go pchnąć „pod strzechy”. Jedna pani (znajoma regionalistka i zresztą powinowata) wypchnęła mnie z tym do dyrektora tej szkoły (bo już wiadomo było, że zmierzają ku patronowi, że będzie biba, jakiej wieś jeszcze nie widziała i trzeba, po prostu trzeba ją uświetniać). Przepisałam tę kobyłę-kronikę robiąc: skany, formalny odpis, tekst zredagowany + własny wstęp/omówienie. Dyro jak złapał moje materiały, to prawie że podskakiwał z radości. Serio. Dorosły chłop, a prawie że podrygiwał:). Ale co mu będziem żałować. Chodziło o to, żeby temu współczesnemu chłopstwu i babstwu pokazać, że nie wyskoczyli sroce spod ogona, że z drugiej strony wartość ich wsi, ich szkoły, ich samych, nie leży w tym ile merców pod kościołem parkuje przed sumą, tylko jakie już mają tradycje (a o nich zapomnieli).
    No więc XIX w. kronika szkolna i jej poważne/naukowe (acz amatorskie, ale „z warsztatem”) potraktowanie/opracowanie stała się ozdobą planowanej książeczki:). Co z kolei uradowało Gryzię. - Każdy kto wychodził z imprezy zaglądał do książki, znajdował siebie w spisie absolwentów a potem wertował kronikę. Widok zaczytanego chłopstwa i babstwa stojącego po wsi to na rogu, to na przystanku, to kołkiem na chodniku, delektował mnie w stopniu DUŻYM!!! Frajda jaką miałam z tego widoku, w połączeniu z szynką;), z nawiązką mi wyrównały czas, jaki poświęciłam tej kronice.:)

    A patronem szkoły został, BAAACZNOŚĆ! Ks. kard. Stefan Wyszyński prymas Polski. Spocznij. (No i już wiadomo, czemu Gryzia onego dnia nie pojechała „do granic”, tylko celebrowała na wiosce. Bo Ojczyznę oraz ów specjalny różaniec ks. biskup przed poświęceniem sztandaru też wspomniał, a dodatkowo za Ojczyznę odmówiono modlitwę ks. Skargi i co Gryzię cieszy, dzieci też tą modlitwę znają.)

    Tak więc wyszło na to, że futro było strojem jedyniesłusznym. Bo celebra to była bardziej uroczysta niż wesele (poczty sztandarowe, pochód, orkiestra, biskup, zatrzymany ruch na drodze – takie tam). Przypomnijcie sobie porządne wiejskie wesele i pomnóżcie to przez dwa. Odejmijcie tylko tańce i sztacheta-jutsu, i Wam wyjdzie co to była za chwila! A jeszcze słońce i tęczę organizator zamówił!!

    Potem przy stole chłopstwo i babstwo parę razy pytało Gryzię i SWT skąd oni się tam wzięli. No bo skąd obce ludzie i czego nasze szynke jedzo? No to Gryzia powiedziała o kronice (oooo, to budziło szacun, więc chyba się dyrektorstwu przysłużyłam w jego w/w zamiarze), o obrazach SWT, które też tam wisiały oraz o gryzinej babce, która była z tej wsi rodem. No. No to zostaliśmy zaaprobowani, przyjęci na łono, polewani zacnymi trunkami i takie tam.
    (I teraz dochodzimy do zimnej finlandii, co to ją w imieniu Hrabiny radośnie golił SWT).
    Bo otóż towarzystwo było więcej niż doborowe. Pomijam nawet burmistrza i radnych różnych szczebli. Był otóż sołtys, dyrektor szkoły i nauczyciele oraz komendant miejscowego OSP. A trzeba Wam wiedzieć, że razem wzięci komendant OSP i sołtys, to potęga. Jak coś załatwiać, to tylko z takimi osobami (jeśli załatwianie ma być skuteczne a sprawa jest słuszna). Tych dwóch panów, to słuchają wszyscy. I na wiosce, i w urzędach. Był jeszcze miejscowy malarz-amator i się cieszył, że na tej jego wsi taki wyszedł ładny kącik artystyczny, mini galeria sztuki w szkole. Dajże Boże każdemu tak zacnych ludzi spotkać, przy tak pięknej okazji, amen.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 20:22:46
    Jeszcze dwa wyjaśnienia odnośnie w/w imprezy. Otóż wstałam dziś rano rześka jak skowronek, co dowodzi, że trunki użyte wstrzemięźliwie nie wpędzają człeka w chorobę.;)
    Dwa: futro noszone z biedy to nie gruby żart z biedy, tylko chodzi o to, że ja naprawdę nie mam eleganckiego okrycia grzbietu na tę porę roku. Mam kurtki jesienną i zimową na co dzień, mam nawet kożuch (z dawnych czasów) i tyle. Futro zostało nabyte w szmateksie za 14 zł (czyli jak dla mnie - drogo, hihi) z myślą, żeby mi było naprawdę ciepło w zimie, że nawet jak się 1-2 sezonach wysiepie, to nie będzie żalu, bo to tylko 14 zł. Dlatego nałożyłam futro z biedy;). No, ale w czym ma chodzić świnka morska, jak nie w futrze?!
    A co do w/w komenta Panthery, to ja to widzę tak:
    - Ludzie głupi nie są, tzn. nie wszyscy. Do tego nawet w Polsce B, C i D trafiają się ludzie myślący ku dobru "swojego podwórka" (czego przykładem sołtys wczoraj - prowadził konferansjerkę, bo gadkę ma, a wydarzenie dotyczyło JEGO wsi). No więc ludzie tego pokroju potrafią dodać dwa do dwóch i wiedzą, że np. "uchodźców" do nas wpuszczać nie należy, bo to jest koń trojański i desant zwykły. Tacy ludzie potrafią odróżnić, kto "się bił za mój kraj", a kto jest zaborcą (mają długie doświadczenia w tym względzie). itd;
    - Karbowi i ekonomi tenkraju mają za zadanie nie dopuszczać do emancypacji tubylców. Oni lepiej od krajowców wiedzą, co dla tych krajowców jest słuszne (co samo w sobie też stanowi znakomity objaw diagnostyczny). Nie może być tak, żeby krajowcy sami coś zrobili. A jak już coś robią, to zaraz należy posłać im jakichś "doradców", albo innych ałtorytetuf, którzy owym krajowcom wyjmą ową rzecz jak dziecku zapałki. - Zauważcie, że to zjawisko daje się zaobserwować dosyć regularnie. Co tylko potwierdza słuszność spostrzeżeń Panthery;
    - co do zachodniaków, którzy nagle "pokochali Polskę" (teraz? Nagle? czy w tym też jacyś doradcy nie maczali paluszków albo i czegoś więcej?), to teraz jest dobry moment, by tych zachodniaków trochę podciągnąć z historii. TERAZ TRZEBA nam wrzucać na te jutuby i inne ogłupiacze filmiki/memy o wsparciu, jakiego udzielili nam alianci w 1939 (film "Niezwyciężeni" już był tego dobrym początkiem i ten film kto może niech propaguje wśród znajomych i nieznajomych na zachodzie). Albo o konferencji w Jałcie (i jeszcze trzeba debilom wytłumaczyć, że to chyba pierwszy przypadek w dziejach, kiedy sojusznicy oddali duży kawał terytorium jednego ze swoich... wrogowi). A po co tak? A po to, żeby :
    1. Sami Polacy nie byli już wyrywni do walki o wolność cudzą;
    2. Zachodniacy wiedzieli, dlaczego zostawiamy ich samym sobie;
    3. Zachodniacy nie byli za bardzo wyrywni do proszenia nas o pomoc. A jak już, to owa pomoc ma być opłacona fizycznym złotem (to warunek wstępny, pozostałe warunki mogę zwerbalizować, jak powysyłam podziękowania za wczorajszą imprezę). O.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 19:54:54
    PS. Recenzja z tych wstrząsających. INfo o niezłomnych i reszta przekazu - jak wyżej.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 19:54:54
    PP czytuję na jej blogu. Po okolicach leszczyny nie chadzam, bom tam persona nie grata.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 16:49:09
    "Poza tym nie przyjechaliśmy się tam przechadzać po foyer, tylko zobaczyć ,co tam wysokie jury tą razą wymyśliło." I co wymyśliło?
    A swoją droga, jakbyś założyła suknię z ogonem, to byś się nie wyróżniła, a tak to każda elegantka musiała przemyśleć zmiany w nadchodzącej modzie.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 17:09:55
    No i miałaś rację. Futro. Co prawda na przystanku i w pochodzie był tylko krótki czas, ale bym zmarzła jak nie wiem co. A to było tak (wytrzymajcie, proszę, kto nie chce, to nie czyta):
    Walneła se Gryzia sztukaterie na pysk ("dobra podmalówka to dobra rzecz" powiedział SWT, po czym dodał, że Gryzia odmłodniała o 10 a może nawet 15 lat), lakieru do włosów na rozetkę i... I tu ją z cienia doszedł cichy głos "Jak nie wiesz co zrobić, to pomyśl, co ucieszy tę drugą stronę". I tak stanęło an futrze. Bo wszak jeśli nawet wyszłam na pretensjonalnego snoba, to ostatecznie świadczy to źle o mnie, a nie o zaprszającym. Zapraszający, wręcz przeciwnie, może się czuć pochlebiony, że Gryzia doceniała okazję i zaproszenie i stanęła na rozetce, by to okazać. Nawet jeśli trochę przesadziła, to świadczy to o słabości umysłowej Gryzi, a nie zapraszającego. Jak się rzekło, dobrzem zrobiła, bo krótka była część zewnętrzna, ale WIAŁO jak w kieleckiem.
    Sama zaś uroczystość wyglądała tak: przemarsz do kościoła (poczty sztandarowe, orkiestra, itd - w porządku), potem msza. W trakcie x. biskup kazał m.in. o Lepanto i dzisiejszej modlitwie. A w trakcie mszy orikestra grała m.in. fnafarę na powitanie króla (na Przeistoczenie).
    Potem byłą część oficjalna. A potem obiad. Obiad był zrobiony przez Koło Gospodyń WIejksich. HA!!! A potem p. dyrektor postawił na stole własnoręcznie mrożoną finlandię (i tu Gryzia pomyślała o Hrabinie). Było tez białe wino i szeridian (nie Bukiet, tylko ten pitny). ALe najlepsza była szynka miejscowo robiona!!! W szwedzkim bufecie był też antałek na krzyżaczkach. W antałku było miejscowe łiski. Też pijalne, acz to nie moje smaki. Teraz do Was o tym piszę, że ja tam byłam, wino i likier piłam, szynkę jadłam i żałowałam, że nie miałam dwóch zapaspwych żołądków, tak to było dobre!!!!
    IMpreza była jak wesele. Przy czym świetnie zorganizowana, pod każdym względem. Porozmawialiśmy z miejscowymi, chyba nas polubili??
    Każdemu życzyć takiej imprezy!!! A sama w sobie impreza byłą i dla ciała, i dla ducha. Bo to była uroczystość nadania szkole imienia patrona. A patron to nie byle kto.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • SOS, sos,
    nadawała Gryzelda do Ciotki specjalistki od komilfo (dawno temu pojawiła się na jajach). No bo tak. Jesteśmy dziś zaproszeni na imprezę. Oficjalną. W szkolnictwie. Podniosłą. Będzie burmistrz, biskup i starosta. Oraz gdzieś w tle Gryzia i jej wkład w książkę. I teraz tak: nie mam płaszcza, ani wystarczająco ciepłego żakietu. Wiatr jest bardziej przenikliwy niż myślałam. Co zatem założyć: futro (pasuje kolorystyczne, z tym, że nie wiem, czy nie wypadnie napuszenie), czy kurtkę. Na co dzień noszę ciemnozieloną kurtkę, taką w stylu jak XIX Anglik zakładał na polowania. Nawet fajnie i stylowo wygląda, ale na co dzień, a nie na uroczysty przemarsz z kościoła do szkoły, poświęcenie, przemówienia itd. Potem jest dalsza część obchodów, już pod dachem, więc tam problem okrycia wierzchniego upada - bo na szczęście strój wizytowy jakiś tam mam.
    Czy zatem wypada z biedy założyć futro?!? Ja wiem, że kobiecie wypada przez cały rok i także pod dachem nosić futro, rękawiczki, kapelusz (niekoniecznie razem, choć rękawiczki jeszcze do niedawna były niezbędne?). Ale teraz już czasy trochę bardziej ulgowe odzieżowo, więc żeby nie wypaść pretensjonalnie!! Tu się ciotka zadumała a Gryzia wstrzymała dech.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @Marylka Sztajer 12:11:34
    Jak to gdzie? W bibliotece:). Ona jeszcze nie do końca stała się „bubloteką”. A bo se, wiesz, szukałam różnych tam materiałów pomocniczych do mej genealogii rodzinnej i to Podkarpacie tak mi wpadło w łapki, nie na temat, ale też ciekawe. Przeczytałam w jeden wieczór i uznałam, że trzeba choć trochę rzecz zareklamować. Dlatego opisałam kredom na bloku, choć to domena Tadzinka wewnencznego.
    Że co? Że szkoda ócz i nerw? No właśnie dlatego, że Twoich szkoda, to następni podejmują ten „oświaty kaganiec” i usiłują przy jego pomocy okiełznać zdziczały naród;). Praca u podstaw nigdy się nie kończy. Najpierw Ty, potem ja, potem może ktoś inny rzecz podejmie. Że co? Że to rzucanie słów na wiatr, pereł przed wieprze, pozwów przed Sztrasburg? Toć wiem. Ale żeby kiedyś nie było, że „nikt nie powiedział”, że „nie wiedzieliśmy”! Jak umiem tak daję świadectwo prawdzie. A nuż komuś w jakiejś rozprawie to pomoże.
    Marylla z wysokości kurhanu popatrywała jak Gryzia motała kolejne zwijki kabli do podpięcia radiostacji nadawczej. I jak nadawała w eter esoes dla rozumu, logiki, myślenia i paru takich tam przednowoczesnych przesądów, których próżno szukać w fantastycznym ustawodawstwie *ujni Europejskiej.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @Jasiek 11:19:20
    Nie wiem jak to jest z masonami, na żadnym stopniu, bo nie miałam przyjemności. Wiem natomiast (z historii i obserwacji), że sowiety lubią tak od czasu do czasu podrzucić kukułcze jajo (sama bym tak robiła, bo to skuteczna technika). Ale to już inna historia. Wspomnienia Mięsowicza raczej nie wzburzają nerwów. Elementarz. Elementarz mówienia, działania, urabiania otoczenia i "tłuczenia Niemca sztuką". Poza tym dobrze się czyta. No i te refleksje uboczne... To są rzeczy nad którymi wg mnie każdy odpowiedzialny człek winien się zapoznać i podumać. A kulisy historii to dla mnie jak cebula - kolejne i kolejne warstwy odsłaniasz i przy tej czynności płaczesz...
    Lektury (nad)obowiązkowe
  • @sigma 10:18:05
    Ups! Mnie się Il Dottore z Il Professorem pomylili. Bo to ten ostatni był zagrożony wilkiem w czarnej dziurze, na co wzgardliwe i z wysoka patrzył Arktur. Ale nie ma zakazu, żeby ten pierwszy tez od czasu do czasu ułożył głowę do snu lub siedzisko do siedzenia na butelce.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @sigma 10:12:13
    Na wieść o zagrożonym wilkiem (i tak lepiej niż przez wilki) Il Dottore się Gryzi przypomniało. (Wiecie, ten nastrój po przeczytaniu wojennej lektury.) Otóż dawno temu Gryzię uczono, żeby nie dopijać do końca zapasu wody, tylko se cosi zostawić na czarną godzinę. A potem w epoce ponowoczesnej, czyli plastykowej, Gryzię douczono, żeby przenigdy nie wyrzucać ostatniej pustej plastykowej butelki (PET). Nie pytajcie mnie proszę w tym miejscu, czy butelki przedostatnią i wcześniejsze wyrzucać wolno i to gdziebądź(nie poprawiać). Bo z tą ostatnią to chodzi o to, że częściowo zgnieciona i zakręcona "petowa" butelka służy za np. poduszkę. Tak do snu, jak i do siedzenia na zimnym i mokrym albo na czarnej mapowej dziurze. A to dlatego, że izoluje termicznie (butelka, nie dziura). Dlatego jak zobaczycie osobniczkę w wieku siedzącą na butelce (WZDŁUŻ, nie stojącej sztorcem!), to będzie to Gryzia lub ktoś z podobnej szkoły. Prosty ten pomysł pozwoli zapewne zmniejszyć ilość strat w ludziach wokół czarnej dziury, tylko nie wiadomo co na to stacja (paliw, nie kosmiczna), której się zmniejszy ilość klientów.
    Jaja bzdyklaczy XIX czyli m u s i m y oglądać TV.
  • @Jasiek 01:24:35
    Jaśku, ładnie to tak se żartować?;). Ja zapodaję poważne lektury, dla poważnych ludzi. Żadne tam popier* typu kolorowe czy tam kuchenne rewolucje;). Mjr Mięsowiczowi akurat nie chodziło o wywołanie rewolucji, tylko o minimalizowanie strat polskich w czasie okupacji. A że ja obecnie postrzegam: 1 - walkę "wnuków AK-owców z wnukami UB-owców" oraz 2 - brak suwerenności w stosunkach z *ujnią Europejską, to dlatego lekturę abecadła uważam za krytycznie ważną. No, ale może mam wadę wzroku. Ostatecznie nie muszę (jeszcze) chodzić na marsze jesienne, ani na "spontaniczne" demonstracje potępiające kolejnych warchołów (np. odmawiających przyjmowania "biednych" "syryjskich" "uchodźców").
    Abecadło, powtarzam. Czyli rzeczy typu "jak rozpoznać prowokatora", "nie rób spotkań konspiry w domu uprzednio 'spalonym' " i takie tam podstawy. Stare, dobre, wypróbowane w praktyce zasady. Elementarz. Jak ten Falskiego;).
    Lektury (nad)obowiązkowe

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej